Przejdź na stronę główną Interia.pl

Margaret: Nie odnajduję się na salonach

Zrobiła zawrotną karierę muzyczną, a jej wyraziste stylizacje na długo pozostają w pamięci. O modzie i stylu rozmawiamy z Margaret!

Izabela Grelowska, Styl.pl: Nie wszyscy wiedzą, że jesteś nie tylko piosenkarką, ale również projektantką mody. Co to według ciebie znaczy mieć dobry styl?

Reklama

Margaret: - To styl, w którym dobrze się czujemy. Skończyłam szkołę projektowania ubioru, interesuję się modą i jestem jej fanką, ale podchodzę do niej na luzie. Moda powinna pozostawać modą. Wolę kiedy ludzie nie wariują na jej punkcie i nie staje się ona nadrzędną wartością. W końcu to są tylko ciuchy, w których to my mamy się dobrze czuć. Dobry styl nie oznacza, że koniecznie musimy się ubierać ekstrawagancko albo klasycznie. To raczej dobre samopoczucie.

 W jaki sposób kształtował się twój styl? Co miało na ciebie wpływ?

- Ja wyznaję zasadę, że im więcej, tym lepiej i to w moich stylizacjach widać. Mam taką naturę, że szybko się nudzę, więc lubię, jak się dużo dzieje, jak jest dużo printów, dużo warstw. Lubię też zestawiać elementy, które się gryzą, bo to potrafi być ciekawe i intrygujące. A ostatnio stawiam też na dobre samopoczucie, czyli na wygodę. Potrafię wyjść w kolorowej pidżamie, sneakersach i dobrać do tego jakieś klasyczne nakrycie głowy. Ludzie czasami patrzą się na mnie dość dziwnie, ale ja nie mam z tym problemu.

Czy to, że stałaś się gwiazdą zmieniło sposób, w jaki się ubierasz?

- Na pewno w jakimś stopniu tak. Mogę sobie pozwolić na kupno droższych rzeczy. Ale jeśli chodzi o szaleństwo, to ono było ze mną od samego początku. Kiedy miałam 16, 17 lat, moim ulubionym zajęciem było chodzenie po second handach i wynajdowanie przedziwnych rzeczy, zresztą wiele z nich mam do dziś. Nadal lubię zwariowane stylizacje, ale teraz mogę sobie pozwolić na kupno wymarzonych butów od projektantów.

Teraz ubierasz się po prostu u znanych projektantów czy nadal lubisz wyszukiwać dziwne stroje?

- Trochę to łączę. Jeśli kupuję coś u projektantów, to zazwyczaj są to buty, bo zależy mi na tym, żeby były porządne i od nich zawsze zaczynam myślenie o stylizacji. Ale jeśli chodzi o ciuchy, to nadal lubię wyszukiwać jakieś dziwne rzeczy. Lubię też młodych projektantów, nową świeżą krew, i ich oryginalne pomysły.

Czy styl francuski w kiedykolwiek cię inspirował?

- Bardzo podoba mi się styl francuski i francuska elegancja, ale to w ogóle nie jestem ja. Lubię oglądać ją na filmach, leżąc pod kocem w łóżku. Ja jestem totalną dresiarą i raczej nie odnajduję się na salonach. Na francuską elegancję patrzę jak mała dziewczynka  - oczami pełnymi zachwytu, ale nie jest to styl, w którym dobrze bym się czuła.

A Francja w jakiś sposób cię inspirowała?

- Często jeżdżę palcem po mapie i wybieram sobie państwo, którym będę starała się inspirować przez kolejny miesiąc, poznawać kulturę, kuchnie itd. I ostatnio na tapecie jest właśnie Francja. Zawsze uwielbiałam włoskie jedzenie i nigdy nie przypuszczałam, że francuska kuchnia jest tak wspaniała, urozmaicona, romantyczna i taka, jak cała Francja - wymagająca. Trzeba mieć kubki smakowe konesera. To nie jest to samo co golonka, ale bardzo mi się to podoba. Eksperymentuję wiec i ostatnio zjadłam żabie udka. 

 Jesteś teraz twarzą akcji French Touch. Masz jakieś marzenia związane z Francją, które chciałabyś zrealizować?

- Tak. Jako mała dziewczynka byłam na wycieczce "Zamki na Loarą" i Francja mnie zachwyciła. Wracam tam często, ale niestety w wakacje zawsze bardzo dużo pracuję i nie jest mi dane zwiedzanie Francji podczas wakacji, a jest tam wtedy najpiękniej. Chciałabym kiedyś móc na spokojnie pojeździć po Francji latem, cieszyć się piękną pogodą, obserwować, zwiedzać. Poczuć ten kraj i jego klimat.

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje