Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Piotr i Michał Żurawscy. Braterska moc

Noszą to samo nazwisko, wykonują ten sam zawód i mają niemal taki sam głos, ale na tym kończą się podobieństwa między braćmi Żurawskimi.

Występ braci Żurawskich w serialu "Chyłka. Zaginięcie" to symbol wiążących ich na polu zawodowym relacji. Bo niby grają w jednej produkcji, ale nawet nie mają wspólnych scen. I tak samo jest w życiu Michała (39) i o sześć lat młodszego Piotra. Wykonują ten sam zawód, ale interesują ich różne rzeczy. Piotr określa to bardzo zręcznie. 

Reklama

- On żyje w  westernie, a ja w komedii. Ale robi świetną robotę i piękną karierę, na którą sobie zapracował - zdradza Piotr Żurawski.

A Michał potwierdza, że nie są w stanie nawet ze sobą rywalizować, bo tak są od siebie różni. 

- To byłoby trudne - mamy zupełnie inne środki, inaczej wyglądamy. Może głos mamy tylko podobny. On sobie poradził, teraz jest na fali i frunie - podkreśla Michał Żurawski 

On mnie małpuje!

Żyją w  dwóch różnych galaktykach, ale oczywiście mają wspólne korzenie. Wychowani w Chorzowie chłopcy w dzieciństwie pasjonowali się sportem. Tata Żurawskich był zapaśnikiem. 

Michał grał na poważnie w piłkę ręczną, Piotr - jak sam ocenia - był za słaby na sportowe zawodowstwo, no i wolał deskorolkę. 

W weekendy jeździli kibicować na różnych zawodach. Dlatego i dla rodziców, i dla kolegów Michała sporym zaskoczeniem było to, że postanowił zdawać do szkoły teatralnej. 

- Kiedy pewnego dnia powiedziałem chłopakom na treningu, że za dwa miesiące będę zdawał do szkoły teatralnej, wyśmiali mnie: "Chyba zwariowałeś, stary! Tysiąc osób na jedno miejsce - gdzie ty, chopie!". 

Ale zdał. A  młodszy brat zaczął do niego przyjeżdżać do akademika. 

- Wydawało mi się, że życie studenta Akademii Teatralnej polega na ciągłym imprezowaniu. To mi imponowało - opowiadał w jednym z  wywiadów Piotr. 

Kiedy sam dostał się do szkoły teatralnej "małpując" brata, po dwóch latach zrezygnował. Trafił najpierw do Jeleniej Góry, potem do Łodzi i Bydgoszczy. Ale nie żałuje tej teatralnej wędrówki, choć bywało, że zdarzały mu się dni, kiedy nie za bardzo miał czym zapłacić za czynsz czy za śniadanie. 

- Bardzo dużo się wtedy nauczyłem i co więcej: musiałem uczyć się w  ekspresowym tempie, bo odchodząc ze szkoły po drugim roku, nie umiałem przecież zupełnie nic! - opowiadał w wywiadzie dla "EX Magazine". 

Dziś Piotra można zobaczyć w serialach - ale prywatnie... bardzo go nudzą. O roli nerda Kormaka w "Chyłce" nic nawet opowiedzieć nie może, bo serialu nie oglądał! 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje