Przejdź na stronę główną Interia.pl

​Palenie nie powinno być modą

Papierosy, niestety, znowu stają się modne. Wracają do filmów i sesji zdjęciowych. Pali coraz więcej młodych kobiet. Dlatego lekarze przypominają: nałóg nie jest mniej szkodliwy niż kiedyś. Pojawiła się jednak nowa alternatywa. Czy oznacza koniec epidemii chorób?

Eksperci do spraw zdrowia są zaniepokojeni. Liczba scen filmowych, w których pojawiły się papierosy, w ciągu roku wzrosła o 80 proc. (dane dotyczą najważniejszych produkcji amerykańskich w okresie od 2015 do 2016). Specjalny raport w tej sprawie opublikowały ostatnio Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) w USA.

- Palenie jest przedstawiane w filmach jako coś zabawnego, buntowniczego, sexy, często łączy się je z bogactwem i władzą - piszą autorzy portalu gromadzącego dane na temat tytułów, w których występują podobne obrazy (scenesmoking.org). - Choć poprawianie wizerunku papierosów zwykle nie jest zamiarem twórców przemysłu filmowego, końcowy efekt jest taki, że kino zachęca do palenia.

Badania CDC to potwierdzają: osoby, które oglądają filmy z opisywanymi powyżej scenami, sięgają po papierosy nawet trzy razy częściej niż pozostałe. I co w tym złego? Można pomyśleć, że palenie nie jest takie straszne. Jednak wyniki badań temu przeczą. Naukowcy z Narodowego Instytutu Raka w USA obliczyli, że nawet jeden papieros dziennie zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci aż o 64 proc. Z kolei artykuł opublikowany w piśmie "JAMA Internal Medicine" szacuje, że "lekkie", okazjonalne palenie dziewięciokrotnie zwiększa ryzyko raka płuc! Dane są tym bardziej szokujące, że osoby, które palą około 10 papierosów dziennie, są tylko w niewielkim stopniu bardziej narażone na negatywne skutki nałogu.

Co grozi palaczowi?

Zawał, udar, nowotwory, nadciśnienie, alzheimer. Palenie przyczynia się do większości poważnych i jednocześnie powszechnych chorób. Jeszcze jedna zła wiadomość: dla nas, kobiet, papierosy są groźniejsze niż dla mężczyzn. Badania wykazały, że palaczki mają 3,5 raza większe ryzyko udaru (mężczyźni "tylko" 2,2 raza). Eksperci sądzą, że palenie zmniejsza poziom estrogenu, hormonu, który wzmacnia i chroni naczynia krwionośne.

Każdy decyduje o sobie?

W przypadku nikotyny nie jest to takie proste. Badacze podkreślają, że rosnącym problemem staje się palenie bierne. Nie możemy sięgać po papierosy w miejscach publicznych, więc robimy to w domu, w otoczeniu bliskich. Tymczasem stężenie szkodliwych substancji smolistych jest wyższe w powietrzu wokół palacza niż w dymie, który wdycha do płuc! Epigenetycy (specjaliści badający wpływ stylu życia na geny) przypuszczają też, że nałóg negatywnie wpływa na zdrowie dzieci, wnuków i prawnuków palacza.

Chcesz żyć 7 lat dłużej?

Wystarczy robić trzy rzeczy: nie palić, utrzymywać prawidłową wagę i unikać alkoholu - wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Michigan i Instytutu Badań Demograficznych im. Maxa Plancka. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Dlaczego? We wszystkich tych przypadkach częstym problemem jest uzależnienie. Palimy papierosy, przejadamy się i pijemy zbyt dużo (więcej niż 7 drinków tygodniowo), bo nałóg jest silniejszy od rozsądku i woli. Od nikotyny uzależnionych jest 9 mln Polaków, prawie co trzeci. Niemal wszyscy palacze usiłują zerwać z nałogiem. W większości przypadków (96 proc.) próby kończą się porażką. Palacz podejmuje ich średnio siedemnaście w ciągu życia! Zawodzą tabletki z nikotyną, specjalne gumy do żucia i plastry, podobnie jak metody alternatywne reklamowane w internecie (np. biorezonans) czy psychologiczne strategie opisywane w książkach.

Koniec ery papierosów?

Od niedawna palacze mogą kupić nowe elektroniczne urządzenie przeznaczone dla osób, które nie chcą lub mimo starań nie mogą skończyć z nałogiem. To IQOS (wymawia się ajkos), nazwa jest skrótem od "I Quit Ordinary Smoking" (z ang. zrywam ze zwykłym paleniem). Czym różni się od tradycyjnego papierosa? Używa się w nim specjalnie przygotowanego tytoniu, który nie jest spalany, lecz podgrzewany do temperatury ok. 300°C. Dzięki temu nie wydziela się dym, tylko nikotynowy aerozol. W efekcie powstaje aż o 90-95 proc. mniej szkodliwych substancji smolistych, a to one, nie sama nikotyna, bezpośrednio szkodzą zdrowiu.

Samo urządzenie przypomina smartfon, składa się z płaskiej ładowarki i grzałki, nieco mniejszej od długopisu, do której wprowadzany jest wkład z tytoniem (jego filtr wkłada się do ust). Palaczom najtrudniej pozbyć się odruchu sięgania po papieros. Zdaniem twórców IQOS, stosując opracowane przez nich urządzenie, będą mogli robić to nadal, ale bez dymu i nieprzyjemnego zapachu, a przede wszystkim z mniejszą szkodą dla zdrowia.