Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ewa Wiśniewska. Diwa

​Piękna kobieta, wielka aktorka, skomplikowana osobowość o ognistym temperamencie i ogromnym apetycie na życie, mówią o Ewie Wiśniewskiej przyjaciele. Czy to prawda? Sprawdzała Anita Zuchora.

W jej stanowczym głosie jest coś, co każe się wyprostować, mówić do rzeczy i zgodnie z jej oczekiwaniem. Nie spóźniać się. Cóż z tego, kiedy mimo że przyszłam kwadrans przed umówioną godziną, okazało się, że pomyliłam wejścia do kamienicy. Serce podeszło mi do gardła. Przynajmniej telefon z prośbą o wskazówki wykonałam punktualnie. 

Reklama

Żeby nie stracić animuszu, idąc po schodach, wyobrażałam sobie, że są na świecie osoby, które do Ewy Wiśniewskiej mówią "Ewka". Szybko okazało się, że brak orientacji został mi wybaczony, a moja rozmówczyni jest przemiłą gospodynią, która wszystko robi z wdziękiem. Jak prawdziwa dama. Na przykład klnie i pali. 

- Lubię palić - zastrzega, kiedy z lubością zaciąga się papierosem. Robi to w sposób, który sugeruje, że sprawianie sobie przyjemności ma dla niej znaczenie. 

- O, tak - brzmi jej niezmiennie niski, chrapliwy, seksowny głos. - Słuchanie muzyki, ciekawe towarzystwo, dobre jedzenie - to lubię najbardziej. 

Jej przestronne, przytulne mieszkanie w sercu Warszawy wypełnione jest antykami, wygodnymi kanapami i pamiątkami rodzinnymi. 

Na jednym ze zdjęć rodzice aktorki, wtedy jako narzeczeni, spacerują w słoneczny dzień. - Zostało zrobione przed wojną. Niedaleko, na placu Zbawiciela. 

Mama urodziła się w kamienicy, która kiedyś stała dokładnie naprzeciwko mojego domu. Dzisiaj tego budynku nie ma, został zburzony podczas wojny. Kiedy się tu przeprowadzałam, powiedziała: "Wracasz do domu". Tak się czuję. Tu się izoluję, słucham muzyki, układam pasjanse, odpoczywam. Albo zapraszam przyjaciół.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje