Reklama

Reklama

Ubrania z historią: Sposób na podkreślenie indywidualizmu

Moda vintage to umiejętne łączenie starego z nowym /Getty Images

W szafie u babci czy mamy możesz znaleźć płaszcze, marynarki, sukienki, swetry, dżinsy, które przetrwały kilkadziesiąt lat i dalej wyglądają świetnie - mówi Magda Jagnicka, stylistka.

Daria Pacańska: Mam wrażenie, że obecnie w sklepach jest mix inspirowany różnymi latami. Na modę z jakich lat jest właściwie teraz moda? 70., 90.?

Reklama

Magda Jagnicka, stylistka: Masz rację, nie ma aktualnie jednej dekady, która w modzie dominuje. Wyróżnię więc trzy, które są dla mnie najbardziej widoczne. Gdy spotykam na ulicy nastolatki, od razu na myśl przychodzą mi lata 90-te. Gdy szperam w lumpeksach i widzę licealistów, którzy szukają rzeczy dla siebie, widzę że wybierają ubrania z mojego dzieciństwa: buty na platformie, kreszowe dresy, obszerne bluzy sportowe, luźne jeansy, małe torebki zwane bagietkami... 

- Gdy otwarto galerie handlowe i pojechałam tam coś załatwić, to zauważyłam na wystawach w sieciówkach fascynację latami 70-tymi: manekiny mają chusty na głowie, duże okulary muchy, koszule w graficzne wzory, rozszerzane nogawki spodni, trapezowe sukienki i minispódniczki. Z drugiej strony dostrzegam sporo inspiracji latami dwutysięcznymi. To co było modne 15-20 lat temu wraca: wąskie okulary przeciwsłoneczne, odsłonięty pępek, kamizelki, biodrówki, welurowe dresy. W jednym z popularnych sklepów widziałam nawet spodnie z wystającymi stringami.

Jakich części garderoby szukać w szafach naszych mam i babć?

- Takich, które pomimo upływu czasu wciąż wyglądają porządnie, a więc tu znaczenie ma jakość materiału i wykonania. W szafie u babci czy mamy możesz znaleźć płaszcze, marynarki, sukienki, swetry, jeansy, które przetrwały kilkadziesiąt lat i dalej wyglądają świetnie. Podkoszulka, t-shirt, dres... to raczej te elementy, które szybko nam się niszczą i które wymieniamy co kilka lat.

- Dawniej ubrania się przede wszystkim szyło we własnym zakresie: samodzielnie, u zdolnej znajomej czy krawcowej lub kupowało się je zagranicą czy od osób, które handlowały rzeczami z Zachodu. Dlatego ja zachwycam się ubraniami z historią, bo często są unikatowe, jedyne w swoim rodzaju i naprawdę dobrej jakości.

Mam wrażenie, że moda na "staromodny" styl od kilku lat przebija się do naszej świadomości, obserwujesz taki trend?

- W ostatnich dziesięcioleciach w modzie wydarzyło się wiele, a więc te wszystkie trendy krążą, czasami się łączą, czasami wzajemnie sobie zaprzeczają. Często słyszy się "wszystko już było" i coś w tym jest. Wydaje mi się, że wiele ludzi czuje się zmęczonych nowymi technologiami, nieustannym rozwojem, ogromem bodźców i dlatego może budzić się w niektórych z nas tęsknota za tym, co było kiedyś.

- To uczucie nostalgii można nawet nieświadomie manifestować strojem. Ja ubieram się różnie, ale jeśli wybieram ubrania w klimacie retro, to często przez właśnie sentyment do dekad, których najczęściej nawet sama nie przeżyłam. Fascynują mnie ze względu na historię, ale też ich obraz przedstawiany w książkach, serialach czy filmach. Ostatnio zainspirował mnie serial "The Serpent" w którym kostiumy są w klimacie lat 70-tych i wyglądają fenomenalnie.

Czy szukanie ubrań z duszą, właśnie w szafach mam i babć to sposób na podkreślenie indywidualizmu/kreatywności?

- Zdecydowanie. Takie ubrania to unikaty. Trzeba poświęcić czas i mieć oko, by je dostrzec. Gdy przygotowywaliśmy się do remontu w domu babci mojego partnera, wypatrzyłam w jej szafie kilka prawdziwych perełek. Skórzany płaszcz kupiony w latach 90-tych na wycieczce do Paryża, sweter wydziergany przez koleżankę z pracy, marynarka szyta u krawca lata temu - to nie są ubrania powtarzalne, które wyprodukowano w setkach sztuk. Nosząc je, mogę być właściwie pewna, że nigdy nie spotkam nikogo ubranego tak, jak ja. 

Mam też wrażenie, że wcale nie sprawia nam już przyjemności kupowanie nowych rzeczy. To znaczy, że chcemy być eko, a ubrania z drugiej ręki to powód do dumy?

- Gdy 12 lat temu zaczęłam pracować, cieszyłam się, że mogę sobie kupić coś sama, że mam swój budżet na ubrania i mogę je sama wybrać, nie pytając nikogo o zdanie. Chętnie wyszukiwałam okazji na wyprzedażach, odwiedzałam też lumpeksy, sporadycznie kupowałam coś droższego.

- Jednak ilu ubrań potrzebuje jeden człowiek? Jest taki moment, gdy warto powiedzieć sobie dość i zamiast kolejnej pięknej sukienki, pieniądze przeznaczone na nią zaoszczędzić albo zainwestować w coś innego. Po kilku latach moja szafa zaczęła pękać w szwach, a mnie ten chaos w głowie i w szafie męczył. Nazbierałam tyle ubrań, że rano nie mogłam zdecydować się, w co się ubrać, więc ostatecznie ciągle chodziłam w tym samym. Ta pułapka spotkała wielu z nas. Trend na robienie zakupów rzadko i w sposób wyważony, rozsądny bardzo mi się podoba i uważam, że jest korzystny dla naszych portfeli, dla naszej psychiki i dla naszej planety.

Zobacz także:

Majowe sukienki na wiosnę

Wrap dress. Ta sukienka ma pół wieku

Paulina Smaszcz szczerze o przyczynach rozwodu z Maciejem Kurzajewskim


Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje