Reklama

Reklama

Ile kosztuje darmowy zwrot?

Kupujesz w internecie nową parę butów. Po kilku dniach kurier dzwoni do drzwi. Otwierasz pudełko, wyciągasz papiery, wciągasz sznurówki, mierzysz i… za małe. Rozczarowanie. Smutek trwa jednak tylko chwilę, bo przecież paczkę wystarczy odesłać i po problemie, prawda? Niestety, nie do końca. Zwroty towarów to o wiele mniej niewinna praktyka, niż mogłoby się wydawać.

2 stycznia w Stanach Zjednoczonych doczekał się swojej własnej nazwy. To "narodowy dzień zwrotów" - dzień, w którym Amerykanie maszerują na pocztę czy do lokalnego punktu firmy kurierskiej, by nadać paczki. Do sprzedawców z powrotem wędrują w nich: swetry z reniferami, dziwaczne gadżety, zdublowane książki oraz miliony innych, nietrafionych prezentów. Dokładnie, jak oszacowała w ubiegłym roku National Retail Federation, 1,9 miliona nietrafionych prezentów. A to zaledwie wierzchołek przesyłkowej góry  - z tych samych badań wynika, że podarki w ciągu najbliższego miesiąca planowało odesłać 55 proc. Amerykanów.

Reklama

Pozostając w kręgu statystyk: wielu zwracających nie ma pojęcia, co stanie się z odesłanymi paczkami. Czy raczej - ma mylne pojęcie. "Nasze badania pokazują, że 88 proc. konsumentów myśli, że zwracane przez nich przedmioty wracają na półki sklepowe" - mówi dziennikarzom "Guardiana" Ann Starodaj, przedstawicielka Optoro, amerykańskiej firmy specjalizującej się w logistyce zwrotów. "Jednak w rzeczywistości, większość z nich nie zostanie ponownie sprzedana jako nowe produkty".

Dlaczego? Bo to po prostu się nie opłaca. 

A kto to będzie rozsznurowywał?

W 150-letniej historii marki Burberry rok 2018 zapisał się jako, delikatnie mówiąc, niefortunny. Wtedy to media podały, że brytyjski producent odzieży, zdobionej charakterystyczną kratką, niszczy produkty, których nie udało mu się sprzedać. W ten sposób unika organizowania przecen, które mogłyby naruszyć wizerunek elitarnego i luksusowego domu mody. Choć praktykę trudno uznać za etyczną, Burberry nie czyniło specjalnych wysiłków, by ją ukrywać. Wręcz przeciwnie - w raportach firmy zagraniczni dziennikarze bez trudu znaleźli rubrykę "fizycznie zniszczone, niesprzedane dobra", a przy niej liczby - np. 2016 rok - 18, 8 mln funtów, 2017 rok - 26,9 mln funtów. Po prasowych doniesieniach marka stała się obiektem powszechnej krytyki, której symbolami były  hashtag "#burnberry" i nawoływanie do bojkotu.  Gdy niezadowolenie zaczęli wyrażać również akcjonariusze, firma wydała oświadczenie, w którym zapewniła, że wraz z nastaniem 2019 roku, zaprzestanie tego rodzaju marnotrawstwa.

Choć Burberry jest bez wątpienia najgłośniejszym przykładem marki, która woli zniszczyć swoje wyroby niż je przeceniać, nie jest przykładem jedynym. Takie same zarzuty w zagranicznych mediach postawiono firmom takim jak m.in. : H&M, Nike, Urban Outfitters, JC Penny. Przedstawiciele części marek w odpowiedzi na oskarżenia tłumaczyli, że do kosza wędrują wyłącznie produkty, które nie nadaja się do sprzedaży m.in. ze względów higienicznych lub z uwagi na troskę o komfort konsumentów. 

Ostatnio w zagranicznych mediach coraz więcej mówi się o tym, że "do pieca" czy "na wysypisko" wędrują nie tylko niesprzedane produkty, ale również te towary, które zostały zwrócone przez nabywców. Jak podaje BBC, każdego roku na śmietnik trafia 2,5 miliona ton tego rodzaju dóbr. Większość z nich stanowią prawdopodobnie ubrania. Z badań wynika, że odzież, obuwie i akcesoria to najczęściej zamawiane (ok. 60 proc. wszystkich zakupów wg Statista) i proporcjonalnie  - najczęściej zwracane produkty (75 proc. badanych zwróciło artykuł z tej kategorii).

Jednak w przypadku internetowych zakupów, chodzi raczej nie tyle o podtrzymywanie luksusowego wizerunku, co o logistykę. - Proszę sobie wyobrazić np. parę sznurowanych butów. Zanim znów trafią do sprzedaży, trzeba je odświeżyć, zasznurować, do środka każdego z nich włożyć usztywnienie, a całość otulić tkaniną albo papierem. Spodnie należy wyprasować, koszule zapiąć, z płaszczy wywlec paski. Każda z tych czynności jest drobiazgowa i niestandardowa, trudno więc zlecić ją maszynie. Do tego potrzebny jest człowiek i to najlepiej zatrudniony tu, na miejscu, a nie w szwalni na drugim końcu świata. Tak żeby produkt wrócił na półki jeszcze w tym sezonie - mówi Maria Huma, prezeska fundacji Kupuj Odpowiedzialnie. - Nie każde przedsiębiorstwo jest w stanie lub chce pozwolić sobie na takie komplikacje. Nasza fundacja odwiedziła kiedyś magazyn pewnej dużej firmy obuwniczej. Wyglądał jak stacja kosmiczna, wszystko zautomatyzowane. Trudno sobie wyobrazić, by było tam miejsce na pochylanie się nad każdą zwróconą parą trampek czy kozaków.

A nawet, gdyby ktoś chciał się pochylić, to czy zimowe buty - kupione w styczniu, a zwrócone w kwietniu, naprawdę znajdą nabywcę? Przy produkowanych przez niektóre firmy odzieżowe 24 kolekcjach rocznie, okienko czasowe, w którym dany towar może wrócić na półki, jest naprawdę wąskie. Co więcej, w czasie pandemii i powracających lockdownów, zwęża się jeszcze bardziej.

Część firm swoje produkty kieruje do gigantycznych centrów wyprzedażowych, lokowanych na obrzeżach miast. Są jednak i takie, które decydują się na niszczenie niesprzedanego czy zwróconego asortymentu. Rzecz jasna nie chwalą się tymi praktykami, jednak od czasu do czasu dziennikarskie śledztwa opisują tego rodzaju przypadki. Dla przykładu na celowniku od lat jest Amazon, który zdaniem części zagranicznych dziennikarzy do utylizacji przeznacza najróżniejsze niesprzedane produkty, od bielizny, po sprzęt AGD. O praktykach tych materiały realizowała niemiecka telewizja ZDF i francuska stacja M6. Dziennikarz tej ostatniej zatrudnił się w magazynach Amazona i z ukrycia sfilmował pracowników, wrzucających do gigantycznych kontenerów nierozpakowane klocki LEGO, ekspresy do kawy i dziecięce pieluchy. Jeden z ekspertów, poproszony o komentarz, określił tę praktykę mianem "ekologicznej katastrofy". Sama firma nie potwierdziła, że stosuje tego rodzaju praktyki. Zaznaczyła też, że zwroty stara się ograniczyć do minimum.

***Zobacz także***

Dowiedz się więcej na temat: zwrot | ubrania

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje