Przejdź na stronę główną Interia.pl

Michelle Kwan: Dla sportowców nie ma czegoś takiego jak porażka

Jest jedną z najbardziej utytułowanych łyżwiarek figurowych na świecie. Biografia Michelle Kwan przypomina baśń o kopciuszku. Z biednej rodziny trafiła na szczyt i to nie tylko w sportowym świecie. Jest filantropką, Społecznym Wysłannikiem Dyplomacji Amerykańskiej i ambasadorką kampanii "Dziękuję Ci Mamo".

Od najmłodszych lat interesujesz się łyżwiarstwem figurowym. Skąd wzięła się w tobie ta pasja? Dlaczego wybrałaś akurat łyżwiarstwo? Co daje ci ten sport?

- Łyżwiarstwo figurowe bardzo przypominało mi gimnastykę. Wymaga siły, ale jednocześnie jest piękne. Zakochałam się w muzyce i strojach. Dla mnie była to dyscyplina idealna.

Masz na swoim koncie mnóstwo osiągnięć, jednak sport to nie tylko medale, ale także ciężkie treningi. Jakie trudności napotkałaś na drodze do sukcesu? Z czego musiałaś zrezygnować, jakie wyrzeczenia podjęłaś w związku ze swoją karierą łyżwiarską?

- Rodzice poświęcili całkiem sporo, wspierając rozwój mojej kariery. Pracowali w kilku miejscach na raz, żeby wyżywić rodzinę i zapewnić nam dach nad głową, jednocześnie pomagali w sfinansowaniu drogiego sportu. To właśnie dlatego jestem dumna z tego, że mogłam wziąć udział w kampanii P&G "Dziękuję Ci, Mamo" i pomóc w realizacji filmu "Miłość ponad uprzedzenia". Film niezwykle mnie poruszył, ponieważ bardzo bliskie są mi historie o poświęceniu matek i przeciwnościach losu, które pokonują, żeby wesprzeć swoje dzieci w drodze na Igrzyska Olimpijskie. Sama nigdy nie czułam, żebym cokolwiek poświęcała - raczej dokonywałam świadomych wyborów. W wieku 15 lat nie chodziłam do kina, ani nie nocowałam u koleżanek, tylko zostawałam w domu. Nie mogłam wracać zbyt późno w nocy, ponieważ następnego dnia odbiłoby się to na treningu, a trenowałam nawet  dwa-trzy razy dziennie. Niektórzy może nie uznaliby tego za normalne dzieciństwo, ale ja czułam, że mam szczęście, ze względu na tyle niesamowitych możliwości. Miałam okazję reprezentować mój kraj i podróżować po świecie, robiąc to, co kocham, czyli startując w zawodach i stawiając sobie wyzwania. Z perspektywy czasu nie wydaje mi się, żeby były to poświęcenia - raczej świadome decyzje. Decyzje, które się opłaciły.

Czy zdarzyło ci się w karierze zetknąć z uprzedzeniami? Co wtedy czułaś?

- Łyżwiarstwo figurowe bywa bardzo izolujące, ponieważ jest to dyscyplina indywidualna.  Pojawiają się ludzie, którzy próbują cię zniszczyć, zwłaszcza gdy nie idzie ci najlepiej.  Usłyszysz, że powinnaś dać sobie spokój.  Ja chciałam walczyć dalej.  Nie pozwoliłam, żeby mnie to zdołowało - jeśli już, to jeszcze mocniej uwierzyłam w siebie, ponieważ miałam wspaniałe wsparcie.  Nie wolno przejmować się osądami innych.  Nie na wszystko ma się wpływ, więc trzeba się skupić na tych aspektach, które możemy kontrolować.

Czy kiedykolwiek przeżyłaś jakieś załamanie w swojej karierze? Miałaś kiedyś taki moment, że rozważałaś rezygnację z łyżwiarstwa?

-  Zdarzały się trudniejsze momenty w mojej karierze. Mówiłam sobie wtedy, że kończę z tym.  Tak to jest, kiedy jest się kompletnie wycieńczonym, a mięśnie odmawiają posłuszeństwa.  Ostatnią rzeczą, na jaką ma się wtedy ochotę, jest wyjście na przeraźliwie zimne lodowisko. Nie myśli się wtedy trzeźwo.  W takich chwilach odczuwa się frustrację i zwątpienie.  Rozpamiętuje przeszłość i błędy, które się popełniło. To najtrudniejsza przeszkoda, jaką sportowiec ma do pokonania. Znaleźć tę nadzieję i motywację. Znalazłam wielką motywację, rozglądając się po lodowisku i obserwując młodych łyżwiarzy. To naprawdę zaraźliwe, ponieważ przypomina mi, co sama czułam.  Największa lekcja w sporcie to uczyć się na błędach. Upadać, ale potem podnosić się. Dla sportowców nie ma czegoś takiego jak porażka - trzeba zaliczyć wiele niepowodzeń, zanim odniesie się sukces.

Jesteś ambasadorką kampanii Procter & Gamble "Dziękuję Ci Mamo", dlatego zapytam wprost: za co dziękujesz swojej mamie?

- Nawet nie wiem, od czego zacząć. Tyle jest rzeczy, za które jestem jej wdzięczna. Za podarowanie mi życia. Za to, że pomogła dostrzec mi piękno w życiu. Za miłość, którą mnie obdarowała. Dziękuję jej za wszystko!

Abyś mogła dalej rozwijać swój talent i trenować łyżwiarstwo, twoja rodzina musiała zmierzyć się z wieloma trudnościami. Czy mama od samego początku wspierała twoją pasję?

- Tak, moja rodzina miewała problemy finansowe i nie było to łatwe.  Moi rodzice są superbohaterami. Mogli przecież po prostu się poddać i powiedzieć, że nas nie stać. Jednak zabierali mnie na lodowisko o piątej nad ranem i robili wszystko, co w ich mocy, żeby pomóc mi zrealizować moje marzenia.

Twoja mama zawsze gorliwie kibicowała ci podczas mistrzostw? Była przy tobie za każdym razem, czy obserwowała twoje poczynania z dystansu?

- Mama była przy mnie na wszystkich zawodach i pokazach łyżwiarskich, dopóki nie skończyłam 21 lat.  Jeździła ze mną na wszystkie zawody.  Towarzyszyła mi zawsze, dzieląc ze mną wzloty i upadki. Była moją opoką.

W chwilach załamania na pewno możesz liczyć na wsparcie swojej mamy. W jaki sposób dodaje ci sił, byś znów mogła stanąć na nogi?

 - Nie były to żadne konkretne słowa czy rady. Po prostu wierzyła we mnie. To było to piękne matczyne uczucie. Jej nieustanne wsparcie było niesamowite.  Mama zawsze towarzyszyła mi na lodowisku - jeśli potrzebowałam chusteczek, rękawiczki czy przytulenia, zawsze mogłam na nią liczyć.  Przez całą karierę była moim stałym oparciem.  I przytulała mnie przed wyjściem na lodowisko - ten uścisk był dla mnie wszystkim. Dotyk mamy pomoże przetrwać wszystko.

Kiedyś powiedziałaś, że twoja mama jest wojowniczką i superbohaterką. Kim jeszcze jest dla ciebie twoja mama? Jakie cechy charakteru czynią twoją mamę kimś wyjątkowym?
  - Mama zaszczepiła we mnie odwagę, koncentrację i determinację. Dla niej nie ma nierealistycznych celów i rzeczy niemożliwych. Dzięki takiemu wychowaniu uwierzyłam w siebie i mogłam zrealizować każdy cel, jaki sobie postawiłam. Moja mama jest twarda, ale jednocześnie bardzo opiekuńcza, kochająca i serdeczna. Jest ostoją, nic nie jest w stanie jej zatrzymać. Nigdy nie uprawiała sportu wyczynowo, ale gdyby była sportowcem, wszyscy musielibyście mieć się na baczności.

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje