Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kobiecy koszmar

Męki w przymierzalni. Kolejne próby znalezienia czegoś, w czym będziesz się podobać przede wszystkim sobie. Płacz, zgrzytanie zębów i złość. Uważasz, że w sklepach nie ma ładnych ubrań na twoją sylwetkę? Postanowiłyśmy ci udowodnić, że się mylisz!

Istnieje wiele stereotypów dotyczących różnic między kobietami i mężczyznami. Mężczyźni wolą błądzić godzinami, niż spytać przechodnia o drogę, kobiety pytają aż do skutku. Kobiety plotkują non stop, a faceci odzywają się tylko wtedy, kiedy to niezbędne. Mężczyźni potrzebują seksu, kobiety potrzebują czekolady. Kobiety uwielbiają zakupy, faceci ich nie cierpią.

Zakupowy survival

Reklama

Prawda jest taka, że wszystko, co wiąże się z zakupami jest straszne, chyba że nie masz jeszcze 30 lat i nosisz rozmiar 36. Całe przedsięwzięcie, od wejścia do sklepu po rozpaczliwą ucieczkę z przymierzalni, jest koszmarne.

Muzyka. Pulsująca, rytmiczna, prowokująca wciąż tę samą myśl: "Jestem za stara na neonowy róż. Jestem za gruba na dżinsy rurki."

Sprzedawczynie zwykle zadzierające nosa i patrzące z góry na potencjalne klientki, ewentualnie zupełnie obojętne. "Chce pani większy rozmiar?" - to jedyne pytanie, które zadają z perfidną uprzejmością. A skoro już o rozmiarach mowa, to w jednym sklepie wchodzisz w 42 i leży jak na ciebie szyty. W drugim ledwo wbijasz się w 44 i zastanawiasz się, kiedy cię przybyło?

I przymierzalnie, które lepiej nazywać salami tortur, bo tak się w nich czujemy.

Malutkie sześciany z powiewającymi kurtynkami, które rozchylają w najmniej odpowiednim momencie, czyli w takim, kiedy twoja godność leży na podłodze razem z ubraniem. Lustra jak z bajki o Śpiącej Królewnie, które syczą złowrogo "Jesteś gruba! I stara!". Plus oświetlenie, które podkreśla wszystkie wady niedoskonałego ciała.

Badania satysfakcji

Według badań przeprowadzonych dla brytyjskiego dziennika "Daily Mail", w których wzięło udział trzy tysiące kobiet, przedstawicielki płci pięknej przeciętnie przymierzają w życiu... 21 tysięcy sztuk garderoby!

Kobiety przyznały, że kupowaniem ciuchów zajmują się przeciętnie cztery razy miesięcznie. W trakcie pojedynczego wyjścia przymierzają około dziesięć sztuk garderoby, co daje wynik 40 "przymiarek" miesięcznie i 480 rocznie.

Połowa z kobiet przyznaje, że regularnie zdarza im się coś przymierzać, mimo że od początku wiedzą, że i tak tego produktu nie kupią. Czy przymierzanie i chodzenie po sklepach jest zatem najczęściej bezowocne? Nie do końca. Ponad 84 procent ankietowanych dodaje bowiem, że po zaplanowanych zakupach wracają do domu z co najmniej jednym nowym ciuchem.

Jak pięknie być grubym! Nie wierzysz? Przeczytaj!

Problem jednak w tym, że ubranie, którym zachwycamy się w sklepie, po powrocie do domu wcale nie wydaje się tak wspaniałe... Przeciętnie na każde "chodzenie po sklepach" przypada bowiem jedno kupione ubranie, którego nigdy nie zakładamy oraz jedno, które trafia z powrotem do sklepu bo okazało się jednak za małe/za duże/za ciasne/za szerokie, itp.

Prawie połowa kobiet przyznaje, że ubrania, które podobały im się w sklepowej przymierzalni, często przestają im się podobać, kiedy już wrócą do domu. Dlatego aż 85 proc. z badanych mówi o "poczuciu winy" związanym z niepotrzebnym zakupem.

W wyniku badań stworzono listę dziesięciu powodów, podawanych przez kobiety przy zwracaniu w sklepowej kasie niechcianych ubrań. Oto one:

1. To nie pasuje.

2. Tak naprawdę mi się nie podoba.

3. Rozmyśliłam się.

4. Poczucie winy.

5. Znalazłam coś podobnego lub tańszego w innym sklepie.

6. Nie spodobało się partnerowi lub koleżankom.

7. Nie pasuje do innego już kupionego ubrania.

8. Zbyt mocno podkreśla moje pośladki.

9. Moje biodra wydają się w tym ubraniu szersze.

10. Powiększa mi piersi.

Trzy ostatnie powody wskazują na problem, którym postanowiliśmy się zająć. Jak się ubrać, żeby podkreślić atuty i ukryć wady? Czym się kierować w wyborze garderoby, jeśli odbicie w lustrze wyraźnie podpowiada, że do doskonałości daleko?

Najseksowniejsze kobiety o pełnych kształtach - zobacz!

Do dzieła!

Jako redakcja w 100 procentach złożona z kobiet, znamy problem od podszewki. Są wśród nas drobne kobietki, które muszą szukać ubrań na działach dziecięcych. Są bardzo kobiece kobiety, które muszą kupować bluzki rozmiar większe niż spodnie. Chudniemy, tyjemy, zmieniamy się, a problem z kupnem fajnych ubrań nie znika.

Chciałyśmy znaleźć rozwiązanie przymierzalnianych dylematów i podzielić się nim ze wszystkimi kobietami, które go potrzebują. Postanowiłyśmy się zwrócić do specjalistów.

Agnieszka Czerwińska, najbardziej znana polska modelka size plus i właścicielka agencji "No Body's Perfect", wydała nam się idealną osobą do tego zadania.

Na własnej skórze nie raz i nie dwa odczuła, że polskie sklepy nie ułatwiają życia kobietom, zwłaszcza w mniej typowych rozmiarach (choć czy w ogóle można mówić o typowości rozmiarów...?). Agnieszka walczy z małą rozmiarówką w sieciówkach, z nieobecnością większych kobiet w mediach i wyidealizowanym wizerunkiem kobiecej sylwetki.

Potrzebowałyśmy jeszcze stylisty, który rozumie kobiece rozterki, umie wykazać się empatią, ale i potrafi być stanowczy (wiadomo, że uparciuchów wśród płci pięknej nie brakuje). Tomek Gąsienica-Józkowy, zaprawiony w "bojach" ze standardowymi modelkami, podjął nasze wyzwanie: pomoże każdej kobiecie, którą mu przedstawimy.

- Chcemy nie tylko pokazać, że każdy - niezależnie od wieku, charakteru oraz budowy - może wyglądać dobrze, ale również, że taka transformacja nie musi wcale wiązać się z ogromną rewolucją - mówi Tomek. - Że czasem wystarczy mała zmiana w sposobie patrzenia na samego siebie, żeby osiągnąć zadziwiający efekt. No i oczywiście kilka niezbędnych... fatałaszków.

- Zadanie na pewno nie będzie łatwe - dodaje stylista - przyjdzie nam stawić czoła wielkim obawom, zmierzyć się z przyzwyczajeniem, ale...jesteśmy dobrej myśli.

Na pierwszy ogień poszły cztery odważne kobiety, które trudno zaliczyć do drobnych istotek. Każda prezentuje nieco inny typ sylwetki, mają całkiem różne charaktery i czego innego oczekiwały od nas. Ale łączy je jedno - chcą zmian i są gotowe się im poddać.

Jak wyglądały te metamorfozy, ile potu i łez przelaliśmy i ile sklepów obeszliśmy, żeby zadowolić wszystkich, dowiecie się z naszego programu "W dobrym stylu". Pierwszy odcinek z piękną Klaudyną w roli głównej już dzisiaj. Następne metamorfozy w trzy kolejne czwartki września (odcinek drugi już 1 września!). Tego nie można przegapić. Zapraszamy!

Małgorzata Turnau

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje