Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Edyta Górniak. Blaski i cienie sławy

"Mi", Metro i Eurowizja

Muzyka Stokłosy, reżyseria Janusza Józefowicza plus pieniądze biznesmena Wiktora Kubiaka. To recepta na sukces, który liczy się w tysiącach spektakli. Metro jest grane do dziś! Od prapremiery w Teatrze Dramatycznym, czyli 30 stycznia 1991 roku, musical obejrzało ponad 2 miliony widzów, odbyło się ponad 2200 spektakli. Górniak była w pierwszym składzie z Michałem Milowiczem, Robertem Janowskim, Dariuszem Kordkiem, Olafem Lubaszenką, Magdaleną Wójcik. Pracowali jak galernicy, ćwiczyli godzinami w salach AWF, żeby na noce lądować w mieszkaniach wynajmowanych przez Kubiaka. 

Reklama

Matka Edyty wozi wtedy córce autobusem PKS prowiant do Warszawy: naleśniki z serem złożone w trójkąty, ciasno ułożone w garnku, żeby weszło jak najwięcej. Zespół Metra je uwielbia. Chyba sami nie wierzą, że wkrótce wybuchnie metromania. Paweł Sito, dziennikarz muzyczny, pewnego dnia, prowadząc Muzykę Nocą w radiowej Jedynce, odebrał zaskakujący telefon. - Tuż przed premierą gdzieś koło trzeciej nad ranem zadzwoniła młodziutka dziewczyna i stanowczym tonem przekonywała, że powinienem się tym zainteresować, bo młodzież musi wierzyć w marzenia. "Odniesiemy sukces, pan wie?" Na koniec ładnie się przedstawiła: Jestem Edyta Górniak

Dziennikarz Artur Orzech zapamiętał inną sytuację. - Byłem na występie Edyty. Tuż obok mnie siedziało kilka Amerykanek z gospelowego chórku. Gdy Edyta zaczęła śpiewać piosenkę Stop! z repertuaru Sam Brown, dosłownie wyrwało nas z butów - czarne dziewczyny wskoczyły na fotele, śpiewały razem z nią. W roku 1994 Górniak zostawia kasowe Metro. Szuka własnej ścieżki - to wersja oficjalna. Po kątach szepczą, że między nią i Robertem Janowskim było coś więcej niż relacja zawodowa, coś poszło nie tak i Górniak odeszła.

Postanowiła śpiewać solo i za namową Kubiaka, który został jej menedżerem, przenieść się do Londynu. Ale najpierw jest Eurowizja w Irlandii. Telewizja zaprasza ją do współpracy. Dają jej piosenkę, ona w tajemnicy przygotowuje inną. - Nie chciałam śpiewać tego, w co nie wierzyłam, i postawiłam telewizję pod ścianą - wspomina Górniak po 25 latach.

Jedzie do Irlandii bez wielkich nadziei. W dodatku w Dublinie się przeziębia. Żeby oszczędzić głos, na próbie generalnej śpiewa po angielsku część kompozycji Stanisława Syrewicza ze słowami Jacka Cygana To nie ja. Grozi jej dyskwalifikacja, cudem się ratuje, przechodzi do finału i wytrzymuje trzy minuty brawurowego śpiewu, wygrywając drugie miejsce. Tak wysoko nikomu z Polski dotrzeć już się nie uda. Historia zapamiętała dziewczęcą Polkę w skromnej białej sukience z głosem jak elektrownia atomowa. Mówią, że śpiewa prawie cztery oktawy. Jest jak polska Céline Dion czy Whitney Houston.   

"Fa", miłość fanów

Gdy powstawała oficjalna strona internetowa piosenkarki, okazało się, że brakuje okładek płyt, zdjęć, a wiele faktów zapomniano. Górniak nie przywiązuje wagi do tego, żeby archiwizować swoją historię. Pomogli fani. Daria Ładocha, producentka wideoklipów Edyty: - Strona działała cztery minuty. Chętnych do oglądania jej było tak wielu, że padły serwery. Górniak dosłownie rozwaliła polski internet.  

"Sol", czyli zmysłowość

Dotyk, tak nazywała się pierwsza płyta, którą Edyta nagrała w roku 1995. Z niej pochodzi utwór Jestem kobietą, opisujący piosenkarkę i jej zmysłowość niczym matematyczne równanie. 

Jestem kobietą / Jestem dobrem, jestem złem Jestem wodą, jestem ogniem / Jawą i snem Mogę lodowcem sięgać chmur / Mogę Niagarą spadać w dół Mogę jak Etna zbudzić się / Więc nie złość mnie! 

Posypały się nagrody. Cztery platyny za milion sprzedanych płyt! Trzecie miejsce na Liście Przebojów Trójki, gdzie piosenka utrzymuje się 22 tygodnie. Podwójna nominacja teledysku do Fryderyków - klip nagrano w Londynie, z udziałem profesjonalnych tancerzy i z takim rozmachem, o jakim wtedy w Polsce można było tylko marzyć. Na płycie znalazł się też utwór Pada śnieg, który grają w supermarketach, gdy zbliża się Gwiazdka. Edyta wystąpiła w nim w duecie z Krzysztofem Antkowiakiem. 

Czy byli parą? Może. Szybko przemijających "związków na całe życie" w życiu gwiazdy było więcej. Górniak przywoziła swoich partnerów do mamy. Pani Grażyna polubiła aktora Dariusza Kordka, potem był krótki, ale utrwalony na łamach pism związek z dziennikarzem Piotrem Gembarowskim. Na jakiś czas w życiu piosenkarki pojawił się Piotr Kraśko, z Robertem Kozyrą z Radia Zet pokazali się na okładce "Vivy" z dopiskiem "Jak rodzi się miłość". Po roku zerwali w atmosferze wzajemnych pretensji. W końcu Edyta poznała Dariusza Krupę, utalentowanego gitarzystę. W roku 2004 rodzi syna Allana, rok później bierze z Krupą ślub. "Kochał ją bardzo. 

Gdy przeprowadzili się do domu Darka w Milanówku, urządził go w stylu serialu Przyjaciele, bo Edyta namiętnie ten film oglądała. Zbudował studio nagraniowe w piwnicy, gotował i chronił ją na wszelkie sposoby - mówi Sylwia Gołecka, dziennikarka od lat pisząca o Edycie. Małżeństwo muzyka i piosenkarki przyciągało uwagę tabloidów. Paparazzi towarzyszyli im wszędzie, oblegali nawet porodówkę w Łomży, gdy rodził się Allan. 

Krupa gra w zespole żony, potem zostaje jej menedżerem i celebrytą. Tu na chwilę wracamy do Marka z Opola, tego od kamery VHS. Mężczyzna zrobił Edycie kilka intymnych zdjęć. Nakręcił też filmik. Gdy Edyta jest już gwiazdą, postanawia sprzedać to dzieło. Krupa wraz z detektywem organizują zasadzkę. Sprawa kończy się w sądzie, wyrok chroni prywatność gwiazdy. Ale małżeństwo Edyty nie wytrzymuje ciśnienia. W 2009 para się rozwodzi. Ojciec Allana zakłada nową rodzinę. Pięć lat temu pod kołami auta prowadzonego przez Krupę ginie kobieta, muzyk ląduje w więzieniu. 

Górniak żyje w cieniu kłopotów byłego męża, próbuje chronić syna. Przez dłuższy czas opiekę, nie tylko prawną, roztacza nad piosenkarką prominentny adwokat Piotr Schramm, próbując łączyć obowiązki zawodowe z rolą menedżera. Znajomi mówią, że ma dobre relacje z Allanem, a syn to duma Edyty, która robi wszystko, by nie stał się celebryckim dzieckiem. Chłopak chce być żołnierzem. W liceum idzie do klasy wojskowej.   

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje