Przejdź na stronę główną Interia.pl

​Tel Awiw: Różne kolory Białego Miasta

Tel Awiw nie bez przyczyny nazywany jest Białym Miastem /Styl.pl

Tel Awiw to miasto, w którym nowoczesność ciągle ściera się z tradycją. Ale raczej bez szkody dla jednej i drugiej. To bez wątpienia jedno z najpiękniejszych, najciekawszych i najbardziej przyjaznych miejsc świata. I choć nazywa się je "Białym Miastem", wbrew pozorom jest bardzo kolorowe.

Reklama

Co warto zrobić i co zobaczyć w Tel Awiwie?

Poczuj morską bryzę

Pieszo, rowerem, albo - chyba najzabawniej - segwayem. Od takiej wycieczki najlepiej zacząć oswajanie się z Tel Awiwem, miastem leżącym na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Miejskie plaże z królującymi nad nimi kilkunastopiętrowymi hotelami, zatoka surferów, marina i stary port sprawiają niesamowite wrażenie nawet jesienią czy zimą (temperatura wynosi tam ponad 20 st. C). W porcie urzeka staromodna, piękna karuzela. Wszystko można obejrzeć z promenady ciągnącej się kilka kilometrów wzdłuż wybrzeża, a potem przechodzącej płynnie w alejki parku Ha’Yarkon, podzielonego korytem rzeki. Izraelczycy kochają aktywność fizyczną, więc spotkasz tu wielu biegaczy, rowerzystów, joginów, ludzi chodzących po linie, kajakarzy i pływających rowerkami wodnymi. Nierzadkim widokiem są zawodowi wyprowadzacze psów, którzy wychodzą na spacer z pokaźnymi stadkami czworonogów.

Idź na miejsce zbrodni

Reklama

W 1995 roku ówczesny prezydent Izraela Icchak Rabin został zastrzelony po przemówieniu na pokojowej manifestacji. Przy, nazwanemu na jego cześć, Placu Rabina stoi budynek dzisiejszego ratusza miejskiego, na którego tyłach można zobaczyć zaznaczone pozycje premiera, jego ochroniarzy i zamachowca wraz ze schematem jego działania. Na placu, naprzeciwko ratusza, mieszkańcy miasta wypoczywają w cieniu pomnika symbolizującego gwiazdę Dawida - czasem złośliwie nazywanego lejkiem - i koło fontanny, w której pływają japońskie karpie.

Poczuj się jak Liliput

Urocze niewielkie chatki, jakby prosto z niemieckiej prowincji, schowane między wielkimi drapaczami chmur - to krajobraz dzielnicy Sarona. Budujący miasto inżynierowie mieszkali tu kilkadziesiąt lat temu. Teraz mieszczą się tu ekskluzywne butiki i modne restauracje. Warto tu przyjść zwłaszcza wieczorem, kiedy okolica sprawia wrażenie scenerii filmu o przygodach Guliwera. W Sarona Market można coś przegryźć, kupić chałwę w słynnej sieci Chałwowe Królestwo czy napić się kawy upajając lokalną atmosferą. Na niektórych wieżowcach są udostostępniane turystom tarasy widokowe, można więc rzucić okiem na miasto z wysokości, na przykład, 65. piętra.

Zrób zakupy na kultowych targach

Carmel Market i sąsiadujący z nim targ rękodzieła na ulicy Nachalat Binyamin to raj dla tych, którzy najchętniej podróżują "brzuchem", a ze swoich wojaży lubią przywozić niebanalne pamiątki. Bazar Carmel czynny jest od poniedziałku do soboty od 8 rano do wczesnych godzin wieczornych. Wyjątek stanowi piątek, kiedy to przed 17:00 kupcy zamykają kramy z powodu szabatu. Na straganach piętrzą się tam egzotyczne owoce, dorodne warzywa, słodkie baklawy, egzotyczne mieszanki herbat, multikolorowe i multizapachowe przyprawy i wszechobecna chałwa (spróbuj tej z chilli!).

Między tymi pysznościami znajdziesz wszystko, co sobie wymyślisz: ubrania, buty, biżuterię, pamiątki czy małe AGD. Większość jednak powstała w Chinach, nie daj się omamić wizją oryginalnej pamiątki. Nie na wszystkich straganach znajdziesz ceny. Izraelczycy, jak wiadomo, to naród obrotny, więc trzeba się targować. Zasada obowiązuje jedna: jeśli klient jest zadowolony, to znaczy, że cena była dobra.

Inaczej funkcjonuje targ rękodzieła, który we wtorki i piątki od rana do popołudnia zajmuje całość ulicy Nachalat Binyamin. Znajdziesz tam ręcznie szyte lalki, pościel, wyroby ze skóry, biżuterię, obrazy, ubrania, ceramikę, ręcznie robione magnesy na lodówkę, albo zegary z butelek. Tu znacznie łatwiej trafić na gustowną pamiątkę z tego kraju. I można poznać jej twórcę. Mnie najbardziej urzekły kalejdoskopy, które tworzy Roy z firmy roy’skaleidoscopes, na przykład te w pierścionkach. Są niesamowite!

Zjedz falafel!

Falafel to pozycja obowiązkowa w menu zwiedzających Izrael. Kosztuje około 18 szekli (czyli około 18 zł) i smakuje wybornie. To kotleciki z ciecierzycy - solo, w bułce, albo w picie, podawane z sosami, warzywami i piklami, w tym żółtymi papryczkami ostrymi, że aż strach. W Tel Awiwie najbardziej przypadły nam do gustu te serwowane w barze z koszernym jedzeniem przy ul. Nachalat Benyamin 61.

Idź do modnej restauracji

Tel Awiw słynie z wyszukanych restauracji. Szalenie modnym miejscem jest Social Club Modern Bistro. Klienci siedzą tu przy imponujących rozmiarów prostokątnym barze, albo przy niewielkich stolikach. W menu znajdziesz fantastyczne owoce morza i wspaniałe desery.

Nieco bardziej formalna atmosfera panuje w restauracji Messa, choć uroku oddają jej wszechobecne poduszki. Szefowie kuchni serwują tu m.in. truflowe ravioli z kremem cytrynowym, karmelizowanego łososia z pianką kokosową czy hanger stek przyrządzony na szpikulcu i podawany na "dymnym" puree. Jaki trzeba mieć budżet na taką kolację? Trochę mniejszy niż w Atelier Amaro...

Zjedz lody na starej stacji kolejowej

Hatachana to stacja kolejowa wybudowana w 1892 roku w dzielnicy Newe Cedek. Na nowo tętni życiem dzięki modnym lokalom i designerskim sklepom oraz galeriom sztuki. Możesz zjeść tu pyszne lody na wagę, albo w galerii Artnova nabyć dzieło sztuki wykonane specjalnie opracowaną techniką z materiałów pochodzących z recyklingu.

Sprawdź sposoby na zdrady

Mieszkanki dzielnicy Newe Cedek miały dość osobliwy sposób na pokazywanie swoim kochankom, czy mąż jest w domu. Przy okiennicach znajdziecie przytrzymywacze, które - w zależności od potrzeb - można ustawić tak, by przybrały oblicze kobiety lub mężczyzny. Jeśli ma męską twarz - znaczy, że małżonek znajduje się na terenie domostwa. Jeśli żeńską - droga wolna...

Przejdź się bulwarem Rothschilda

Bulwar Rothschilda to jedna z najurokliwszych ulic Tel Awiwu. Wiele tu modernistycznych willi w stylu Bauhausu z lat 30., w których teraz mieszczą się głównie placówki dyplomatyczne. Spacerować najlepiej środkiem, między dwoma pasami jezdni - są tu ławki, fontanny i pomniki. W cieniu pierwszych wieżowców tego miasta, na stacjonarnych rowerach możesz podładować telefon siłą własnych mięśni i obejrzeć niezwykłą fontannę pokrytą bajecznie kolorową i misterną mozaiką przedstawiającą sceny z historii Izraela. W okolicy znajdziesz tu też kiosk - podobno zbudowany przez Polaka, teraz przerobiony na bar. Tu też działało pierwsze kino w mieście.

Poluj na graffiti

Tel Awiw żyje sztuką. W Muzeum Sztuki obejrzysz obrazy Picassa, Miró, Moneta, Renoire'a czy Cézanne'a. Na każdym kroku znajdziesz rzeźby, albo pomniki. Ale najciekawsze jest tutaj polowanie na graffiti. Artyści uliczni wykorzystują każdy wolny skrawek ściany, budki transformatorowej czy drzwi do garażu. Wiele z nich robi imponujące wrażenie.

Zachwyć się Starą Jafą

To miasto prawdopodobnie istniało już w epoce brązu, w 1949 roku Stara Jafa została przyłączona do Tel Awiwu. Trzeba przyznać, że jest bez wątpienia najpiękniejszą z dzielnic tego miasta. Z jej nadbrzeża rozciąga się wspaniała panorama Tel Awiwu - dzięki temu dokładnie widać, dlaczego nazywany jest on Białym Miastem. W porcie można usiąść na kawę i delektować się słońcem, albo wybrać się do doków, w których działa centrum Na Laga’at, a w nim teatr i restauracja prowadzone przez osoby niewidome. Jedzenie jest tu podawane w kompletnej ciemności.

Stare miasto Jafy weszło we władanie artystów, którzy sprawili, że zapanowały tu znaki zodiaku. Możesz więc szukać ulicy ze swoim astrologicznym symbolem, albo odnaleźć go w fontannie na niewielkim rynku. Pozycja obowiązkowa: wejdź na most życzeń, znajdź swój znak, połóż na nim rękę, pomyśl życzenie i popatrz w morze. To gwarantuje ich spełnienie. W Jafie rośnie też drzewo bez korzeni, a w dawnym więzieniu niedługo planowane jest otwarcie hotelu. Siedmiogwiazdkowego!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje