Przejdź na stronę główną Interia.pl

Czy to wreszcie koniec Photoshopa?

Ruch #BodyPositive łączy kobiety, które odstają od wyśrubowanych kanonów promowanych przez social media i świat mody, ale i tak pragną pochwalić się swoim ciałem i pokazać, że można kochać je takim, jakie jest. Fotografują się dziewczyny z nadwagą, trądzikiem, cellulitem, bliznami czy bielactwem. Modelki fitness pokazują, jak wyglądają ich prawdziwe zdjęcia przed retuszem. Wszystko wskazuje na to, że mamy już dość rzeczywistości zakłamywanej przez Photoshopa.

Na początku marca dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska została wyróżniona stworzoną na jej cześć lalką Barbie. Wypuszczając kolekcję Shero, firma Mattel chce przybliżyć małym dziewczynkom sylwetki niezwykłych kobiet, które mogą stać się wzorem do naśladowania. Tym samym Barbie zrywa ze swoim wyidealizowanym wizerunkiem szczupłej i wysokiej blondynki z obwodem brzucha, który nie pomieściłby wszystkich narządów, stopami wygiętymi w taki sposób, by mogła nosić wyłącznie szpilki i szyją tak chudą, że nie uniosłaby głowy. Teraz marka stara się promować różne typy kobiecej urody i osobowości. Na sklepowych półkach spotkać można lalkę z nadwagą, niską, ciemnoskórą, inspektor budowlaną, superbohaterkę czy lekarkę. Czyżby w końcu zmieniło się podejście do kanonów kobiecej urody? Czy wreszcie hasła w stylu: "Zaakceptuj siebie" i "Każda z nas jest piękna" przestały być pustymi sloganami?

Uwaga: Wyretuszowane!

Reklama

W październiku zeszłego roku wszedł we Francji przepis wymagający, by pod każdym zdjęciem komercyjnym, które zostało poprawione przez grafika, widniała informacja: "Wyretuszowane" (fr. "Photographie retouchée"). Ten zapis jest częścią ustawy, która ma przeciwdziałać patologii w świecie mody. Obecnie modelki muszą do swojego portfolio dołączyć zaświadczenie o stanie zdrowia. Chodzi przede wszystkim o walkę z niedowagą i anoreksją. Zakazano również przedstawiania w celach komercyjnych modeli i modelki w seksistowski i poniżający ich sposób. Jak zapewnia minister zdrowia Marisol Touraine, celem wprowadzenia tych zmian jest nie tylko ochrona pracowników branży modowej, ale także zwykłych młodych ludzi. Obecne kanony piękna promują chorobliwie szczupłą sylwetkę. Prowadzi to do obniżenia poczucia własnej wartości oraz wystąpienia zaburzeń odżywiania. Francja nie jest wyjątkiem, podobne przepisy wprowadził już m.in. Izrael.

#NoMakeUp

W 2016 roku znana fotografka Annie Leibovitz postanowiła zrezygnować z tego, do czego przyzwyczaiła nas marka Pirelli słynąca z tworzenia kalendarzy z nagimi modelkami. Tym razem artystka przedstawiła 13 wpływowych kobiet, w większości całkowicie ubranych. Narzucony przez nią trend w kolejnym roku kontynuował promotor naturalnego kobiecego piękna niemiecki fotograf Peter Lindbergh. Sesja zaprezentowana w zeszłorocznym kalendarzu przedstawia minimalistyczne zdjęcia gwiazd w ubraniu, za to bez makijażu i retuszu. Jednak prawdziwą burzę wywołała Alicia Keys. Piosenkarka na sesję promującą swój najnowszy album przyszła tuż po siłowni, nie miała więc na twarzy grama makijażu. Jej naturalna wersja tak spodobała się fotografce Paoli Kudacki, że postanowiła namówić artystkę, by pozowała, pokazując prawdziwą siebie. Alicia Keys nie tylko dała się przekonać, ale wręcz doznała olśnienia i postanowiła zerwać ze swoim fałszywym wizerunkiem kreowanym przez charakteryzację. Naturalny wygląd stał się jej wizytówką: "Nie chcę się więcej zakrywać. Nie chcę zakrywać twarzy ani umysłu, ani duszy, swoich myśli, marzeń, zmagań i emocji. Niczego" - pisała w eseju "Czas się odsłonić". Nie wszystkim spodobała się nowa wersja Alici Keys. Niektórzy zarzucali jej, że próbuje się wypromować przy pomocy kontrowersji, inni twierdzili, że wygląda niechlujnie. Czy jednak naturalny wygląd powinien budzić aż takie emocje? Na szczęście szokuje coraz mniej, ponieważ użytkowniczki Instagrama pokochały hasztag #NoMakeUp. Nawet gwiazdy zaczęły chętnie fotografować się bez grama makijażu. I chyba ten widok wreszcie przestał szokować, gdyż najnowsza sesja Christiny Aguilery dla "Paper Magazine" wywołała wręcz zachwyt fanów piosenkarki.

Naturalność Polek

Moda dotarła również do Polski. Na razie najczęściej gwiazdy fotografują się bez retuszu i makijażu w ramach projektów artystycznych. Duże zamieszanie wywołała Dominika Cuda swoją sesją "Fake Off", w której pokazała prawdziwe twarze dziewczyn z Instagrama, m.in. odbiegającą od współczesnych kanonów piękna figurę trenerki fitness Kasi Bigos, która niedawno urodziła dziecko. Do ruchu na rzecz promocji prawdziwej urody przyłączył się również fotograf mody Bastek Czernek. Projekt #BlackAndWhiteBeauty przedstawia sto kobiet w różnym wieku i o różnej wadze ciała. Do współpracy zaproszono wiele znanych pań m.in.: Barbarę Kurdej-Szatan, Julię Kamińską, Larę Gessler i Marię Niklińską. Z kolei młoda polska fotografka Magdalena Ławniczak współpracująca m.in. z "Elle" i "i-D" zaprezentowała niedawno swój projekt "Body Mirror", w którym pokazała akty zwykłych dziewczyn z fałdkami, cellulitem, bliznami, o różnych kolorach skóry i w różnym wieku.

 

Trudno mówić o trendzie, gdy w Polsce nadal retuszuje się nawet niemowlęta. Gwiazdy i politycy, a nawet biznesmeni nie chcą oglądać realistycznych wersji siebie, a zdjęcia z celebrytami przyłapanymi bez makijażu wciąż wzbudzają ogromne emocje i bija rekordy klikalności na portalach plotkarskich. Nadal zdarzają się takie wpadki, jak ta polskiej edycji magazynu "Glamour", który usunął cellulit z nóg Leny Dunham pomimo jej wyraźnego sprzeciwu. Jednak ruch #BodyPositive przemawia zdecydowanym głosem, który zaczyna być słyszany również nad Wisłą. Miejmy nadzieję, że moda na naturalność nie przeminie wraz z kolejnym sezonem.

 

 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje