Reklama

Reklama

U źródła

Sucha i tłusta, młoda i dojrzała, normalna i wrażliwa. Skóra nieustannie potrzebuje wody. Skąd ma ją czerpać? Przede wszystkim z kremu.

Kiedy staję w perfumerii przed półką z kremami, najbardziej przemawiają do mnie nazwy preparatów typu: „wypełniacz zmarszczek”, „natychmiastowy lifting” czy „błyskawiczne rozświetlenie”. Oczami wyobraźni widzę, jak z mojej twarzy znikają bruzdy i inne niedoskonałości.

Reklama

Kremy nawilżające pozostawiam 20-latkom. – To błąd – uważa dermatolog, dr Marta Hasse-Cieślińska z poznańskiego gabinetu dermatologii estetycznej Proderma. – Każda z nas, niezależnie od wieku, raz na jakiś czas potrzebuje kuracji nawilżającej. Szczególnie po zimie, kiedy to suche powietrze, mróz, klimatyzacja wystawiały naszą skórę na ciężką próbę. Spowolniona niską temperaturą praca gruczołów łojowych, które produkowały mniej sebum, doprowadziła do zwiększonej utraty wody z naskórka. Ten robi się szary i bardziej pomarszczony, niż wskazywałaby na to metryka – wyjaśnia specjalistka.

Tu rodzi się pytanie: czy mam odstawić kremy "błyskawicznie liftingujące" i przerzucić się na nawilżanie? - Wszystko da się pogodzić. Najpierw należy ocenić stan skóry. Jeśli jest wyraźnie przesuszona, na dzień używajmy kremu nawilżającego, a na noc przeciwzmarszczkowego. Gdy nie odczuwamy napięcia ani pieczenia, wystarczy, że w ciągu dnia będziemy "dokarmiać" cerę kremem nawilżającym - radzi dr Hasse-Cieślińska.

- Czy nie wystarczy jednak pić dużo wody mineralnej i spryskiwać twarz sprayem z wodą termalną? - dopytuję.

- Niedobory wody mogą prowadzić do odwodnienia naskórka, ale paradoksalnie jej nadwyżka nie wpłynie na poprawę nawilżenia. Spryskiwanie twarzy przede wszystkim koi i przyjemnie chłodzi - podkreśla dermatolog. - Głównym zadaniem kremów nawilżających nie jest nawadnianie, lecz zapobieganie utracie wilgoci. Kosmetyki te dostarczają skórze substancji, takich jak np. mocznik, mleczany czy gliceryna, które pomagają zatrzymać wodę w górnych warstwach naskórka - mówi dr Marta Hasse-Cieślińska.

Co krem, to inne składniki, technologia, zapach i konsystencja. Tej wiosny mamy w czym wybierać. I tak najnowszy Hydrationist Estée Lauder zawiera wodę biomimetyczną, czyli taką, która lepiej wnika we wszystkie warstwy skóry, a tam stymuluje pośrednio naturalną produkcję mocznika. Do tego jest wzbogacona w magnez, wapń i cynk.

Inny patent na zatrzymanie w skórze wody, a na twarzy młodości, opracowali naukowcy z Diora i zastosowali w linii Hydra Life. Preparaty z tej gamy usprawniają mikrocyrkulację wody w skórze. W jaki sposób? Składniki kremu stymulują sieć tzw. aquaporyn, czyli białek ułatwiających transport wody między komórkami. Do wyboru mamy aż trzy konsystencje: matujący fluid, lekki krem-sorbet i gęsty kojący preparat do cery suchej.

Technologię pobudzania aquaporyn wykorzystano również w kremach Aquaporin Active Eucerin, idealnych zwłaszcza dla skóry wrażliwej.

Z kolei Vichy wcieliło w życie, a konkretnie w kremy Aqualia Antiox, zasadę - lepiej zapobiegać, niż leczyć. Kosmetyki te nie dość, że skutecznie nawilżają skórę, to jeszcze opóźniają starzenie. Jak? Chronią komórki macierzyste przed działaniem wolnych rodników. Mnie skusiła kuracja antyoksydacyjna z tej linii przeznaczona do samodzielnego przeprowadzenia. Wystarczy wsypać proszek z czystą witaminą C do fiolki zawierającej serum, wstrząsnąć i gotowe! Przechowujemy ją w lodówce i zużywamy w ciągu 21 dni. Blask na twarzy murowany!

A skoro już zaczęłam zabawę w domorosłego chemika, nie mogłam się oprzeć zestawowi do sporządzenia kremu nawilżającego Ma Creme Nature L'Occitane. W jego skład wchodzą dwie mieszanki zawierające ekstrakty z drzewa oliwnego z certyfikowanych upraw ekologicznych. Poszło jak z płatka! Na zużycie całego słoiczka mam sześć tygodni, a w perspektywie rozświetloną, nawilżoną i zrelaksowaną skórę.

Joanna Hryniewicka

PANI 04/2010

Tekst pochodzi z magazynu

PANI

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje