Reklama

Reklama

Piotr Beczała: Każdy medal ma dwie strony

Piotr Beczała w ramach akcji #KiedyBędzieNormalnie wyznał nam, czego w czasie pandemii brakuje mu najbardziej. Zdradził również, jak jego zdaniem ta sytuacja będzie miała wpływ na nasze życie w przyszłości. Artysta twierdzi, że "każdy medal ma dwie strony".

Piotr Beczała jest polskim solistą operowym o międzynarodowej sławie. Tenor dwa lata temu otrzymał nagrodę International Opera Awards dla najlepszego śpiewaka. 

Reklama

W trakcie wieloletniej kariery koncertował w najznamienitszych salach koncertowych, a niedawno został uhonorowany nagrodą Erwin Piscator Award 2020. 

Pandemia koronawirusa pokrzyżowała jego plany zawodowe, bo na scenie spędził sporą część swojego życia. - Najbardziej brakuje mi publiczności - mówi bez zawahania. Bardzo tęskni za bezpośrednim kontaktem z audytorium. 

- To, co się w teatrze wydarza pomiędzy sceną a publicznością, jest czymś unikalnym. I to jest to, na co będziemy jeszcze musieli kilka ładnych tygodni, jeśli nie miesięcy, poczekać - dodaje ze smutkiem w głosie. 

Niełatwo jest mu dostrzec dobre strony tego, co się dzieje na świecie. Twierdzi jednak, że "ten moment zatrzymania, który dla nas jest zupełnie nowy" może skutkować pozytywnie w przyszłości.  - Mam więcej czasu na czytanie i takie wewnętrzne wyciszenie - artysta wyznaje, że niedawno skończył czytać "Grę na bębenkach" Olgi Tokarczuk, a teraz zabiera się za jej "Księgi Jakubowe".  Książki noblistki przypadły mu do gustu, dlatego też poleca ich lekturę. 

Poza obcowaniem z literaturą Piotr Beczała zajmuje się też oczywiście swoją pracą. W wolnym czasie stara się przygotowywać do występów, które odbędą się wtedy, gdy sytuacja na świecie już się unormuje. 

Tenor przygotowuje się obecnie do debiutu w roli Radamesa w "Aidzie", a 15 maja ma się ukazać jego nowa płyta. Jej premiera miała być połączona z występem na żywo w Covent Garden, jednak koronawirus pokrzyżował te plany.

Jak zdaniem Piotra Beczały, będzie wyglądało nasze życie, gdy pandemia się już skończy?  - Myślę, że każdy medal ma dwie strony. Z jednej strony to będzie miało pozytywny wpływ na ludzkość, na to, że pęd za pieniądzem zostanie lekko wyhamowany - mówi z optymizmem, po czym szybko dodaje, że prawdopodobnie będzie to miało również negatywne skutki. Artysta nie ma jednak wątpliwości, że "świat po koronawirusie będzie wyglądał inaczej".

Śpiewak operowy nie ukrywa, że jego zdaniem, nawet sam powrót na scenę może okazać się wyzwaniem. - Ten moment będzie na pewno trudny, ponieważ będzie to znowu coś nowego. Podejrzewam, że po tych kilku miesiącach braku kontaktu z publicznością, braku występów, będziemy musieli się oswoić z tą sytuacją. W moim przypadku prawdopodobnie będzie to otwarcie sezonu "Aidą" w Nowym Jorku. I będzie poprzedzone próbami, więc nie będzie to skok do zimnej wody, ale na pewno będzie to bardzo ciekawy moment - mówi szczerze Piotr Beczała. 

***

Artykuł powstał w ramach akcji portalu Interia #KiedyBędzieNormalnie", w której przedstawiciele świata kultury i sportu dzielą się z czytelnikami portalu swoimi refleksjami na temat obecnej sytuacji, zdradzają, za czym tęsknią i czego im brakuje najbardziej, jak radzą sobie ze stresem oraz jakie mają plany na czas po pandemii.

W naszej akcji wzięli udział również:

W naszej akcji wzięli udział również:

Mateusz Damięcki

Mariusz Czerkawski

Emilian Kamiński

Łukasz Orbitowski

Mateusz Janicki

Jan Wieczorkowski

Tomasz Jakubiak

Andrzej Krzywy

Piotr Rubik

Janusz Leon Wiśniewski

Radosław Majdan

Piotr Małachowski

Gaba Kulka

Norbert Smoliński "Smolasty"

Bovska

Dowiedz się więcej na temat: piotr beczała | gwiazdy | pandemia | #KiedyBędzieNormalnie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje