Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Książę Andrzej przyłapany. Jest nowy świadek w sprawie

Kilka miesięcy temu arystokracie zostały postawione bardzo poważne zarzuty – zmuszanie młodych kobiet do prostytucji. Przez długi czas sprawa trwała w martwym punkcie. W końcu znalazł się naoczny świadek, który potwierdzi zeznania skrzywdzonej kobiety.

Według słów Virginii Roberts, książę Andrzej i jego znajomy - Jeffrey Epstein zmuszali ją do seksu, gdy ta miała zaledwie 17 lat. Akty przemocy seksualnej odbywały się w Londynie, Nowym Jorku oraz na prywatnej wyspie Epsteina na Karaibach, gdzie dochodziło do orgii z udziałem nieletnich dziewczyn.

Reklama

Świadkiem tych wydarzeń był Steve Scully, który pracował dla Epsteina na wyspie. Zajmował się tam obsługą sieci telefonicznej i internetowej, więc przebywał na wyspie kilka dni w ciągu miesiąca. Dopiero po wielu latach zdecydował się opowiedzieć o wydarzeniach, które miały miejsce na wyspie Little St. James.

Dziś 70-letni Steve Scully podzielił się tą historią podczas rozmowy z dziennikarzem brytyjskiego "The Sun". Wspomniał wówczas o spotkaniu z księciem Andrzejem w 2001 roku. Mężczyzna miał udać się na wyspę, aby naprawić telefon. Został poinformowany przez Epsteina, że na wyspie przebywa "gość specjalny". Gdy dotarł na miejsce, od razu rozpoznał syna monarchini. Towarzyszyła mu wówczas młoda blondynka - Virginia Roberts.

"Powiedziałem: Wasza wysokość, a on mi odpowiedział: Po prostu Andrzej. Przeprosiłem go za to, bo nie wiedziałem, jak powinienem się do niego zwracać. [...] Uderzyło mnie to, jak młoda była ta dziewczyna. Wyglądała jak dzieciak stojący za rodzicem" - wyznał w wywiadzie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje