Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Heidi, czyli siła jest kobietą

Najważniejsza rzecz, której nauczyli panią rodzice?

Reklama

Heidi Klum: Żeby nie być od kogoś uzależnionym i stanąć na własnych nogach. Zapamiętałam to na całe życie. Zawsze ufałam rodzicom, bo dzięki nim moje dzieciństwo było wspaniałe. Do dziś pamiętam te przyjęcia urodzinowe, które mama z tatą mi organizowali. Odbywały się one na naszym podwórku. Były gry, zagadki, wyścigi w workach czy z jajkiem położonym na łyżce. Zabawa na całego! Oprócz lekcji w szkole miałam też zajęcia z tańca. Uczyłam się baletu, stepowania. Próbowałam też tańca klasycznego i jazzowego. I tak przez trzynaście lat. Potem wyjechałam do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpoczęłam pracę modelki. Ale tańczyć lubię do dziś.

Komu zawdzięcza pani swoją pozycję w show-biznesie i to, że jest w takim miejscu, jakim jest?

- Długo musiałabym odpowiadać na to pytanie. Nie starczyłoby panu miejsca, żeby opisać tych wszystkich wspaniałych ludzi, których spotkałam na swojej drodze. Powinnam oczywiście zacząć od rodziców. Poświęcali mi bardzo dużo uwagi. Bez swoich dzieci też nie byłabym tą Heidi, którą dziś jestem. Poza tym spotkałam w życiu tyle osobowości, a także ludzi, dla których kultura Zachodu jest zupełnie obca. Podróżowałam po całym świecie. Odwiedzałam niezwykłe miejsca w Indiach, Afryce, Mongolii. Tam zobaczyłam, jak wygląda prawdziwe życie, poznałam problemy, o których taki człowiek jak ja nie miał pojęcia. Nabrałam dystansu.

Co najbardziej podoba się pani w tym, co robi? Różnorodność. Każdy dzień może być inny. Czy to nie fascynujące? Jest pani przykładem kobiety, która zrobiła międzynarodową karierę, a jednocześnie sprawdza się jako matka.

- Zawsze marzyłam o dużej rodzinie. Bo czy może być coś piękniejszego w życiu? Los podarował mi czwórkę niezwykłych dzieci. To one dodają mi energii, dzięki nim codziennie rano wstaję uśmiechnięta. Oczywiście zdarza się, że jestem tak zmęczona, że kładę się o tej samej porze co moi synowie i córki. Ale i tak nie zamieniłabym swojego życia na inne.

Czego, pani zdaniem, najbardziej potrzebują współczesne kobiety?

- Szczęścia! I tego, żeby były zdrowe. One i ich dzieci. Najlepiej, gdy uda się połączyć te dwie rzeczy. A jest to możliwe.

Jeśli miałaby pani coś doradzić tym, dla których jest pani wzorem kobiety spełnionej...

- Szukajcie szczęścia w tym, co robicie.

A dla pani prawdziwe szczęście to...?

- Szczęśliwe dzieci. Nie mogłabym prosić o więcej.

Co najbardziej ceni pani w kobietach?

- Życzliwość.

A urodę?

- Piękne kobiety były zawsze. Tylko czasy i upodobania się zmieniały. Tak naprawdę to trzeba znaleźć w sobie coś, co sprawia, że kobieta czuje się piękna. Kochaj siebie, szanuj i ciesz się tym, co masz. Należy codziennie sobie tak mówić. Od wielu lat pracuję w biznesie związanym z urodą. Nie pamiętam momentu, gdy nie byłam poddawana ocenie. Pokazywano mnie palcami, gdy wyskoczył mi pryszcz, kiedy przytyłam trzy kilogramy albo na mojej twarzy pojawiła się pierwsza zmarszczka. I co z tego? Jestem tu, gdzie jestem. Uważam, że należy zaakceptować siebie, pokochać takim, jakim się jest, bo z tego bierze się prawdziwe piękno.

Co jest dla pani największą przyjemnością?

- Spędzanie czasu z moimi dziećmi na plaży, kiedy wszyscy razem siedzimy i kopiemy w piasku. Albo gdy wskakuję z córkami i synami na wielkie łóżko i wspólnie oglądamy telewizję.

Kiedy czuła się pani najszczęśliwsza?

- Po każdym porodzie. Zaglądałam swojemu nowo narodzonemu dziecku w oczy i byłam wdzięczna, że wszystko się udało, że na świecie jest nowy człowiek. To były najpiękniejsze chwile w moim życiu.

Pani życiowe motto?

- Rób jak najwięcej. Wykorzystaj każdą chwilę.

Kto jest dla pani bohaterem?

 - Moi chłopcy powiedzieliby, że Batman albo Spiderman. Mówiąc poważnie - to właśnie dzieci są dla mnie prawdziwymi bohaterami. Patrzenie na rzeczywistość ich oczami to według mnie coś wyjątkowo magicznego i bardzo inspirującego.

Jaki talent chciałaby pani posiadać?

- Móc czytać w ludzkich myślach.

Zgadza się pani z powiedzeniem "Co cię nie zabije, to cię wzmocni"?

- Jak najbardziej. To podstawa mojego myślenia. Jestem bardzo logiczną kobietą.

Maciej Gajewski

Pani 11/2012



Dowiedz się więcej na temat: Heidi Klum | Monika Pietrasińska | wywiady | Klum

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje