Reklama

Reklama

Tamara Arciuch i Bartłomiej Kasprzykowski. Wszystko zaczęło się w taksówce

Ona również doceniała go już wcześniej za talent komediowy, chociaż, jak przyznała w rozmowie z Krzysztofem Ibiszem: "nie był to absolutnie jej typ mężczyzny". 

- Mnie się zawsze podobali tacy mężczyźni jak ty. Wysocy bruneci — wyznała szczerze Tamara Arciuch, a jej partner też przyznał, że on sam też zawsze miał słabość do brunetek w typie Moniki Bellucci. Jak się jednak okazało, wygląd to nie wszystko, a łącząca ich wieź jest naprawdę silna. Okazało się nawet, że czytają sobie w myślach. 

Reklama

Nie wiadomo, jak to robią, ale Bartłomiej Kasprzykowski wyczuwa, kiedy jego partnerka zbliża się do domu.

Najtrudniejsza dla nich była świadomość tego, że wybierając szczęście, musieli sprawić ból komuś innemu. Aktorce było nieco trudniej podjąć tą decyzję, bo miała jeszcze dziecko z poprzedniego związku, ale nie mogła już żyć tak, jak wcześniej. Na szczęście syn Tamary Arciuch zaakceptował jej nowego partnera, mimo że syn gwiazdy na początku nie wiedział, jak powinien się do niego zwracać. 

"Jak ja mam do ciebie mówić? Kim ty dla mnie jesteś? Moim macochem?" — zapytał go wtedy 21-letni dziś Krzysztof Szyc i od tego czasu mężczyźni obchodzą tak zwany "dzień macocha", popijając Mirindę i zajadając się pizzą pepperoni przed konsolą. Na szczęście udało im się znaleźć równowagę w relacji. 

- Co robicie tylko dla siebie? — zapytał Tamarę Arciuch i Bartłomieja Kasprzykowskiego Krzysztof Ibisz. 

- Rozmawiamy dużo. Późno chodzimy spać przez to. Położymy dzieci, to jest ten czas dla nas. Jak jest ciepło, siadamy sobie w ogródku i rozmawiamy. Bardzo dużo rozmawiamy. To jest takie nasze hobby trochę - przyznają z uśmiechem na ustach. Starają się jednak również spędzać czas tylko we dwoje. Przynajmniej raz w roku jeżdżą na wspólny urlop. 

Krzysztof Ibisz wyciągnął od aktorów kilka ciekawych informacji. Oboje lubią się przytulać, a podobno Tamara Arciuch jest świetną kucharką. To aktor wyciąga rękę na zgodę, ale to jego partnerka jest tą bardziej zazdrosną połówką. 

- Jak sobie wyobrażę sytuację, że kimś by się zafascynował, to mi od razu jakby kły rosną — przyznaje szczerze aktorka, myśląc o potencjalnych sytuacjach, w których mogłaby odczuwać zazdrość. Spytana o to, co ją fascynuje w ukochanym, stwierdziła, że: "jest po prostu facetem w takim najlepszym tego słowa znaczeniu". Ona bardzo ceni jego umysł i poczucie humoru, a on jej dobro i to, że "jego piękna na wiele sposobów". 

- Dla mnie to jest ideał - mówi szczerze Bartłomiej Kasprzykowski. 

A jaki jest ich sekret udanego związku? Jak sami mówią: "Związek jest jak matematyczne równanie". 

- Związek to jest równa się i tutaj mamy dwie części równania. Jedna i druga część musi się równać po prostu, żeby ono było prawdziwe. Żeby nie było błędne a błędne to niemożliwe. Problem polega tylko na tym, że to nie jest cały czas stałe, że związek to są pulsujące przez cały czas dwa naczynia. Dbałość o związek polega na tym, żeby zauważyć moment, w którym ja wziąłem więcej, a ta druga osoba już ma w środku próżnię. Żeby nie zassała czegoś z zewnątrz, żeby nie chciała odejść. Żeby nie zaczęła szukać jakiegoś ratunku w kimś innym, bo już za dużo wydałem. Trzeba, żeby te dwie komory serca cały czas podawały tę samą ilość krwi" - stwierdza aktor. 

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje