Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Od redakcji

Wiele lat temu do redakcji przyszedł list od dziewczyny ze wsi Kikity poczta Lutry. Pisała, że nie ma po co żyć. Wybrałem się do niej, najpierw do Biskupca, potem 20 kilometrów pieszo przez zaspy, bo autobus nie przyjechał.


Wtedy zrozumiałem, co to znaczy samotność. Historia ta przypomniała mi się przy lekturze raportu Wirtualne skrzydła (s. 86) o kobietach, które w internecie realizują swoją pasję i potrzebę kontaktu. Nie chodzi o gwiazdy sieci z milionami fanów i milionowymi zarobkami. Raczej o takie osoby jak pani Jola, która po 60. urodzinach założyła blog kulinarny i odnalazła nowy sens życia.

Mówimy o wadach internetu, że uzależnia, że niszczy realne więzi, warto więc przyznać, że może być antidotum na poczucie nieważności. Wystarczy, że coś potrafisz, masz pasję, ciekawe refleksje, a znajdziesz bratnie dusze, choćbyś mieszkała w domku na wsi, dokąd nie dociera autobus. A przy okazji udowodnisz, że warci uwagi są nie tylko celebryci.

Mówi o tym w wywiadzie Rinke Rooyens (s. 60), producent telewizyjnych show, który ostatnio nawrócił się i zamiast epatować blichtrem, odwiedza ludzi w hospicjach, więzieniach, pokazując, że każdy z nas ma do opowiedzenia ciekawą historię. To chyba dobra refleksja na nowy rok, bo czysty kalendarz zachęca, by zapisać w nim jak najwięcej interesujących zdarzeń. Owocnego nowego roku.

Reklama

Jacek Szmidt - redaktor naczelny Twojego STYLU


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje