Przejdź na stronę główną Interia.pl

Moda Polska i Jerzy Antkowiak

Już za kilka dni w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi rozpocznie się wystawa "Jerzy Antkowiak i Moda Polska". Jej kuratorem jest współczesny projektant Tomasz Ossoliński. Czego możemy się spodziewać odwiedzając stolicę przemysłu włókienniczego?

Moda Polska i Jerzy Antkowiak

Przedsiębiorstwo Państwowe "Moda Polska" powstało w 1958 roku z połączenia Biura Mody "Ewa" i sieci sklepów "Gallux", pierwszą dyrektor artystyczną była Jadwiga Grabowska. To ona, wcześniej kierująca "Ewą", przekonała władze, by "Moda" należała do francuskiej Chambre Syndicale de la Haute Couture, dzięki czemu otrzymywała zaproszenia na pokazy najlepszych paryskich projektantów i wykroje ich projektów.

Reklama

Za dewizy kupowała tkaniny, z których powstawały tzw. kolekcje wiodące - pokazywane dwa razy do roku. Miała też pierwszeństwo w dostępie do materiałów produkowanych w Polsce, m.in. w łódzkich fabrykach. 

Kiedy w 1967 roku Grabowska przeszła na emeryturę, jej funkcję przejęła Halina Kłobukowska, ale ton we wzorcowni nadawał Jerzy Antkowiak. Urodzony w 1935 roku w Wolsztynie koło Poznania, skończył wydział ceramiki  we wrocławskiej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. 

Od 1961 roku do końca istnienia marki pracował w "Modzie Polskiej". Od 1979 roku niemal do końca był dyrektorem artystycznym firmy. "Moda Polska" tym różniła się od innych przedsiębiorstw odzieżowych w PRL, że bardziej niż ubierać, miała edukować. 

Co sezon projektanci "Mody Polskiej" przygotowywali tzw. kolekcję wiodącą, w której interpretowali paryskie trendy. Miała być ona wzorem  dla wielkich zakładów odzieżowych, co szyć i inspiracją dla Polek, co nosić. 

Bez wątpienia była zawsze wielkim wydarzeniem towarzyskim, na pokazy organizowane w Pałacu Kultury i Pałacu Prymasowskim przychodzili wszyscy, którzy liczyli się w Warszawie. 

We wzorcowni "Mody Polskiej" powstały też kolekcje handlowe, czyli konfekcja i np. kolekcje karnawałowe - te, choć drogie, cieszyły się wśród Polek wielkim powodzeniem. Bo nawet, jeśli Polki nie ubierały się w "Modzie Polskiej" masowo, to wiedziały, że ubranie na specjalną okazję najlepiej kupować właśnie tam.  Początkowo "Moda Polska" miała salony tylko w najbogatszych miastach - Warszawie, Katowicach i Gdyni. 

W latach 70. - epoce zadekretowanego przez Edwarda Gierka dobrobytu - powstały we wszystkich miastach wojewódzkich. Upadały stopniowo w czasach transformacji - aż do 1998 roku, gdy cała firma ogłosiła upadłość.   

Wystawa

Pomysł na wystawę zrodził się w 2015 roku, gdy Tomasz Ossoliński zobaczył archiwum Jerzego Antkowiaka - ponad tysiąc ubrań "Mody Polskiej" i niezliczoną ilość szkiców, dokumentów, zdjęć.  

- Jerzy Antkowiak jest mistrzem mody, ale też moim mistrzem. Podziwiałem go jeszcze jako uczeń technikum odzieżowego w Katowicach. Być może, gdyby nie on, nie zostałbym projektantem - mówi Ossoliński. 

- Kiedy zobaczyłem jego zbiory, przechowywane  w piwnicy i zakamarkach domu, uznałem, że koniecznie trzeba pokazać je światu.  Tym bardziej, że oglądane po latach pokazują, jak nowoczesne, a często ponadczasowe,  były projekty "Mody Polskiej" - dodaje projektant.

Jerzy Antkowiak na pytanie, jak ocenia dziś te projekty mówi z właściwą sobie swadą.

- To jest wszystko tak modne, że gdybym był facetem z gotówką, to bym to wszystko powielał i sprzedawał.  Nowoczesne wnętrze XIX-wiecznej Białej Fabryki Geyera, gdzie mieści się Centralne Muzeum Włókiennictwa okazało się wymarzoną lokalizacją dla ekspozycji.  

Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi otwiera drzwi 

Przy pracy nad wystawą najtrudniejszy był wybór eksponatów. Kurator ułożył wystawę tak, by opowiedzieć o "Modzie Polskiej", czasach, w których przyszło jej funkcjonować. 



Wisienką na torcie okazał się projektant - Jarzy Antkowiak, który sprawił, że marka z wdziękiem wymknęła się socjalistycznej rutynie. 

- Zależało mi, żeby pokazać, że moda jest częścią dziedzictwa kulturowego. Ubrania bywają dziełami sztuki, ale opowiadają też o czasach,  w których powstawały, o relacjach społecznych, a także o polityce - mówi Ossoliński.

Na dwóch piętrach wystawy zobaczymy kilkaset obiektów. Sześćdziesiąt ubrań - wybranych tak, by pokazać to, co było w "Modzie Polskiej" najbardziej efektowne i najbardziej charakterystyczne dla marki. 

Cenne artefakty, m.in. dyplomowy obraz "Zakonnice", który Jerzy Antkowiak namalował na zakończenie studiów we wrocławskiej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, jego pierwszy projekt dla "Mody Polskiej" - czarno - białe filiżanki z firmową jaskółką autorstwa Jerzego Treutlera, lustro z gabinetu Jadwigi Grabowskiej - pierwszej dyrektor artystycznej "Mody Polskiej", czy meble z firmowej wzorcowni. 

Dziesiątki zdjęć  z pokazów, ale też zza kulis, oficjalne dokumenty i kilkaset szkiców, które pozwolą prześledzić zmiany w modzie i ewolucję kreski Jerzego Antkowiaka. 

Poza tym wystawa przypomni Jadwigę Grabowską oraz sztab projektantek "Mody Polskiej": Kalinę Paroll, Irenę Biegańską, Magdę Ignar, Krystynę Dziak, Małgorzatę Zembrzuską, Krystynę Wasylkowską, Katarzynę Raszyńską.   

Film dokumentalny

O tym, że Jerzy Antkowiak zasługuje na dokument, Tomasz Ossoliński był przekonany od zawsze.  

- Bo to nie tylko świetny projektant, ale też złożona postać - [podkreśla Ossoliński.

Artysta mody, ale i artysta życia. Człowiek, który godzi w sobie wiele przeciwieństw. Właśnie o tym będzie filmowa opowieść o Jerzym Antkowiaku.  

Ekipa - reżyserka Anna Więckowska ze współpracownikami - nakręciła już zdjęcia w domu projektanta w Komorowie. Kamery towarzyszyły pracownikom Centralnego Muzeum Włókiennictwa przy katalogowaniu zbiorów przed zabraniem ich do Łodzi i przy odwiedzinach modelek z czasów świetności Mody Polskiej. 

Dzięki pomocy Anji Rubik  i uprzejmości Fondation Pierre Bergé, Jerzy Antkowiak w samotności zwiedzał paryskie muzeum Yves Saint Laurenta - najważniejszego dla niego projektanta. Producentem filmu jest Tomasz Ossoliński. Producentem wykonawczym - Aneta Hickinbotham.  Premiera zaplanowana jest na 2019 rok. 

Tomasz Ossoliński kurator i producent

Projektant mody, który urodził się w Katowicach. Przygodę z projektowaniem zaczynał od gorsetów. Był uczniem technikum odzieżowego w Katowicach, kiedy okazało się, że pokaz zwyczajowo organizowany na zakończenie roku, zaszczyci Jerzy Antkowiak. 

- Skoro bóg przyjeżdża do szkoły, muszę zrobić wszystko, żeby mnie zauważył - wspomina Ossoliński.  Wówczas zrobił gorsety, bo nie wymagały wielkich ilości materiału, a pozwalały na popis kroju i fantazji.  

Kiedy w połowie lat 90. firma "Bytom" - producent garniturów z wielką tradycją - szukała dyrektora artystycznego, wybrała młodego Ossolińskiego. Jak okazało się niedawno: po konsultacji z Jerzym Antkowiakiem. 

Na przełomie wieków Tomasz Ossoliński przyjechał do Warszawy, gdzie prowadzi atelier specjalizujące się w szyciu na miarę męskich garniturów.  Projektant współpracował także z teatrem, zaprojektował kostiumy do ponad 30 spektakli, m.in. do opery "Traviata" (reż. Mariusz Treliński) w Teatrze Wielkim. Projektował kreacje  dla twórców polskich filmów nominowanych do najważniejszych światowych nagród, m.in. dla Agnieszki Holland, Pawła Pawlikowskiego, Jerzego Skolimowskiego, Tomasza Wasilewskiego, Małgorzaty Szumowskiej, Magdaleny Cieleckiej i Mai Ostaszewskiej.  

Po latach projektanci mają szansę spotkać się ponownie w Centralnym Muzeum Włókiennictwa. Łódzka wystawa "Jerzy Antkowiak i Moda Polska" rozpocznie się 6. października 2018 roku i potrwa do 17. marca 2019 roku. 

Zobacz także: 


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje