Przejdź na stronę główną Interia.pl

Zadeklarował, że adoptuje dwa psy. Zapomniał o najważniejszym

Filip Chajzer zyskuje sympatię widzów między innymi częstym angażowaniem się w różne akcje pomocowe. Niestety ostatnio zaliczył poważną wpadkę okazuje się, że same tylko dobre intencje nie wystarczą.

5 czerwca Filip Chajzer zachwycił internautów, zamieszczając na Instagramie zdjęcie z dwoma psami, które opatrzył komentarzem: "Z karmą nie do końca wyszło, ale mam nadzieję, że mi Państwo wybaczą... Poznajcie Ejmi (piszę się chyba Ami) i Ciapatkę ������������ należały do księdza, który zmarł dwa miesiące temu... W Celestynowie mówią, że to był bardzo dobry człowiek, którego Kanapowce trafiły do schroniska i strasznie w nim cierpią. Nie można było inaczej.."

Reklama

Reakcja Internautów była entuzjastyczna: "Pan jest wcielonym dobrem  i tak nieustannie to udowadnia", "Filip jesteś wielki", ""Piękny gest!! Ten "na górze" na pewno się Panu odwdzięczy".

 Niestety radość okazała się przedwczesna, bo celebryta popełnił dokładnie ten sam błąd, który sprawia, że tak wiele zwierzaków ląduje w schroniskach. Podjął decyzję pod wpływem emocji, nie konsultując tego z rodziną. Po dwóch miesiącach zdjęcie psiaków pojawiło się w mediach społecznościowych z mniej optymistycznym opisem:

"Moi kochani. Tym razem to ja proszę o pomoc. Po wielu tygodniach przekonywania mojej partnerki do adopcji tych dwóch kochanych psów niestety odpowiedź dalej jest taka sama - NIE. Okazało się, że trauma z dzieciństwa po pogryzieniu przez psa dla świeżo upieczonej matki jest zbyt duża. Jest mi cholernie przykro, bo byłem i jestem pełen dobrych intencji. Wiem jednak, że nie można nikogo uszczęśliwiać na siłę. Czy jest ktoś kto chciałby przyjąć do siebie te dwa cudowne stworzenia z @celestyniaki . Są pełne uroku i chęci życia w normalnym domu. Takim w jakim się wychowały. Niestety ksiądz, który był ich właścicielem zmarł, a Ami i Ciapatka fatalnie znoszą schronisko. Trzymam kciuki. Dziękuję za zrozumienie. Krytykę też przyjmuję na klatę bo podjąłem te decyzję spontanicznie nie pytając o zdanie Gosi. Tak nie powinno się robić, ale tak się stało. Oby znalazła się jakaś dobra dusza."

Mamy nadzieję, że uda się znaleźć dobry dom i odpowiedzialnego właściciela dla psiaków. To co udało się panu Filipowi Chajzerowi w tej chwili, to zwrócenie uwagi na konsekwencje nieprzemyślanych decyzji. Adoptujcie zwierzaki, ale najpierw dobrze to przemyślcie!



Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje