Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dostać w ryj od ryja, czyli gwiazdy kontra paparazzi

Nie jest tajemnicą, że paparazzi potrafią zagrać gwiazdom na nerwach próbując dokumentować ich prywatne życie, zwłaszcza w kompromitujących sytuacjach. Przemysław Sadowski, Borys Szyc i Kuba Wojewódzki to tylko kilku celebrytów, którym w kontakcie z fotografami puściły nerwy.

O historiach, w których paparazzo został zaatakowany przez swojego "ryja", czyli osobę fotografowaną, opowiada w książce "Paparuchy kontra ryje. Celebryci made in Poland" Tomasz Potkaj - przeczytaj fragment:

Przemysław Sadowski

Reklama

W grudniu 2006 roku grupa kilku paparuchów siedziała w vanie Stoppy (Przemysława, najsłynniejszego polskiego paparazzo - red.) po "Tańcu z gwiazdami". Byli pod klubem Maska przy Krakowskim Przedmieściu, gdzie trwało afterparty. Nudzili się, czekali i gadali, co dalej może się zdarzyć. Pozostali paparazzi zostawili gdzieś swoje samochody, bo u Stoppy zawsze było najwięcej miejsca i zawsze najlepsze imprezy. Było zimno, samochód stał z włączonym silnikiem, grała muzyka, atmosfera była wesoła. Po drugiej nad ranem gwiazdy zaczęły po kolei wychodzić z knajpy. Paparazzi obserwowali ich i zastanawiali się, za kim by tu pojechać.

- Ten nie, to nudziarz. Na pewno zaraz wróci do domu.
- Ja nie pojadę za nimi. Oni mieszkają w drugim końcu Warszawy. Ty jedź, masz bliżej.
- Ja nie pojadę, nie warto.
- No to nikt nie pojedzie i szef nas jutro zaj**ie.
- O, popatrz, ci wychodzą.
- Za tym też nie warto.

Jakiś czas trwała ta wymiana myśli, kiedy wreszcie zauważyli Przemysława Sadowskiego z żoną Agnieszką Warchulską. Sadowski i jego taneczna partnerka Ewa Szabatin odpadli w tym odcinku, więc wszyscy mieli szczególny powód, żeby się wyluzować. Długo żegnali się przed klubem. Wszyscy byli wyraźnie pijani, szli w stronę taksówki. Pojechali w kierunku Mokotowa. Paparazzi uznali, że jeśli ten wieczór ma mieć jakiś ciąg dalszy, to tylko z Przemysławem Sadowskim. Pojechali ze Stoppą. Chyba w pięć osób. Ktoś jeszcze pojechał za nimi swoim samochodem. Pierwszy jechał więc samochód z aktorem, potem van Stoppy, a za nim jeszcze jeden samochód.

Wszyscy paparazzi mieli takie same aparaty i obiektywy. Zdjęcia pewnie też będą podobne. Tylko Stoppa miał lampę. Zamontował ją gdzieś po drodze trzymając między kolanami nikomu nie mówiąc, po co. Samochód z Przemysławem Sadowskim i Agnieszką Warchulską zatrzymał się przy wjeździe na osiedle przy ulicy Puławskiej. Aktor zapłacił rachunek. Stoppa podjechał vanem z drugiej strony wąskiej uliczki i zaparkował. Kiedy aktor z żoną szedł w stronę mieszkania, podbiegł z aparatem i z użyciem flesza zaczął robić mu zdjęcia.

Sadowski ruszył w jego kierunku z wyciągniętą pięścią.

Jeden z paparazzi wybiegł z samochodu i stanął za żywopłotem.

Agnieszka Warchulska krzyczała: - Przemek, daj spokój, nie warto!

Fotograf zaczął się odsuwać, aktor próbował go uderzyć. Ostatnie zdjęcia Stoppa robił jedną ręką powstrzymując Sadowskiego, w drugiej trzymając aparat. W końcu rzucił go na ziemię i rozpoczęła się regularna bójka. Pozostali paparazzi podbiegli do walczących. Część robiła zdjęcia, inni próbowali ich rozdzielić. Na ziemi leżał Stoppa, na nim Sadowski.

W takich sytuacjach fotograf najczęściej przyjmuje rolę ofiary. Ponieważ wie, że kilka osób dokoła fotografuje całe zajście, stara się nie bronić, żeby na zdjęciach wyraźnie było widać, że celebryta jest agresorem. Zresztą tak mówiono im w agencji: w razie bójki nie przeklinać, nie obrażać celebryty, ponieważ sprawa najprawdopodobniej trafi do sądu, a tam trzeba wykazać, że to celebryta był agresywny.

Po bójce, kiedy Sadowski z Agnieszką Warchulską poszli już do domu, Stoppa, nieco potłuczony, ale z zadowoloną miną wszedł do samochodu.

- Macie to na zdjęciach? - zapytał.

To była pierwsza tak spektakularna bójka gwiazdy z fotografem. I może dlatego że była pierwsza, tyle osób tak dobrze ją pamięta. Opowiedziały mi ją trzy, albo cztery osoby, każda podała nieco inne szczegóły. Potem takich bójek było więcej.

Czytaj dalej na następnej stronie >>

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje