Przejdź na stronę główną Interia.pl

Od redakcji

Niczego nie udaje! Nie prosi o retusz zmarszczek wokół oczu, bo je z dumą nosi. Kiedy w restauracji w czasie wywiadu pytam, czy bierzemy wodę z gazem, czy bez, śmieje się, że ona pije i je wszystko. Zamawiamy obiad i Kulesza je ze smakiem, a nie dziubie na talerzu.


Jak się śmieje, to całą sobą, gdy mówi coś ważnego, to z pełną powagą, a jeśli powie o dwa zdania za dużo, to asertywnie podkreśli: "Tego nie pisz, nie chcę, by to się znalazło w wywiadzie". Stawia granice, by za chwilę je lekko przesunąć. Szczęściara. Ogromnym talentem i ciężką pracą osiągnęła aktorski olimp, ale po drodze zachowała to, co w życiu najważniejsze: przyjaciół, rodzinę, miłość. Kiedy powie: "Przeraża mnie to życie na Messengerze zamiast realnych kontaktów. Nie rozumiem tego życia na pokaz w sieci.

Tych zdjęć w stylu: »O, hej, właśnie siedzę w wannie, kąpię się, czekam na ciebie pachnąca«. A tak naprawdę siedzę w piżamie, zaryczana" - przyjdzie mi na myśl, że jest w tym ekstremalnie prawdziwa. Nie zakłada konta na Instagramie, nie relacjonuje swojej wizyty u fryzjera, bo nie ma ani takiej potrzeby, ani chęci. Ona chce żyć! Prawdziwie, na swoich warunkach. Z dala od lansu i live’ów z każdej sekundy własnego życia. Z dala od lansu żyje też reżyser kultowych "Dziewczyn do wzięcia" Janusz Kondratiuk. Obdarzył mnie zaufaniem i fantastycznymi opowieściami o swojej rodzinie i zmarłym bracie Andrzeju Kondratiuku. To typ rozmówcy, który się dziś często nie zdarza.

Właściciel tysiąca anegdot, erudyta i baczny obserwator życia oraz ludzkich losów. Nakręcił poruszający film o odchodzeniu. "Tylko niech pani nie pisze, że to film o umieraniu", strofuje mnie ze śmiechem od wejścia. "To film o żalu, że sobie dłużej z Andrzejem nie pogadaliśmy". Cieszę się, że jego film "Jak pies z kotem" za chwilę będzie w kinach. Dobrej lektury! Dobrej jesieni!Monika Stukonis
redaktor naczelna

Reklama


Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Domagalik | Pani

Reklama

Reklama