Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Plaże, nad którymi zawsze świeci słońce

Zachwycające wydmy, skały spływające do oceanu, urocze miasteczka

O Gran Canarii mówi się, że jest kontynentem w miniaturze. To prawda. A jej południe jest okołozwrotnikowym rajem z pogodą niemal identyczną cały rok. I to jaką pogodą! Słoneczną, niemal bez dni pochmurnych, z deszczem padającym bardzo rzadko i krótko. Idealne miejsce na wakacje przez 12 miesięcy w roku. Szczególnie jesienią i zimą, gdy u nas smutno i ponuro.

Reklama

Południe wyspy to bezkresne plaże ciągnące się od San Agustin przez Playa del Ingles do Meloneras. Ta ostatnia część, już za cudownymi wydmami Maspalomas jest najnowsza. Obok hoteli, z reguły wyższej klasy, powstały centra handlowe i restauracje. Jedną z nich, blisko latarni morskiej, prowadzi przesympatyczna Polka.

Lato, i to takie nie za upalne, przez cały rok. Tutaj tak jest. Ta część wybrzeża zapewnia wszystko, co jest potrzebne, by zafundować sobie udany urlop. Można plażować pośród rzędów leżaków albo dziko, nawet na golasa, jeśli ktoś lubi. Jest gdzie spacerować, robić zakupy albo  posiedzieć  w knajpce, a są wszystkie lubiane kuchnie świata.

Można biegać, chodzić z kijkami do nordic walkingu. Wielokilometrowe promenady - i po stronie Playa del Ingles, i Costa Meloneras - idealnie się do tego nadają. Hotele? Na każdą kieszeń i każde wymagania. Są też, np. w Campo Internacional, apartamenty i bungalowy, jeśli ktoś nie przepada za hotelowymi molochami niczym miasta.

Warto jednak się ruszyć. Niekoniecznie daleko, na drugi koniec wyspy (tutaj daleko to tylko 50 km). Polecam wycieczkę wzdłuż wybrzeża, do Puerto de Mogan.

Kanaryjska Wenecja, jak ją nazywano, to urocze miasteczko białych domów z różnokolorowymi wykończeniami. Między nimi wąskie uliczki. A z góry zwisają girlandy niezwykle bujnej bugenwilli. Wszystko w sąsiedztwie kameralnej mariny. A tuż obok, a raczej nad, pną się w górę malownicze skały.

Tutaj wystarczy usiąść w knajpce na brzegu oceanu i sycić oczy widokami. Czas płynie leniwie, życie zdaje się na tę dłuższą chwilę zamierać w stopklatce filmu o najpiękniejszych miejscach na świecie. Uwielbiam tu przyjeżdżać za każdym razem, gdy jestem na Gran Canarii. Wszystko zdaje się tu tak harmonijne. Nie przeszkadza nawet wielojęzyczny tłum. Wszystko, co stresujące nie ma tu wstępu.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje