Reklama

Reklama

Paulina Chruściel: Aktor nie powinien mieć dystansu

Czy jesteś w stanie określić, co daje ci więcej satysfakcji zawodowej - serial czy teatr? 

Reklama

- Nie porównywałabym teatru z serialem. To są dwie odrębne dziedziny, różne światy. Teatr daje inny rodzaj spotkania z widzem, ale i dla aktora jest zupełnie inną pracą, przygodą. Nie da się tego zhierarchizować, bo to są po prostu inne specjalizacje. 

W spektaklu "8 kobiet" w Och-Teatrze, w którym grasz postać Luizy, jest taki ciekawy motyw zjednoczenia się kobiet w spisku. 

- Ale one się jednoczą moim zdaniem tylko dlatego, że każda czuje się winna i muszą trzymać się razem, bo nie wiedzą, która najwięcej ukrywa. Każda ma w tym swój interes. To jest rodzaj szantażu między nimi. 

Czy zatem kobietom potrzebne jest pozytywne spiskowanie w słusznej sprawie? 

- Nie używałabym sformułowania "spiskowanie". Jest nam potrzebna wzajemność, dialog, rozmowa. Konstruktywne bycie razem. Jesteśmy tak wychowane, że bywamy bardzo samotne w swoim świecie, co wynika ze społecznej mentalności, w której kobiety zostawały same ze swoimi problemami, brały wszystko na siebie. Taka jest obserwacja z mojego dzieciństwa, że kobiety były samotne w swoich problemach, nie rozmawiały o nich, nie wspierały się. Nie dlatego, że nie chciały, tylko dlatego, że były wychowywane w przeświadczeniu pod tytułem: "Cicho, cicho. Musisz dać sobie sama radę i sama wszystko uporządkować, zakryć to pod dywan". Co nie znaczy, że nie potrafimy być solidarne, ale nie musimy z pewnością spiskować. 

- Jako pokolenie wciąż wydobywamy się ze świata patriarchalnego, w którym deprecjonuje się wartość kobiety. Świadomość kobieca i to, żeby usunąć te zablokowania, jest procesem. Będzie on szedł do przodu tylko wówczas, jeśli będziemy o tym mówić jasno, kiedy będziemy ze sobą rozmawiać. Kiedy będziemy uczciwe i prawdziwe, czyli nie będziemy się pakowały w szuflady, które potem powodują, że podcinamy sobie skrzydła. Mam tutaj na myśli na przykład przesadne skupienie na wyglądzie na Instagramie. Najpierw mówimy: "Nie postrzegaj mnie w kontekście wyglądu", po czym chociażby w mediach społecznościowych kładziemy właśnie na wygląd ten środek ciężkości. Moja potrzeba nierobienia tego, niebycia "w glamourze" wynika z tego, że chcę być wobec innych kobiet uczciwa i prawdziwa. Mogę tym dać więcej innym, niż przez udawanie na zdjęciach kogoś, kim nie jestem, szukając idealnego światła do selfie lub retuszując zdjęcia. Poza tym, jakbym miała do każdego zdjęcia na Instagramie się malować, specjalnie pozować, to chyba najzwyczajniej nie starczyłoby mi życia. Nie jestem oczywiście abnegatką, lubię się fajnie ubrać, ale moje proporcje osobiste są inne: ważniejsze jest dla mnie spotkanie z bliską osobą, niż wstawienie umalowanego zdjęcia do mediów społecznościowych. Ważne jest też dla mnie bliskie spotkanie z widzem. Dzisiaj też się specjalnie nie wystroiłam, bo po prostu przyszłam się spotkać i porozmawiać. Wewnętrzne poczucie naszej osobistej prawdy i brak wstydu przed tym, jakie jesteśmy naprawdę, że mamy prawo do słabości jest kluczem do tego, żeby wspierać inne kobiety i dawać im przykład. 

Skoro jesteśmy przy mediach społecznościowych, w Dzień Kobiet na swoim Instagramie opublikowałaś ilustrację Marty Frej, na której pokazana jest kobieta wychodząca z lustra przytulająca siebie samą. W tym poście piszesz też o partnerstwie. Czym ono dla ciebie jest?

- Przede wszystkim wzajemnością. Miałam na myśli partnerstwo w związku, tym bardziej, że wcześniej napisałam, że kwiaty od męża mogę przecież dostać w każde inne 364 dni w roku, niekoniecznie na Dzień Kobiet. To, że przyniesie mi bukiet, jest dla mnie mniej istotne niż to, co daje mi każdego dnia i jaki szacunek mi okazuje. Partnerstwo to wzajemne porozumiewanie się w podziale ról. To równość. W moim związku nie ma sztywnego podziału ról. To zależy od miejsca, kontekstu. Od tego, kto w danym czasie pracuje. Nie ma nic złego w tym, że ja ugotuję obiad, a następnym razem mój mąż. Nie ma nic złego w tym, że raz on zarabia, a raz ja. W tej przestrzeni próbujemy się porozumiewać. Oczywiście konflikty się zdarzają, ale podstawą jest wzajemny szacunek. Partnerstwo w kontekście społecznym również na tym polega. 

Fragmenty wideo z wywiadu znajdziesz na następnej stronie >>>

Dowiedz się więcej na temat: Paulina Chruściel | Komisarz Mama | Polsat

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje