Reklama

Reklama

Co powie Lolo?

Nie chce już być "dyżurną intelektualistką szołbiznesu". Julie Delpy, francuska aktorka i reżyserka, nakręciła właśnie leciutką komedię. O tym, jak zazdrosny syn może popsuć dobrze zapowiadający się romans matki. Z (jej) życia wzięte?

Już jako nastolatka Julie Delpy pracowała z wybitnymi - Godardem i Caraxem. Świetną rolę zagrała w Trzech kolorach: Białym Kieślowskiego. Dzięki "trylogii" Linklatera (Przed wschodem słońca, Przed zachodem..., Przed północą) zyskała wizerunek neurotycznej i dowcipnej intelektualistki. A jej reżyserski debiut Dwa dni w Paryżu porównywano do filmów Allena.

Reklama

Twój STYL: W zestawieniu z pani poprzednimi filmami Lolo (w kinach od 24.06 - red.) wydaje się dużo lżejszy.

Julie Delpy: - Po pierwsze ja też lubię się pośmiać z dowcipów, które niekoniecznie mają drugie dno. Poza tym chciałam trafić do większej grupy widzów. W poprzednim filmie bohaterowie w jednej ze scen nawiązują do Ostatniego tanga w Paryżu. Na spotkaniach z publicznością słyszałam: "Jakie tango? O co chodzi?". Tu chciałam uniknąć nieporozumień. (uśmiech)

Grając matkę tytułowego bohatera, przekornego nastolatka, korzystała pani z prywatnych doświadczeń?

- Mój synek ma dopiero sześć lat, jest najsłodszym stworzeniem na świecie i na pozór w ogóle nie przypomina Lola. Na każdym kroku przekonuję się jednak, że potrafi doskonale manipulować otoczeniem. Wiem, że tak jak większość dzieci robi to nieświadomie. Po prostu pragnie miłości i uwagi. Tym zachowaniem rozczula mnie tak, że nie potrafię być surowa. I wcale nie jestem pewna, czy to dobrze. Lolo jest w pewnym sensie zapisem moich wątpliwości. Jak być dobrym rodzicem? Okazywać miłość, ale tak, aby nie wychować rozpieszczonego egoisty w stylu Lola?

Pracując nad filmem, musiała pani wczuć się w psychikę nastolatka. Młodzi zachowują się dziś inaczej niż kiedyś?

- To truizm, ale czasy mamy niepewne i rodzice robią wszystko, by pomóc dzieciom, także finansowo. Działając w dobrej wierze, opóźniają ich wejście w dorosłość. Ja zaczęłam żyć samodzielnie w wieku 16 lat. A mój syn? Mam wrażenie, że zostanie w domu dłużej.

W Lolu pokazała pani też pretensjonalny światek mody. Dlaczego?

- Znam trochę to środowisko i dlatego nie miałam problemu, by do zagrania autoironicznego epizodu namówić Karla Lagerfelda. Nie wszyscy mają jednak tyle dystansu do siebie co on. Świat mody wydaje mi się komiczny, bo ludzie tam poświęcają pracy cały swój czas, a jednocześnie obsesyjnie boją się utraty pozycji. Dlatego bywają zawistni i pełni hipokryzji.

Z czego jeszcze czerpie pani inspiracje do zabawnych scenariuszy?

- Uwielbiam w życiu wszystkie te momenty, które są dziwaczne, niezręczne, nie na miejscu. Pociąga mnie przekraczanie granic dobrego smaku. Ale tylko delikatne.

Rozmawiał PIOTR CZERKAWSKI

 Twój STYL 7/2016


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje