Reklama

Reklama

Turbokopciuszek

Psychologowie mówią o skrypcie, czyli scenariuszu na życie powstałym w naszym umyśle w dzieciństwie, który potem nieświadomie realizujemy. Można być typem Szczęściary, Wojowniczki, Uwodzicielki. Istnieją "skrypty przegrywające", które przeszkadzają ludziom realizować ich prawdziwe potrzeby. Do takich na pewno należy rola napisana dla Kopciuszka. Scenariusz nakazuje kobiecie obsadzać się w rolach drugoplanowych. Paradoksalnie, czuje się w nich bezpiecznie, jest z nimi oswojona. Być może jako dziecko była właśnie takim Kopciuszkiem w królestwie rodziców. Była bita, odtrącana, poniżana albo żyła w materialnym dostatku, ale bez poczucia tego, że jest ważna.

Reklama

Jako dziewczynka nie miała szansy poczuć się małą królewną i tę podrzędną rolę może uporczywie odgrywać w swoich dorosłych związkach. Bezpieczniej czuje się, krzątając się przy tronie, niż kiedy ma na nim zasiąść. "Bądź doskonała". "Pracuj ciężko". "Musisz nauczyć się gotować lepiej niż teściowa". "Bądź niezawodna dla swoich dzieci". Te wewnętrzne nakazy to zły, autodestrukcyjny doping. Zastawiają pułapkę, ograniczają spontaniczność, osobisty rozwój, prawo do błędu, do nieradzenia sobie, do gorszych miesięcy. Dlatego takim osobom trudno sobie odpuścić, wyluzować się, potrzebują pomocy, ale nie umieją o nią prosić. To dla nich wyraz słabości, wypadnięcia z roli.

To zazwyczaj kobiety zamknięte, skoncentrowane na zadaniach. Nie istnieją dla nich osobiste przyjemności. Jeżeli miłe chwile, to tylko w rodzinie. Nie potrafią zatroszczyć się o siebie. Dbanie o siebie mylą z egoizmem. Mają poczucie winy, że kradną ten czas dzieciom, zaniedbują dom. Zawsze jest coś ważniejszego do zrobienia niż przyjrzenie się sobie. Turbokopciuszek doskonale żongluje swoimi rolami: żony, matki, gospodyni domowej, pracownicy, ale zapomina, że oprócz nich jest jeszcze on sam. Ma wiele masek, nie ma twarzy. Nie robi nic dla siebie. Potworne zmęczenie wcale nie każe mu zwolnić, ale podpowiada, że jest potrzebny, niezbędny i że jak czegoś nie zrobi, to świat się zawali. Tymczasem jego własny świat dawno runął. Dzielne Turbokopciuszki, zajmijcie się sobą. Nikt Was nie zaprasza na bal? Zaproście się same, Wasze życie może toczyć się w sali balowej.

Nowa rola

Żeby o siebie zadbać, najpierw trzeba odkryć swoje potrzeby. Otworzyć się na siebie. Czego się chce, czego się nie chce albo ma już dość. Jakimi obowiązkami można się podzielić, z jakich służebnych czynności można zrezygnować, bo dziecko nie jest ciągle niemowlakiem.

Bądźmy dyspozycyjne dla siebie samych. Chociaż raz dziennie swój interes postawmy przed potrzebami naszych bliskich. Trudno w pośpiechu, ciągłym zabieganiu, perfekcyjnym żonglowaniu pracą i domem zrobić jeszcze coś innego, coś, co przecież zawsze może poczekać. Na niedzielę, na wakacje, na emeryturę, na nigdy. Bo chociaż stara zasada uczciwego życia głosi, że najpierw obowiązki, potem przyjemności, to same wiemy, że lata mijają, a końca zobowiązań nie widać. Dlatego przeorganizujmy swoją codzienność tak, by wykroić czas nawet na nicnierobienie. Z czasem pojawi się pomysł, czym go zapełnić. Jeżeli nie ma przestrzeni na dobre życie, ono po prostu nie może zaistnieć.

Lepiej źle wybrać i się sparzyć, niż przez całe lata samobiczować się biernym oporem i myśleć o tym, czego to ja bym nie zrobiła lub co ja zrobię na emeryturze albo jak dzieci skończą studia. I nie bać się, nie wstydzić, nie mówić: "Jestem za stara, za gruba, na zbyt poważnym stanowisku". Dobrze jest wyzwolić w sobie naturalny egoizm. Jako dziewczynki najpierw jesteśmy egoistyczne, potem dopiero empatyczne i wrażliwe na innych. Egoizm jest dobrą bazą w komunikacji z innymi. Ten zdrowy nie zamyka i nie wypacza intymności, ale jest tarczą, która chroni przed złą miłością, krzywdą i manipulacją. Minimalizuje uwikłanie się w toksyczne związki, pełne przemocy psychicznej. Jeżeli stawiam się na pierwszym miejscu, nie pozwalam się krzywdzić.

Dzięki dbaniu o siebie zyskujemy poczucie siły, szczęścia, własnej sprawczości. Nie boimy się czegoś zawalić, prosić o pomoc, potrafimy odmawiać i stawiać granice. Jest to szczególnie pomocne w czasie kryzysów i doświadczeń granicznych w życiu. Bezrobocie, rozwód, separacja, choroba, utrata bliskiej osoby - umiejętność zadbania o siebie staje się kwestią przetrwania i zbudowania siebie na nowo.

Tymczasem kobiety skoncentrowane na innych w sytuacjach trudnych mogą mieć kłopoty z ponownym stanięciem na nogi. Trudność sprawiają im problemy bezpośrednio angażujące ich emocje. Wolą wyzwania natury praktycznej.

Dorosła osoba, która świadomie kieruje swoim życiem, jeżeli napotyka na swej drodze mur, stara się go przeskoczyć lub obejść. Kopciuszek nie patrzy w górę, tylko zaczyna pielić trawę pod murem. Kiedy jest mu źle, ucieka od problemu w zajęcia, dzięki którym wierzy, że jest użyteczny Kopciuszkowi zawsze brakowało frajdy w życiu. W cichym, znojnym harowaniu widział swój sens i rację bytu w rodzinie. Pamiętają Panie krasnala z francuskiego filmu "Amelia" w reżyserii Jeana Pierre'a Jeuneta? Gipsowy król ogrodowego kiczu doczekał się wreszcie prawdziwego życia. Zaczął podróżować i nawet przemówił do swego ciężko pracującego, ale nieszczęśliwego ogrodnika: "Rusz się, życie nie da ci niczego na tacy, ale jak wyjdziesz za próg, kto wie, gdzie cię nogi poniosą!". I tego Wam serdecznie życzę.

Zyta Rudzka

PANI, nr 4/2010

Tekst pochodzi z magazynu

PANI

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje