Reklama

Reklama

Paulina Krupińska zdradza kulisy swojego ślubu

Paulina Krupińska pojawiła się ostatnio w programie Izabeli Janachowskiej, emitowanym na platformie YouTube. Gospodyni „Dzień dobry TVN” opowiedziała kilka pikantnych szczegółów dotyczących jej ślubu z Sebastianem Karpiel-Bułecką.

Niezwykła uroda Pauliny Krupińskiej została zauważona po raz pierwszy w 2004 roku, gdy wzięła udział w  konkursie Foto Models Poland. Kilka lat później zdobyła tytuł Miss Mazowsza i reprezentowała region w konkursie piękności Miss Polonia 2012. Wygrana w krajowych wyborach otworzyła jej drogę do kariery w show-biznesie i pracy w telewizji.

Reklama

Paulina współprowadziła takie programy jak "Klinika urody", "Sekrety Doliny Inków", czy "Wychować i nie zwariować". Miała także własny cykl w telewizyjnym formacie porannym zatytułowanym "Pytanie na śniadanie". Od niedawna Paulina współprowadzi także program "Dzień Dobry TVN". Regularnie pojawia się w reklamach, a od zeszłego roku jest ambasadorką jednej z najpopularniejszych drogerii w Polsce.

Prywatnie jest związana z muzykiem Sebastianem Karpielem-Bułecką, z którym ma dwójkę dzieci: Antoninę i Jędrzeja. Paulina opowiedziała ostatnio nieco więcej o swoim ślubie z Sebastianem. Była bowiem gościem programu Izabeli Janachowskiej.

- W hotelu przed ślubem popijałam cytrynówkę z moimi przyjaciółkami. Jedna cytrynówka, druga, pach, pach - wyznała Krupińska. Po czym dodała, że ślub organizowany był w tajemnicy i do dzisiaj nie wie, jak media dowiedziały się o ceremonii.

Najciekawszym fragmentem rozmowy okazał się ten, w którym Krupińska wyznaje, że jej mąż tak naprawdę nie nazywa się Sebastian!

- Mój mąż, nie wiem, czy wszyscy wiedzą, ma na imię Łukasz. Na drugie ma Sebastian. Pierwsza rzecz, o którą zapytałam księdza, to jak ja mam przysięgać, czy biorę ciebie Łukaszu za męża, czy Sebastianie. W kościele mówiłam Sebastian. Sebastian ma podwójne nazwisko, ale Bułecka to jest przydomek, dzięki któremu rozróżnia się rody. To jest taka historia, że praprababcia Sebastiana leżała w szpitalu i jej mama przynosiła jej bułki. A że była wtedy straszna bieda na Podhalu, to ona została Bułecka - zdradziła.

Jesteście zaskoczeni?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje