Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Miesiąc miodowy - utopia?

Udany miesiąc miodowy to marzenie wielu przyszłych małżeństw. Rzeczywistość czasami jednak lubi płatać nam figle... O czym warto pomyśleć, zanim staniemy na ślubnym kobiercu?

Już niedługo wasz stan cywilny ulegnie znacznej zmianie. Zostaniecie mężem i żoną. Tak radykalna przemiana z pewnością wpłynie na całe wasze życie i aktualny jego tryb. Ale póki, co nie myślicie nawet o tym, bo przeżywacie stres związany z samym ślubem i z mającym po nim nastąpić miesiącu miodowym. Z jednej strony nie możecie się już doczekać, z drugiej sami nie wiecie, jak dokładnie będzie wyglądał ten ważny dla was okres. Czy w ogóle będziecie mieli czas na typowy miodowy miesiąc?

Reklama

Forum: Podróż poślubna - na własną rękę czy z biurem podróży? ~ romaten

Skąd się wziął miesiąc miodowy?

Pierwsze kilka tygodni po ślubie to dla młodych małżonków czas kojarzony głównie z beztroską, nasycaniem potrzeby wzajemnej bliskości i miłosnych uniesień. Łóżkowe igraszki dwojga zakochanych, niezakłócona atmosfera bezpiecznej intymności to chyba najważniejsze cele, jakie młodzi chcieliby osiągnąć w tym czasie swobody. Z takimi też zamierzeniami do poślubnego czasu przygotowywali się nasi przodkowie, którzy znając ważną rolę miodu w podnoszeniu sprawności seksualnej, młodym małżonkom w czasie pierwszego miesiąca po zaślubinach codziennie podawali do picia miód.

To on miał być gwarantem rychłego skonsumowania związku młodych i ich wzajemnej satysfakcji seksualnej. Ale nie chodziło tylko o zbliżenie fizyczne i tylko przyjemność samą w sobie. Miód miał pobudzić w nich płodność. Co ciekawe praktyki te stosowali Wikingowie, dawne ludy zamieszkujące daleką północ. Na szczęście współcześnie picie miodu przez miesiąc po ślubie nie jest ani zalecane ani obowiązkowe. Pozostała nam tylko sama nazwa "miesiąca miodowego". A może i szkoda, bo w wielu przypadkach choćby ten słodki napój mógłby osłodzić trochę zwykły codzienny byt.

Planowanie przed

Mijający czas umocnił pozycję miesiąca miodowego w postaci podróży poślubnych. Trudno tu jednak mówić o 30-sto dniowych podróżach w erze nieustającego braku czasu i ciągłego pośpiechu. Dlatego modne stały się wyjazdy kilkutygodniowe, najczęściej na jeden lub dwa tygodnie. Taka podróż poślubna, czyli przysłowiowy miesiąc miodowy, musi dzisiaj wystarczać wielu młodym małżeństwom. Mało kogo stać na dłuższy wyjazd i pozostawienie obowiązków zawodowych. 

Forum: Teraz ludzie biorą kredyt na ślub. Nikt nie myśli o wyjazdach ~ Gość

Ale niestety czasy nastały takie, że niekiedy nawet wyrwanie się choćby na tydzień jest sporym problemem.  Czasem nie pozwala praca, a czasem fundusze, bez których takie przedsięwzięcie nie jest możliwe. Jak radzą sobie przyszli młodzi? Po pierwsze planują urlop, bo bez zaplanowania przerwy urlopowej, nawet z górą pieniędzy trudno by im było gdzieś wyjechać. Po drugie liczą na hojność gości weselnych. Nie ma się co oszukiwać - koszty związane z organizacją wesela, to nie lada wydatek. Po zakończeniu jedno, dwudniowego świętowania zaślubin przychodzi w końcu czas na podsumowanie. 

Podsumowanie po

Jak wygląda podsumowanie wydatków i szansa na wyjazd miodowy? Czy teraz pozostaje wam tylko zakup kilku słoików miodu pitnego, żeby te najbliższe tygodnie nie były aż takie gorzkie? Różnie to bywa. Niekiedy koszty wesela, które już się odbyło znacznie przewyższa darowane Młodym na szczęście przez gości sumy. Co wtedy począć? Zawsze możecie pomyśleć o pożyczce lub po prostu odłożeniu wyjazdu. Przecież na nim świat się nie kończy i nie zaczyna.

Ale z uwagi na to, że taki wyjazd to czysta przyjemność, jako młodzi małżonkowie macie swoje prawa i sporą potrzebę przebywania razem, pomyślcie o takim zorganizowaniu wspólnego czasu, aby poślubny czas był przyjemny nie tylko, dlatego, że macie możliwość wyjazdu na wspólną wycieczkę. Najważniejsze są wasze wzajemne relacje, bo nawet podróż miodowa, jako podróż życia nie sprawi wam obojgu przyjemności, jeśli będziecie się na siebie dąsać lub ciągle kłócić. Tak też niestety bywa. Nie oszukujmy się, rzeczywistość czasem dobija nawet świeżo zaślubionych ludzi.

Jeśli już, to gdzie?

Wiadomo, że wyjazd miodowy wymaga wielu zabiegów i nakładów finansowych, ale jeśli już zapada decyzja o nim bez względu na możliwości, gdzie najczęściej jeździmy?

Egzotyka

Byle gdzie, ważne, żeby było ciepło i słonecznie. Z tą dewizą większość młodych małżeństw wybiera kraje basenu Morza Śródziemnego lub Tunezję, Egipt czy "rajskie wyspy". Taki wyjazd to wielkie wyzwanie, które oprócz wysokich kosztów wymaga wielu przygotowań, rezerwacji najlepiej z pośrednictwem biura podróży. Jeśli drzemią w was obojgu dusze globtroterów, nawet, jeśli zmiany klimatyczne i miejscowe zwyczaje sprawiałyby wam dyskomfort, wynagrodzenie dostaniecie w bajecznych, niespotykanych w rodzimym kraju widokach.

Góry, jeziora, polskie morze

Dobre, bo polskie, polskie, bo dobre. Wyjazd miodowy do atrakcyjnych miejscowości turystycznych? Czemu nie. W tej opcji organizacja nie jest aż tak wymagająca i dużym plusem jest to, że sami panujecie nad codziennym planem dnia. Zresztą wyjazd możecie zorganizować samodzielnie. Ważne tylko, aby nie zapominać o istotnym ubezpieczeniu turystycznym.

Może inaczej wyobrażaliście sobie podróż po ślubie, niekoniecznie planowaliście zwiedzanie krajowych atrakcji, ale pocieszcie się, że w Polsce jest wiele do zwiedzania. A nawet jeśli nie przypadną wam do gustu odwiedzanie miejsca, to zawsze możecie się pocieszyć wzajemnie w wygodnym hotelowym łóżku. Zdziwieni? Przecież to wasz "miesiąc miodowy"!    

Miód przez całe życie?

Nawet, jeśli nie możecie wyjechać w podróż poślubną zaraz po zawarciu małżeństwa, nie załamujcie rąk. Dobrze wiecie, że ważniejsze jest teraz wasze wspólne życie i podgrzewanie temperatury uczuć na co dzień, nie tylko podczas okazyjnej podróży, po której zostanie tylko wspomnienie. Pomyślcie, że przed wami całe życie na słodzenie i "miodzenie".

A już całkiem poważnie - zastanówcie się nad tym, aby tak zorganizować wspólny czas i fundusze, by w ciągu najbliższych tygodni, była okazja do krótkiego choćby wypadu weekendowego. Póki nie macie jeszcze nowych wspólnych zobowiązań warto wykorzystać ten czas na miły początek tego, co czeka was przez wspólnie spędzane dni i noce. Taki wyjazd, oderwanie się od rzeczywistości, faktycznie dobrze wam zrobi i pozwoli odreagować stresy ostatnich miesięcy.

Jedno, czego możemy wam życzyć oprócz wyjazdu na "miesiąc miodowy" to umiejętności odnajdywania słodyczy w waszych wzajemnych codziennych relacjach w okresie całego małżeństwa. Tylko wtedy poczujecie, jak słodkie życie może być po ślubie nawet, jeśli wasz staż wynosi ponad dwadzieścia czy trzydzieści lat. A z uwagi, na wysoki stopień trudności tej nauki, życzymy wiele wytrwałości, wyrozumiałości i wzajemnego szacunku.

Dowiedz się więcej na temat: podróże | miesiąc miodowy | ślub

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje