Reklama

Reklama

Gorąca atmosfera

Barwna historia

Węszę spisek... W niektórych kosmetykach ochronnych znalazłam substancje, które podstępnie współpracują ze słońcem. Po co? Aby przyspieszać opalanie. Używasz kremu z wysokim filtrem, a mimo to wracasz z plaży bosko opalona. Brzmi kusząco. Czy to bezpieczne dla skóry? Okazuje się, że kosmetolodzy postanowili wykorzystać fakt, że żaden z filtrów nie chroni skóry w pełni. Krem z SPF 50 blokuje 98 procent promieni UVB i maksymalnie 90 procent UVA. Te promienie UV, które docierają do powierzchni skóry, aktywują proces powstania opalenizny. A skoro tak, to dla naszego lepszego samopoczucia dodawane są do preparatów ochronnych składniki, które mają im w tym pomóc. Na przykład mleczka Protect&Bronze Nivea Sun oprócz filtrów ochronnych (SPF 20 i SPF 30) zawierają ekstrakt z korzenia lukrecji, pobudzający naturalną produkcję melaniny w skórze. To kosmetyki nowej generacji, nie ma w nich samoopalacza ani innej substancji barwiącej skórę. Opalenizna powstaje w głębi, nie zniknie więc po kilku prysznicach. Po co taki wynalazek? - Ludzie, którzy chcą być opaleni, często w ogóle nie używają kosmetyków ochronnych. Firmy kosmetyczne, by ich do tego zachęcić, szukają sposobów na uzyskanie złocistego odcienia skóry przy minimalnej dawce słońca. - Jak widać z sukcesem - mówi dr Ewa Chlebus.

Reklama

- Pytanie, gdzie jest granica pomiędzy bezpiecznym a niebezpiecznym pobudzaniem produkcji melaniny? Przecież nadal nie wiemy, dlaczego nawet u zdrowych osób powstają przebarwienia. Twórcy tabletek Intensywna opalenizna Antiox marki Inneov pochylili się nad problemem. Zamiast składnika pobudzającego produkcję melaniny, dodali do nich łatwo przyswajalny przez organizm beta-karoten, który barwi skórę. Kiedyś przed nadejściem lata piłam sok z marchewki i po kilku miesiącach moja cera była… pomarańczowa. W tym przypadku taki efekt mi nie grozi. Eksperci z laboratoriów Inneov specjalnie wyselekcjonowali wyłącznie karoten w ciemnych barwach (czerwono-brązowy), nie ma w nim pomarańczowych ani żółtych tonacji. Za to opalenizna jest jak złoto.

A co z przebarwieniami? O to, by melanina rozkładała się w skórze równomiernie, dba wyciąg z agrestu indyjskiego. To składnik wszechstronny, bo działa również antyoksydacyjnie. Hindusi wierzą, że ten owoc jest kluczem do długowieczności. Ale kosmetolodzy poszukują sekretu wiecznej młodości.

Sprzeczne dowody

Nawet kremy przeciwsłoneczne działają teraz przeciwzmarszczkowo. Marka Lancôme stworzyła słoneczną wersję gamy Genifique. Kosmetyki Genifique Soleil chronią i aktywują odkryte przez Lancôme cenne "geny młodości" . Eksperci marki Lancaster poszli o krok dalej. Kremy Sun Age Control nie tylko zabezpieczają komórki skóry, ale też naprawiają powstałe już w skórze uszkodzenia. Jak przystało na profesjonalną pielęgnację, preparaty dostosowane są do cery w różnym wieku. Seria 35+ nawilża i rozświetla. A 50+ nawilża i zapobiega powstawaniu przebarwień. Każdemu według potrzeb. To nie wszystko. W serii są zarówno kremy na dzień, jak i preparat na noc.

Pierwsze zawierają filtry słoneczne i opracowany przez naukowców Lancastera kompleks Biotech-DNA, który uaktywnia się pod wpływem promieni UV i pobudza system naprawy skóry w ciągu dnia. A gdy słońce zachodzi, do akcji wkracza "agent do zadań specjalnych". W kremie na noc działa enzym - endonukleaza - który namierza, rozpoznaje i wycina uszkodzone przez słońce fragmenty łańcucha DNA! Skoro tak, to może przypadkowe drobne oparzenia nie muszą być już powodem tragedii. A gdy znów zasnę na plaży w pełnym słońcu, moja skóra w pełni się zregeneruje. - Nie byłabym taką optymistką - mówi dr Michéle Verschoore. - Przeprowadzaliśmy badania, podczas których naświetliliśmy komórki skóry tylko jedną dawką promieniowania UV, piętnaście dni później nadal widzieliśmy spowodowane przez nią uszkodzenia.

Do tej pory nauka nie znalazła sposobu na to, by w pełni zregenerować skórę. Lepiej zapobiegać, niż leczyć. Ta stara zasada jest ciągle aktualna. Tylko jak to właściwie zrobić? W moich rytuałach pielęgnacyjnych zapanował zamęt. Rano nakładam swój zwykły krem przeciwzmarszczkowy. Następnie krem ochronny, który również działa odmładzająco. Napięcie rośnie... Czy taki miks różnych składników nie zaszkodzi skórze? Wieczorem znowu mam dylemat, co wybrać: regularny krem na noc czy preparat po opalaniu? - Dlatego stworzyliśmy kosmetyki, które działają przeciwsłonecznie i przeciwzmarszczkowo. Nakładasz jeden krem, a skóra dostaje wszystko, czego potrzebuje: ochronę i składniki odżywcze. Tak jest szybciej i prościej - odpowiada dr Olivier Doucet, ekspert marki Lancaster. Dla mnie super! A co na to dermatolog?

- Najlepszym kremem przeciwzmarszczkowym jest po prostu krem z filtrem przeciwsłonecznym, nie kosmetyk wielofunkcyjny. Model idealny: rano najpierw aplikujesz krem przeciwzmarszczkowy z antyoksydantami, potem krem z filtrem, a wieczorem łagodny preparat nawilżający. Dużo? Niestety, dla wielu osób za dużo. Pacjentka niezbyt systematyczna z pewnością nie wykona takiego programu na szóstkę. Dlatego czasami trzeba iść na kompromis. Jeśli dostanie jeden wszechstronny krem zamiast trzech, są większe szanse, że będzie go używać - mówi dr Ewa Chlebus. Prognoza na wakacje: odstawiamy kremy codzienne, na co dzień używamy kosmetyków przeciwsłonecznych.

Izabela Nowakowska

Twój STYL 7/2010

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje