Reklama

Reklama

Budapeszt. Nie tylko parlament

Jedno z najpiękniejszych miast Europy. Doskonałe na weekend i znacznie dłużej.

W stolicy Węgier naprawdę wiele potrafi zachwycić. Dlatego przybądźmy z postanowieniem intensywnego zwiedzania i kupmy "miejską kartą turystyczną" - Budapest-card. Upoważnia do nielimitowanego korzystania z komunikacji miejskiej, darmowych wizyt w najważniejszych muzeach i zniżek na inne atrakcje. Wydawana jest na 24-120 godzin, ceny zaczynają się od 21,99 euro. 

Reklama

Pierwsze kroki warto skierować na Wzgórze Zamkowe. Jest najstarszą częścią Budapesztu i do dziś zachowała swój pierwotny charakter. To "miasto w mieście" znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Wejście na teren zamku jest bezpłatne, ale już zwiedzanie Kościoła Macieja, Muzeum Historycznego i Galerii Narodowej wymaga zakupienia biletów (o ile nasza karta tego nie obejmuje).

Wyspa doskonała na relaks

Po intensywnym zwiedzaniu, dobrze jest odetchnąć zielenią Wyspy Małgorzaty. Jest to miejsce rekreacji i pikników z fascynującą ośmiokątną bryłą Wieży Ciśnień, pięknymi fontannami muzycznymi, zacisznym ogrodem japońskim, ruinami klasztoru, klubami i kompleksem basenów. 

Węgrzy są bardzo otwarci, a Polaków lubią szczególnie, więc bez oporów możemy nawet spróbować przyłączyć się do grup ćwiczących czy praktykujących jogę na trawniku nieopodal Pomnika Stulecia. Jeżeli chcemy mieć dobre pamiątkowe zdjęcie, trzeba udać się na Górę Gellerta. Tam, na lewym brzegu rzeki, rozciąga się jedna z najładniejszych panoram miasta. Miejsce to nazwę zawdzięcza biskupowi Gellertowi, który z nakazu pierwszego króla Węgier, Stefana, ochrzcił plemiona Madziarów. Po śmierci swego królewskiego protektora biskup został schwytany przez pogan i zamknięty w drewnianej beczce, którą wrzucono do Dunaju. 

Po tak intensywnym dniu niemal koniecznością jest pójście na langosza. Zapewniamy, że ten drożdżowo-ziemniaczany placek, smażony w głębokim oleju, podawany z czosnkiem, śmietaną i cukrem lub z szynką i żółtym serem, nasyci każdego. 

Termalne baseny i... płaszczki do pogłaskania

W Budapeszcie łaźnie i kąpieliska zasilane są wodą z termalnych źródeł. Czynne są od 6 rano do godziny 20. W kąpielisku Rudas w poniedziałki, środy i czwartki łaźnie są czynne wyłącznie dla mężczyzn. We wtorki dla kobiet, a w weekendy mogą uczestniczyć wszyscy. Dla dorosłych w piątki i soboty od 22 do 4 rano organizowane jest nocne pływanie. 

Oceanarium-Tropicarium powstało jako pierwsze w Europie Środkowo-Wschodniej. Możemy w nim zobaczyć przepływające nad naszymi głowami rekiny. A co odważniejsi mają możliwość pogłaskania jedwabistych grzbietów płaszczek, które chętnie podpływają na takie pieszczoty.

Podziemne atrakcje

Labirynt pod Wzgórzem Zamkowym 

Kiedyś były to piwnice i magazyny. Teraz ich ciemne korytarze pokryte są malowidłami i rzeźbami. Niektóre korytarze są tak ciemne, że nie widać własnej wyciągniętej dłoni. Słychać każdy szmer, każdy zgrzyt, kroki, oddechy...

W jednej z sal pośrodku stoi studnia obrośnięta bluszczem, lecz zamiast wody tryska z niej czerwone wino. A codziennie po godzinie 18 gaszone są światła i turyści zwiedzają labirynt z lampami oliwnymi. Te przeżycia są po prostu niezapomniane... 

Przydatne info

Do Budapesztu najlepiej jest polecieć. Cena biletu w dwie strony zaczyna się od 150 zł. Bezpośredni lot z Warszawy trwa godzinę. Nocleg w hostelach można znaleźć już od 35 zł za osobę.  Ceny są nieco wyższe niż u nas. Pieniądze (forinty) lepiej jest wymieniać w Polsce, w węgierskich kantorach się to nie opłaca.

Zobacz także:

Dowiedz się więcej na temat: budapeszt | Podróże | miejsca

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje