Reklama

Reklama

Dystans społeczny? Tutaj to proste!

​ To, co na pierwszy rzut oka może wyglądać jak skutki powodzi, w rzeczywistości jest wynikiem celowego działania człowieka.


Niemal każdy słyszał o sztucznych wyspach w Dubaju, budowanych tak, by każdy dom miał swój dostęp do wody. Mało kto wie jednak o holenderskim Scheendijk, gdzie domki (niektóre letniskowe, inne do całorocznego użytku) stoją na wąskich groblach na wodach o genezie dość typowej dla Holandii.

Jezioro, a raczej zespół jezior Loosdrechtse Plassen, to bardzo wyjątkowe miejsce, przyciągające każdego roku tysiące turystów.

Położone niedaleko Utrechtu jeziora były pierwotnie podmokłymi torfowiskami nienadającymi się do użytku rolniczego. Aby je osuszyć, wykopano rowy melioracyjne, a osuszone tereny wykorzystywano jako pastwiska.

Od XVI wieku coraz intensywniej wydobywano tu, podobnie jak w innych miejscach kraju, torf, nie zawsze zgodnie z zasadami sztuki, co spowodowało, że akweny  rozdzielające poletka zaczęły się rozrastać, a z czasem np. podczas niepogody niektóre działki były dosłownie zmywane przez niespokojne wody.

Reklama

Torf był w Holandii przez wieki najważniejszym materiałem opałowym. W kraju, którym zasoby drewna były niewielkie, ludność wykopywała torf, kroiła go w bloki, suszyła i paliła w piecach by zapewnić sobie ciepło. Niemal cały kraj stał się kopalnią odkrywkową, a intensywne wydobycie spowodowało, że mieszkańcy tych terenów niemal dosłownie "wkopali się w depresję".

Torf wydobywano w Holandii od XIII do XX wieku, doprowadzając do zniszczenia warstw tego materiału, które miały nawet po 3 metry. Powstanie takiej warstwy zajmowało 3 tysiące lat. Dziś wysokie torfy można spotkać tam w rezerwatach, na nielicznych terenach, na których wydobycie rozpoczęło się później.

Powstałe w wyniku wydobywania torfu płytkie jeziora nazywano Plassen, co dosłownie oznacza kałuże. Plassen to dość charakterystyczna część holenderskiego krajobrazu. Niektóre z tych płytkich jezior później osuszono, inne pogłębiono. Ten drugi scenariusz dotyczy Loosdrechtse Plassen, które w XX wieku zaczęły przyciągać miłośników sportów wodnych i związane z rozwojem branży inwestycje.

Dziś jeziora określane Loosdrechtse Plassen reprezentują ogromną różnorodność. To urocze groble z domkami rekreacyjnymi, ale też fantastyczne miejsca do żeglowania (od lat 90. odbywa się tu festiwal sportów wodnych) z mnóstwem marin i całą infrastrukturą.

To także wspaniała natura: rezerwaty przyrody, obszary bagienne, mokradła i trzcinowiska.

Większość jezior jest połączonych ze sobą w jeden system z wyjątkiem Loenderveense Plas, stanowiącego źródło wody pitnej.

Wybierając się w te rejony w celach turystycznych warto zorientować się, które jeziora to domena pływaków i surferów, a gdzie dopuszczony jest ruch motorówkami.

Po południowej stronie Loosdrechste Plassen biegnie europejski szlak pieszy E11, prowadzący z Łotwy przez Litwę, Polskę, Niemcy do Holandii i liczący 2560 km. Zapaleni wędrowcy mogą się zatem wybrać nad te urocze jeziora pieszo, idąc oznakowanym szlakiem turystycznym z jednego z polskich miast (Ogrodniki, Gołdap, Iława, Toruń, Lubniewice). Oczywiście można wybrać mniej radykalne opcje podróży. Scheendijk położone jest 13 km od Utrechtu.

Iza Grelowska


>>>Zachęcamy do oddania głosu>>>>

Agnieszka Sienkiewicz nominowana jest w plebiscycie Telekamery 2021 w kategorii "Aktorka". Głosuj online! 

Głosowanie trwa do 11 lutego.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje