Reklama

Reklama

W Polsce zakwitnie gigantyczny kwiat. Czym jest dziwidło olbrzymie?

Dziwidło olbrzymie – takie miano nosi roślina, która od kilku dni wywołuje ekscytację wśród polskich botaników. Choć nazwa brzmi intrygująco, adekwatności trudno jej odmówić. Dziwidło wprawia w osłupienie nie tylko swoimi rozmiarami, ale również kształtem, kolorem i zapachem. Okazję do podziwiania go na żywo już wkrótce będą mieć goście Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego.

Na początek twarde dane: dziwidło olbrzymie (amorphophallus titanum) jest największą rośliną z gatunku obrazkowatych. W warunkach naturalnych rośnie na Sumatrze, z gigantycznej, ważącej od 30 do 120 kg bulwy, wypuszczając pojedynczy liść, którego długość może dochodzić do siedmiu metrów. Liść utrzymuje się przez kilkanaście miesięcy, a następnie roślina przechodzi w okres spoczynku. Po tym czasie może ponownie wypuścić liść lub zakwitnąć.

Reklama

Ten drugi scenariusz w naturze realizuje się jednak rzadko, w hodowli jeszcze rzadziej. Nic więc dziwnego, że oznaki zbliżającego się kwitnienia dziwidła wywołały wśród pracowników warszawskiego ogrodu botanicznego spory entuzjazm. Emocje potęgowała też historia rośliny - jeszcze niedawno wydawało się bowiem, że tamtejsze dziwidło nigdy nie doczeka się kwiatów.

Mróz vs dziwidło

Losy warszawskiego dziwidła to materiał na filmową etiudę i to taką niepozbawioną zwrotów akcji. "Kilkanaście lat temu, kiedy trafiła do nas ta tajemnicza bulwa, mieliśmy więcej pytań niż odpowiedzi. Nie było wiadomo, jak bardzo przeżyła tę długą podróż. Czy podołamy wyzwaniu i uda się dla niej stworzyć warunki do wzrostu i czy będzie dla nas łaskawa i zakwitnie" - czytamy na Facebooku warszawskiego ogrodu.

Dziwidło przez lata rosło zdrowo i choć nie kwitło, regularnie wypuszczało nowe liście. Kryzys nadszedł pewnej zimy, wraz z wizytą ekipy jednej z telewizji. Nieświadomi tajników botaniki goście, realizując materiał w jednej ze szklarni, wystawili na zewnątrz doniczkę z tajemniczą bulwą. Mróz sprawił, że bulwa zaczęła gnić. Przez trzy lata nie wypuściła ani jednego liścia, a starania pracowników ogrodu zdawały się nie odnosić skutków.

"Wśród ogrodników gasła nadzieja. Zastanawialiśmy się co może ją wybudzić z tej hibernacji. Pewnego dnia ktoś podrzucił pomysł na 'rytualny taniec'. Pół żartem, pół serio, taniec w intencji wzrostu dziwidła został odprawiony! Jednak szybko o tym zapomnieliśmy. Jakież było nasze zdziwienie po kilku dniach..." - relacjonują na Facebooku pracownicy ogrodu. "To było 2 lata temu, w październiku 2018 roku. Odetchnęliśmy z radością! Roślina obudziła się wypuszczając ze starej bulwy nowy liść, który rósł w oczach (2 cm dziennie)".

Kilka dni cudów

Teraz wszystko wskazuje na to, że dziwidło po raz pierwszy zakwitnie. Widok, którego można spodziewać się w ciągu najbliższych dwóch tygodni, będzie nie lata gratką nie tylko dla badaczy i ogrodników, ale również dla odwiedzających ogród. Pracownicy radzą, by przygotować się nie tylko na niezwykłe doznania wizualne, ale i... zapachowe. Woń dziwidła rozchodzi się ponoć w promieniu wielu metrów, wabiąc zapylające owady. I one, i miłośnicy ogrodnictwa muszą się spieszyć - ta niezwykła roślina kwitnie tylko kilka dni. 

Zobacz również:

Anna Mucha z dużym, ciążowym brzuchem. W komentarzach gratulacje

Izabella Krzan z mamą z strojach kąpielowych. Internauci pytają, czy to siostry

Agnieszka Kaczorowska już nie ukrywa imienia drugiej córki

Dowiedz się więcej na temat: kwiaty | ogród botaniczny | dziwidło | egzotyczne kwiaty

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje