Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Mamo, zabroń mi tego wreszcie!

To my, rodzice, powinniśmy ustalać reguły gry w naszym domu.

Choć wydaje się to oczywiste, to dla wielu takie nie jest. Moda na tzw. wychowanie bezstresowe nadal ma sporo zwolenników. Aż 45 proc. osób wypełniających ankietę internetową stwierdziło, że w ich domu rządzi dziecko.

Konieczne zasady

Reklama

Dobre wychowanie, by osiągnęło swój cel, nie może obyć się bez ustalenia granic, a więc zakazów i nakazów. Tzw. bezstresowe wychowanie w skrajnej postaci oznacza, że dziecko robi to, co chce, czyli: może brzydko odzywać się do rodziców, nie wykonywać ich poleceń, chodzić późno spać, nie jeść tego, co mu się proponuje. Bo ono rządzi.

A przecież jest zbyt małe, by decydować o domowych sprawach i narzucać swą wolę. I ono to czuje. Tak naprawdę dzieci, którym nie stawia się granic i niczego nie zakazuje, są niepewne siebie i nieszczęśliwe. Nie mają drogowskazów.

Stwórz granice

Mądry rodzic bez chwili wahania powie dziecku: "Nie pozwalam ci iść na podwórko, bo nie zrobiłaś tego, o co prosiłam". "Nie zgadzam się, byś tak się do mnie odzywał. Masz za to karę". Nie jest to dla dziecka przyjemne, na pewno sprawia mu przykrość, ale też daje wyraźny sygnał: decydują rodzice i muszę się im podporządkować. I jest to dla dziecka duża ulga, bo już nie musi rządzić.

Życie na gorąco 19/2011

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje