Przejdź na stronę główną Interia.pl

Od redakcji

Źródła informują, że na koniec obrad Okrągłego Stołu w kwietniu 1989 roku podano galaretę z nóżek, pomidorową, oraz eskalopki. To stosowne, bo jak pisał Wojciech Młynarski: do stołu lepiej siadać, by łamać chleb, nie postulaty.


Tylko że u nas wszystko się pomieszało i przez 30 ostatnich lat jedzenie miało smak polityki. Komu została na pamiątkę kartka żywnościowa z kuponem na pół kilo woł-ciela*, ten wie. Joanna Nojszewska pisze o tym pogodnie, bo mamy nadzieję, że se ne vrati.

Reklama

Polecam tekst Od zasmażki do fusion (s. 42), gdyż opowiada ważny kawałek historii, nomen omen od kuchni. Cieszy taka optyka, zawsze dziwiło mnie, że w podręcznikach opisuje się wojny i bitwy, a nie to, co ludzie mieli w lodówce i jak spędzali niedziele. Może dlatego teraz z okazji ważnych rocznic idziemy oglądać czołgi i transportery defilujące na warszawskich ulicach, zamiast się bawić.

Kulinarny kontekst pojawia się również w drugiej naszej opowieści, portrecie Grażyny Kuroń Dziewczyna dla wywrotowca (s. 96). Gaja, dobry duch opozycji, zapisała się we wspomnieniach jako ta, która karmi. W mieszkaniu Jacka Kuronia przy Mickiewicza 27 chronili się buntownicy i to Gaja od rana pytała, komu jajecznicę, a komu jajko na miękko. A gdy któryś trafił do więzienia, mógł liczyć na paczkę od Gai.

Trzydzieści lat od Okrągłego Stołu woł-ciela zastąpił stek z sezonowanej wołowiny, a zbożową kawę latte z mlekiem sojowym. Apolityczne z pozoru, choć mówi się, że dopiero brak sojowego w kawiarni obudziłby w pokoleniu młodych Polaków poczucie troski o kraj. Ale to żarty tylko, w końcu rocznicę naszej aksamitnej rewolucji warto obchodzić z uśmiechem. Jest z czego się cieszyć.

* wołowina albo cielęcina z kością opisana skrótowo na kartce jako "woł-ciel".

Jacek Szmidt - redaktor naczelny Twojego STYLU


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje