Przejdź na stronę główną Interia.pl

Między ziemią a niebem

Przywiozłam ze sobą wykwintnych masażystów duszy - powiedziała Anita Lipnicka przedstawiając towarzyszących jej muzyków na początku koncertu promującego płytę "Hard Land of Wonder" w Filharmonii Krakowskiej. Dusze zostały przez nich dokładnie wymasowane, a wokalistka zabrała publiczność w nostalgiczną wycieczkę między ziemią a niebem.

Masażyści dusz, którzy towarzyszą Anicie Lipnickiej na koncertach to Romuald "Kunik" Kunikowski (instrumenty klawiszowe), Piotr "Wino" Winnicki (gitara), Arek Krupa (skrzypce), Krzysztof "Polo" Poliński (perkusja), Piotr Ruszkowski (instrumenty strunowe), a w Krakowie na kontrabasie grał Andrzej Zielak.

Reklama

Artystka podczas koncertów gra na gitarze, przeszkadzajkach i instrumentach klawiszowych. Warto podkreślić, że przed nagraniem tej płyty postanowiła nauczyć się gry na pianinie.

Oprócz sztandarowych utworów z wydanej w listopadzie 2009r. płyty, jak "Car Door" czy tytułowego "Hard Land of Wonder", usłyszeliśmy też takie, które na scenie nabierają zupełnie innego klimatu niż na płycie. Było niesamowite wykonanie "Lovely Fake" - jak tłumaczyła Anita: uroczej fałszywki, którą stajemy się kiedy za wszelką cenę staramy się dopasować do wyobrażeń najbliższej osoby.

Była też "Noisy Head" o osobie, która okupuje nasze myśli - jak wyjaśniła jej twórczyni - dodając: "Tak jest drogie panie, wychodzimy za dżentelmenów, a ciągle marzymy o draniach". Świetne "The Chase", czyli muzyczna pogoń po ciemnym lesie, w którym klimat tworzyły przede wszystkim dźwięki perkusji Krzysztofa Polińskiego.

W "nieoficjalnej" części koncertu znalazły się cztery kompozycje śpiewane przez Anitę Lipnicką od wielu lat, ale w zupełnie nowych wersjach. Były to doskonale znane "Zanim zrozumiesz", "Piosenka księżycowa" z repertuaru Varius Manx, a także z solowej płyty "Wszystko się może zdarzyć" - "Piękna i rycerz" oraz niesamowicie zaaranżowane "Mosty" z pamiętnym tekstem: "między ziemią a niebem szukamy się...".

Wisienką na muzycznym torcie był utwór "Love Came Here" od lat będącej inspiracją dla Anity Lipnickiej amerykańskiej pieśniarki Lhasy de Sela. Grany był aż dwa razy (raz w podwójnych bisach). Jazzująca interpretacja była okazją do instrumentalnych popisów wszystkich muzyków, wśród których tym razem prym wiódł kontrabas Andrzeja Zielaka.

Krakowska publiczność z powodu żałoby narodowej musiała czekać na koncert o tydzień dłużej niż wstępnie zakładano. Długo nie pozwoliła artystom zejść ze sceny. Życzenie piosenkarki z początku koncertu: "niech rozpieszczą was te dźwięki" zostało spełnione.

Każdy, kto chce posłuchać Anity Lipnickiej i jej zespołu na żywo ma podczas trasy "Hard Land of Wonder" jeszcze tylko jedną szansę. 8 maja zagrają koncert w Filharmonii Lubelskiej.

Zobacz kulisy trasy na profilu Anity Lipnickiej w Styl.pl

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje