Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Poławiaczka trendów

Na czym polega poszukiwanie nowych trendów?

Reklama

- Nie szukam ich. One się pojawiają niezależnie ode mnie. Potrafię jedynie zauważać te procesy na bardzo wczesnym etapie. I je nazwać.

To nie jest tak, że pani mówi "za rok modne będzie to i to", a producenci, sugerując się pani autorytetem, wdrażają te pomysły do produkcji?

- Nie, nie, to się odbywa zupełnie inaczej. Trendy po prostu się pojawiają i zmieniają. Ja potrafię je jedynie wyczuć ze sporym wyprzedzeniem. Tendencje są efektem skomplikowanych zjawisk ze wszelkich sfer życia. Na to, co wydarzy się w modzie czy designie, wpływ może mieć np. wybuch wojny w jakimś regionie, katastrofa ekologiczna, wynalazek, który zmienia nasze przyzwyczajenia, albo wzloty i upadki giełdy. Od tego wszystkiego zależy, czy w świecie zapanuje klimat zagrożenia, czy beztroski. A ta atmosfera ma z kolei wpływ na to, czy w danym sezonie nosimy nakrycia przypominające kurtki wojskowe, czy płaszcze w kwiaty.

Chciałabym zrozumieć, na czym polega pani codzienna praca.

- Przede wszystkim na zachowaniu czujności. Wszystko odbywa się na poziomie intuicji. Nie mam naukowych przesłanek, gdy twierdzę, że jakiś kolor będzie modny np. jesienią za trzy lata. Czasem wszystko zaczyna się od jednego obrazu, słowa. Kilka sezonów temu, gdy myślałam o końcu pierwszej dekady XXI wieku, napisałam na kartce "okrywać/ukrywać". I wokół tych słów zbudowałam wizję. I teraz do mody wkroczyła tendencja do wkładania na siebie wielu warstw ubrań, długich rękawiczek, butów powyżej ud, płaszczy do kostek, czapek, które naciągamy głęboko na twarz, szali, którymi owijamy głowy, itp.

Podobno po kilku lżejszych zimach kolejne mają być ostrzejsze. Może projektanci analizują długoterminowe prognozy meteorologiczne?

- Nie, zaszło coś głębszego w zbiorowej świadomości. Przez kilka poprzednich lat, niezależnie od temperatur, panowała moda na gołe brzuchy, spodnie, które kończyły się poniżej bioder, krótkie spódnice itp. A teraz wszyscy zaczynamy się zakrywać. Dla mnie to wierzchołek góry lodowej, naprawdę ciekawe jest to, co moda mówi o zjawiskach społecznych. A mówi całkiem sporo.

- Po zachłyśnięciu się zjawiskiem reality show powraca potrzeba dyskrecji, poszanowania granic. Kryzys, w którym ostatnio pogrążył się świat zachodni, uważam tu zresztą za punkt zwrotny. W trudnych chwilach człowiek potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, a to wiąże się z potrzebą ochrony swojej sfery prywatnej. Schowania się przed światem.

Podobno przepowiadała pani ten kryzys?

- To było zupełnie nieświadome. Kilka lat temu przygotowałam konferencję, na której prezentowałam trendy związane z modą zimową na rok 2008. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to będzie okres największej zapaści ekonomicznej na całym świecie. Ale miałam intuicyjne przeczucie, że nadchodzi czas "poczucia przegranej".

- Odsuwałam to od siebie racjonalnie. Mówiłam: daj spokój, świat się teraz bawi bez opamiętania, konsumuje, szaleje, nie ma w nim miejsca na lęk. Ale ten sygnał w mojej głowie był tak silny, że w końcu przełożyłam go na język designu. Przygotowałam bardzo dekadencki "Trend Book" i specjalną prezentację - rodzaj widowiska, podczas którego zestawiam zdjęcia z całego świata, komentuję je i opowiadam o moich przeczuciach oraz nadchodzących tendencjach. Tym razem dużo mówiłam o tym, że nakładamy na twarze uśmiechnięte maski, ale pod nimi ukrywamy niepokój. Na koniec pokazu puściłam piosenkę, której słowa mówiły, że świat jest wielkim kasynem, w którym czasem coś wygrywamy, ale tylko po to, by za chwilę wszystko stracić.

- Prezentacja odbyła się jeszcze przed pierwszymi bankructwami wielkich banków. Ludzie, którzy oglądali wtedy mój pokaz, mówili, że jest dziwny albo że to tylko "ekscentryczna wyobraźnia starszej pani". Sama miałam wątpliwości... Byłam kompletnie zszokowana, gdy kilka miesięcy później zobaczyłam, jak świat pogrąża się w kryzysie.

Wspomniała pani, że wyłowienie nowego trendu zaczyna się czasem od słowa, obrazu. Jak to przebiega?

- U mnie najczęściej w drodze. Każdego roku odbywam wielką podróż po świecie. W ciągu kilku miesięcy przejeżdżam przez wszystkie kontynenty. Ta podróż trwa czasem dłużej niż pół roku. Bywam na afrykańskiej lub japońskiej prowincji i we wszystkich metropoliach świata. I po prostu patrzę, rozmawiam, spotykam się z ludźmi, pytam o wszystko, co przychodzi mi do głowy. I w ten sposób wypełniam się wrażeniami.

Jak głęboko, szukając nowych trendów, wchodzi pani w świat lokalnych społeczności?

- Mam wielu przyjaciół na różnych kontynentach. To ludzie, których kontakty pozwalają mi w krótkim czasie dotrzeć do miejsc ukrytych przed wzrokiem przeciętnego turysty. Zdarza mi się odwiedzić jakiegoś lokalnego artystę w jego wiosce, a że przychodzę z kimś, komu on ufa, zostaję np. zaproszona do jego domu. Widzę, jak mieszka, co go inspiruje, poznaję jego żonę, dzieci, zazwyczaj otwiera to również drzwi do szczerych rozmów. Często tacy prości ludzie okazują się bardzo uduchowieni. Opowiadając o swoich inspiracjach, przekazują mi mnóstwo wiedzy o swojej kulturze, wierzeniach, wartościach.

Robi pani zdjęcia z podróży?

- Nigdy. Uznałam, że oglądając je, inspirowałabym się tylko zarejestrowanymi przez aparat fragmentami rzeczywistości. A nie wszystko daje się fotografować. Są wrażenia, zapachy, rozmowy, sytuacje, których nie sposób zapisać na zdjęciu. Bardziej ufam moim zmysłom i intuicji. Jeżdżąc po świecie, zbieram w pamięci miliony przypadkowych puzzli. Po powrocie filtruję je przez swoją wrażliwość, intuicję i zazwyczaj dostrzegam, że z ich części można stworzyć spójną układankę. Zajmuję się tym przez kolejne miesiące. Rezultat publikuję w magazynie "Trend Book".

Na podstawie tego, co aktualnie dzieje się w świecie, potrafi pani powiedzieć, jak za 20 lat będą wyglądały np. nasze domy?

- Ponieważ styl życia ludzi staje się coraz bardziej nomadyczny, nasze domy będą noclegowniami wiecznych podróżników. Zmniejszą się ich metraże, wypełnią je modułowe, lekkie meble - wielofunkcyjne przedmioty, które będzie można różnie konfigurować.

Dowiedz się więcej na temat: Li Edelkoort | trendsetter | moda

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje