Przejdź na stronę główną Interia.pl

Paryskie ekscesy

Moje oczy niejedno widziały, ale tegoroczne atrakcje paryskiego Fashion Week przebijają o parę punktów wszystko, co było dotąd. Dziewięć dni, 83 pokazy i wbrew nazwie nie tydzień, tylko prawie miesiąc.

Poza Oscarami nie ma chyba drugiej imprezy na świecie, która tak przyciągałaby uwagę mediów. W końcu Paryż musi być pierwszy w modzie, to mu się należy. Ale samo nie przychodzi, o utrzymanie pozycji lidera trzeba walczyć sezon w sezon. Ubrania to jedno, a faraoński zbytek i ekscesy scenografii - to drugie. Salki w Luwrze? E tam, dziś są już za zwyczajne, za nudne - walka o chwilę uwagi współczesnego człowieka idzie na noże.

Reklama

Nikt nie chce być gorszy od Karla Lagerfelda, który w zeszłym roku ustawił makietę rakiety kosmicznej w XIX-wiecznym Grand Palais. Saint Laurent wynajmuje i oświetla wieżę Eiffla, zamykając kawał miasta, żeby wpuścić tam modelki i oklaskujących je celebrytów z całego świata. Dior w Muzeum Rodina buduje grotę w stylu awangardowej rzeźbiarki Niki de Saint Phalle, modelki spacerują między monstrualnymi słupami z lusterek przypominającymi nogi słonia. W blasku kryształowych żyrandoli i złoceń Opery Garnier rozbrzmiewa nie Rossini, ale techno towarzyszące pokazowi Balmain.

L’Oréal też chce mieć swój moment mody: korzystając z dnia bez samochodu, buduje na Polach Elizejskich 60-metrowe podium. Modelki w różnym wieku, wśród nich Helen Mirren i Jane Fonda, prezentują ubrania m.in. Soni Rykiel i Balmain, partnerów kosmetycznego giganta. "Jestem tego warta", czyż nie? Dość scenograficznych ekscesów, skupmy się na ubraniach. Kto włoży kombinezono-suknio-buty (trzy w jednym) drukowane w banknoty jednodolarowe, jak u Balenciagi? Kto sprawi sobie widziane na tym samym pokazie crocsy na 13-centymetrowej platformie, najeżone plastikowymi kwiatkami? Oj, mistrzu Cristóbalu Balenciago, dobrze, że tego nie widzisz...

Zdecydujecie się na przezroczyste kozaki z pleksi jak u Chanel? Może warto, bo już słychać pogłoski, że razem ze sportowymi butami Louisa Vuittona, dziwacznymi i bardzo charakterystycznymi, podbiją Instagram. Legion dam w mundurach przypominających stroje graczy w futbol skrzyżowane z wdziankiem Spidermana - to Nina Ricci. Żakiet z pięcioma rękawami zawiązanymi z przodu to nie żart - jest u Sacai. Mimo wysiłków nie widzę was w tym, jak wchodzicie do autobusu.

Czy będziecie to nosić? Oczywiście, że nie. Ale było w Paryżu parę rzeczy pięknych i inspirujących. Zwiewne sukienki Céline o wyrafinowanych krojach. Prześliczne koronki narzucone na codzienne spodnie u Saint Laurenta. Doskonałe, eleganckie i absolutnie do noszenia ubrania minimalisty Christophe’a Lemaire’a (polecam jego kolekcję we współpracy z Uniqlo w dobrych cenach, dostępną także przez internet). A z efektownych drobiazgów - torebka nerka i berecik z woalką, gwoździki sezonu. Resztą nie warto się przejmować.

Joanna Bojańczyk - komentatorka mody


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje