Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Anna Lewandowska szczerze o związku

Życie Anny i Roberta Lewandowskich może wydawać się sielanką. Piękni, bogaci, wiecznie uśmiechnięci. Trenerka w najnowszym wywiadzie dla magazynu "Twój Styl" tłumaczy, że ich sukces okupiony był ogromem pracy i płaczą częściej, niż może się wydawać.

Sztab niań, stylistów, gosposie - wielu sądzi, że tak wygląda jej życie. Rzeczywistość jest inna. "Ostatnio płakałam ze zmęczenia. Niedawno przyjechałam do Warszawy niewyspana, po kilku trudnych nocach. Klara ma dwa lata, ale często się budzi. Przyszłam do biura i nagle pojawiło się tysiąc pytań od moich współpracowników. Potem zadzwonił Robert z hotelu. Był na zgrupowaniu kadry, pytał, czy do niego przyjadę, bo rzadko się ostatnio widywaliśmy ze względu na wyjazdy. Nie mogłam wstać i wyjść. Czułam, że wszystko mi się wymyka. Popłakałam się na środku biura" - mówi Anna Lewandowska w wywiadzie dla magazynu "Twój Styl". 

Reklama

Choć dziś dla Roberta jest w stanie zrobić wszystko, nawet zrezygnować z kariery, na początku ich związku nie potrafiła mu zaufać, długo utrzymywała dystans. Swój chłodny stosunek do mężczyzn tłumaczy tym, że w dzieciństwie jej ojciec odszedł od rodziny. Przez wiele lat nie utrzymywała z nim kontaktu. Zrobiła wyjątek dla córki Klary - chciała, by dziewczynka poznała dziadka.

Anna Lewandowska wspomina czasy, gdy razem z Robertem wspólnie mieszkali na Wrzecionie w niewielkim mieszkaniu i utrzymywali się ze skromnego stypendium sportowego. Tygodniami potrafili jeść wyłącznie serki homogenizowane, skrupulatnie liczyli wydatki. To dlatego, choć dziś jest milionerką, ma ogromny szacunek do pieniędzy. Kobieta przyznaje, że gdy wreszcie mogła pozwolić sobie na luksusową torebkę, zostawiała ją w samochodzie, wstydziła się bogactwa.

>>> O chorobie Anny Lewandowskiej przeczytasz na następnej stronie <<<

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje