Przejdź na stronę główną Interia.pl

Od redakcji

Chyba nie wszyscy lubią Kingę Rusin. Przebojowa, zaradna, budzi zazdrość. Gdyby jednak ktoś chciał o niej pomyśleć lepiej, niech znajdzie na YouTubie filmik Wkurzona Rusin w Sejmie. Zdziwi się, jak ostro Kinga angażuje się w ochronę natury, jak beszta posłów, którym nacią od pietruszki wisi ta sprawa.


Reklama

Powiecie - lans. Może. Ale daj nam Boże lanserów, którzy zamiast popijać latte z mlekiem sojowym, jadą do puszczy bronić drzew przed wycinaniem. W tym numerze TS jest rozmowa z Kingą (s. 40). Na przykład o śmieciach. O tym, że cywilizowany człowiek powinien umyć butelkę po soku i włożyć do pojemnika z napisem "szkło". Oczywistość? Akurat. Mieszkam na niezłym osiedlu: zadbana zieleń, fajni ludzie. Prawda o niektórych wychodzi na jaw właśnie w śmietniku. Bo po co się męczyć? Przynosimy worek zmieszanych odpadków i bach! - gdziekolwiek. Może powieszę na ścianie motto Kingi Rusin: "To, co pozornie znika w pojemniku na śmieci, kiedyś do ciebie wróci". W jedzeniu, w zatrutym powietrzu.

Pisze też o tym Joanna Bojańczyk, komentatorka mody (s. 178). Nadprodukcja tanich ciuchów i to, że częściej je wyrzucamy, sprawiają, że do oceanów trafiają tysiące ton plastikowych włókien. Są w rybach, w mięsie krewetek, wracają do nas. Pytanie, czy machniemy na to ręką, czy każdy, jak potrafi, spróbuje naturze pomóc. Na przykład nie biorąc do koktajlu plastikowej słomki, która po chwili stanie się śmieciem zalegającym na plaży przez 200 lat. Mały gest, duża satysfakcja. Zachęcam.

Jacek Szmidt - redaktor naczelny Twojego STYLU


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje