Reklama

Reklama

Maja Ostaszewska. Po prostu najlepsza

Jest popularną aktorką, ale dba o to, żeby nie przyjmować bardzo podobnych ról. Choć jej największą miłością jest teatr, podkreśla, że praca nad rolą w „Diagnozie” była także wymagająca i kosztowała ją wiele pracy. Unikała głównych ról w serialach. Już pierwsza próba okazała się sukcesem. Stała się ulubienicą widzów, pokonując mocne rywalki.

Jestem wdzięczna i szczęśliwa, bo to nagroda od widzów, to nie do przecenienia", mówi SHOW Maja Ostaszewska (45) kilka dni po otrzymaniu Telekamery dla najlepszej aktorki za rolę w serialu TVN "Diagnoza" (także nagrodzonym w plebiscycie "Tele Tygodnia"). Takie niespodziewane reakcje widzów to dla aktorki podwód do satysfakcji. Widzi wtedy, że jej praca ma sens.

Reklama


Bez podlizywania 

Co prawda dyrektor TVN, Edward Miszczak, podkreślał, że "Diagnoza" to najlepszy serial stacji od lat, zdarzało mu się przechwalać reklamowane produkcje. W przypadku serialu z Ostaszewską ekipa brała pod uwagę, że ludzie mogą go "nie kupić" tak masowo, właśnie przez mroczny klimat. Jednak widzowie zaakceptowali "Diagnozę". Przyjmując propozycję, Maja także ryzykowała: jej bohaterka Anna Unikała głównych ról w serialach. Już pierwsza próba okazała się sukcesem. Stała się ulubienicą widzów, pokonując mocne rywalki. 

Po prostu  Leśniewska to nie słodka, krystaliczna postać skrzywdzona przez byłego męża, która łatwo zyskałaby sympatię, tylko lekarka-lekomanka z amnezją, zachowująca się czasem irracjonalnie i opryskliwie. No i to jej pierwsza główna rola w serialu. Ostaszewska kojarzyła się z wcześniejszym sympatycznym wcieleniem komediowym z  "Przepisu na życie", gdzie brawurowo zagrała panią doktor trzymającą męża pod pantoflem, czy z "Drugą szansą", gdzie dostała rolę wybijającej się na niezależność uzdolnionej kulinarnie kury domowej.

Wcześniej grała jakiś czas w "Na dobre i na złe", gdzie wcielała się w siostrę Zosi Burskiej, która uwiodła jej męża. Jeśli ktoś śledzi filmowe i teatralne dokonania aktorki, wie, że Maja potrafi zagrać wszystko. Jednocześnie każda z  jej bohaterek skrajnie różni się od prawdziwej Ostaszewskiej - wesołej, towarzyskiej, asertywnej, ale jednocześnie niezwykle uprzejmej, lojalnej wobec przyjaciół osoby, dla której to, co najważniejsze w życiu, wcale karierą nie jest. Gwiazda lubi podkreślać, że przede wszystkim jest mamą dwójki dzieci w wieku szkolnym i to, gdzie gra, jest trochę uzależnione od tego, czy na przykład będzie z  nimi mogła spokojnie jechać na ferie czy wakacje.

Nie chce znudzić widzów 

Właśnie dlatego w serialach nie pojawia się często. 20 lutego debiutuje drugi sezon "Diagnozy", a Maja za chwilę rozpoczyna próby do nowego spektaklu Krzysztofa Warlikowskiego. Na premierę czekają dwa filmy fabularne z jej udziałem, w tym najnowszy obraz Marka Koterskiego "7 uczuć". Prawdopodobnie po wakacjach aktorka rozpocznie pracę na planie dwóch filmów i zapewne trzeciego sezonu "Diagnozy". Na pewno więc nie da o sobie zapomnieć, choć jednocześnie bardzo dba o to, by "nie wyskakiwać z każdej lodówki".

Zdarzało się jej też odrzucać role zbyt podobne do tego, co już zagrała, żeby zwyczajnie nie znudzić się widzom. I nie przekona jej nawet lukratywny kontrakt. Ale jak udowadnia, wcale nie trzeba grać "wszędzie", żeby zostać niekwestionowaną królową srebrnego ekranu. 

Gra o tron 

Maja zwyciężyła w tegorocznej rywalizacji o Telekamerę, triumfując nad innymi zdolnymi aktorkami: Katarzyną Dąbrowską ("Na dobre i na złe"), Aleksandrą Popławską ("Wataha"), Agnieszką Sienkiewicz ("Przyjaciółki") czy Katarzyną Ucherską ("Dziewczyny ze Lwowa"). W tym roku rywalki to w większości przypadków wybitne aktorki, a nie celebrytki schlebiające widzom. Co ciekawe, w tej rywalizacji zabrakło Małgorzaty Kożuchowskiej, gwiazdy dwóch popularnych produkcji... Wygląda na to, że nastąpiła "zmiana warty" na szklanym ekranie. "Maja jest królową seriali nie od dziś, bo przecież grała w kilku", mówi Dorota Kośmicka, producentka "Diagnozy", a wcześniej m.in. także "Rodzinki. pl" oraz "Drugiej szansy", gdzie obie aktorki zagrały siostry.

"Nie ukrywam, że Maja jest moją muzą, zawsze chciałam, żeby powstał serial dla niej, jest taka wielowymiarowa: i komediowa, i dramatyczna", mówi SHOW Kośmicka. Producentka nie radzi jednak szukać sensacji, bo w show-biznesie oraz w sercach widzów jest miejsce i dla Ostaszewskiej, i dla Kożuchowskiej. Tłumaczy dyplomatycznie: "Małgosia jest moją przyjaciółką. Obie są księżnymi na własnych włościach. Nie da się ich porównywać, nie da się powiedzieć, która jest lepsza, ciekawsza czy którą bardziej kocha widownia. Gwiazd jest więcej, niż jedna".

Zobacz także:

Dowiedz się więcej na temat: Maja Ostaszewska | gwiazda | Tele Kamery | Styl.pl | Show

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje