Przejdź na stronę główną Interia.pl

Tam wciąż płoną stosy...

W wyniku osławionych procesów czarownic, jakie odbywały się w Europie między XV a XVIII wiekiem, życie straciło ok. 50 tysięcy ludzi. Od końca II wojny światowej w wyniku oskarżeń o czary na świecie mogło zginąć nawet dwa razy tyle...

AMERYKA POŁUDNIOWA:  Śmierć czarownicy

Reklama

Na początku listopada 45-letnia Adolfina Ocampos została przywiązana do drewnianego pala. Sąsiedzi z wioski wystrzelili w nią kilka strzał, a następnie spalili żywcem.

Adolfina została oskarżona o czary. Na śmierć skazał ją przywódca miejscowej społeczności - Mbyá Guarani. Wszystko działo się w wiosce Tahehyi - 180 km od stolicy Paragwaju, Asuncion.

Czy to odosobniony przypadek? Przykład zacofanej wioski, do której nie dotarł XXI wiek? Raczej nie.

Adolfina Ocampos nie jest jedyną ofiarą współczesnego polowania na czarownice. Według raportu UN Refugee Agency, taki los spotyka co roku tysiące ludzi - głównie kobiet - na całym świecie.

AUSTRALIA I OCEANIA: Chłopiec z sąsiedztwa

20-letnia Kepari Leniata, matka dwójki dzieci, z wioski Paiala (Papua Nowa Gwinea) z pewnością nie przypuszczała, jak fatalnie skończy się dla niej choroba syna sąsiadów.

6-letni chłopiec poczuł się źle. Z powodu gwałtownych bólów brzucha i klatki piersiowej odwieziono go do szpitala, ale mimo wysiłków lekarzy dziecko zmarło po kilku godzinach. Rodzina nie tylko pogrążyła się w rozpaczy, ale postanowiła również znaleźć winnego. Nie, nie lekarza, opiekuna czy operatora pogotowia. Winna była... czarownica.

6 lutego 2013 o godz 7 rano matka (28 l.) zmarłego chłopca wraz ze swoim szwagrem (33 l.) i rozsierdzonym tłumem wywlekła Kepari z jej domu i zaciągnęła na pobliskie wysypisko śmieci. Kepari Leniata została rozebrana do naga, była torturowana (przypalano ją rozgrzanym żelazem, oblewano benzyną), bita, a na koniec spalona żywcem. Wciąż żyła, kiedy na jej ciało rzucano płonące opony.

Nad dziewczyną znęcało się ok. 50 osób, wszystko na oczach setek gapiów (wśród których były też dzieci). Przechodnie robili zdjęcia i kręcili filmy za pomocą smartfonów... Kiedy na miejscu zjawiła się policja, a potem straż pożarna, rozjuszony tłum nie dopuścił ich do ofiary.

7 listopada br. rozpoczął się proces w sprawie tego brutalnego mordu. Ale choć nagrania i zdjęcia wciąż krążą w internecie, dowodów w sprawie brak. Do tej pory nie sporządzono nawet aktu zgonu, nie ma również żadnych świadków. Ciało ofiary leżało w kostnicy szpitala w Mount Hagen przez 9 miesięcy, zanim doczekało się pochówku.

Wiara w magię i czary (sanguma) jest w Papui Nowej Gwineii powszechna, a w wyniku polowań na czarownice giną tam setki ludzi. Według raportu Constitutional and Law Reform Commission, ok. 150 osób zostało zamordowanych z powodu oskarżeń o czary (tylko w jednej z 20 prowincji kraju).

Obwinienie kogoś o czary jest w tym kraju dochodowym zajęciem. Za diagnozę w sprawie tego, kto rzucił urok, specjaliści - również czarownicy - dostają po 1000 kina (303 funty) oraz świnię lub worek ryżu.

Katolicki ksiądz John Gibbs, który w PNG spędził 40 lat i jest autorem wielu artykułów na ten temat, zaznacza, że ataki stają się coraz częstsze i bardziej brutalne - w miarę jak stare wierzenia łączą się nowymi problemami cywilizacyjnymi: alkoholizmem, narkomanią, biedą i wykluczeniem.

AFRYKA: Spalone dzieci

"Kiedy wróciłem do domu wieczorem, znalazłem ciało mojej matki 10 metrów od domu. Ojciec został spalony wewnątrz" - mówił Josephat John w wywiadzie dla tanzańskiej gazety "Mwananchi". Jego rodzice byli jednymi  z 7 ofiar polowania na czarownice, do jakiego doszło w październiku w wiosce Murufiti, w Tanzanii.

Według raportu LHRC, organizacji zajmującej się prawami człowieka, w roku 2012, w Tanzanii, w wyniku oskarżeń o czary zginęło 630 osób. W 2013 jeszcze więcej, bo aż 765 (w tym 505 kobiet). Autorzy raportu podkreślają, że ofiarami najczęściej są starsze kobiety. Ten schemat powtarza się na całym świecie. Rodzina oskarżonej również jest mordowana.

Polowania na czarownice odbywają się w Afryce na szeroką skalę: w Zambii czary mają powodować zarażenie HIV (25 procent ciężarnych kobiet jest zarażonych). Stosy płoną w Kongo i Beninie.

Ale do najbardziej szokujących zdarzeń dochodzi w Nigerii. Tu oskarżenia o czary dotykają nawet dwuletnie dzieci. Są one oblewane kwasem, torturowane i palone żywcem. Według organizacji Stepping Stones Nigeria, aż 250 takich przypadków odnotowano w samym tylko stanie Akwa Ibom.

Dzieci-czarownice to nie jest część pradawnych nigeryjskich wierzeń. Do późnych lat 90. XX wieku również w Nigerii oskarżenia o czary dotyczyły głównie kobiet. Wiele wskazuje na to, że rękę przyłożyli do tego pastorzy, którzy chętnie pobierają opłaty za przeprowadzanie egzorcyzmów (często połączonych z biciem i głodzeniem) nad rzekomo opętanymi dziećmi.

AZJA: Wszystkie kobiety we wsi

W Indiach polowanie na czarownice to zjawisko nieustannie przybierające na sile. W niektórych przypadkach ma ono formę regularnej  eksterminacji kobiet.

W październiku 2013 w wiosce Shivni wszystkie tamtejsze kobiety zostały zmuszone do poddania się testowi na bycie czarownicą. Polegał on na wypiciu trucizny. Na 30 kobiet mieszkających w tej wsi 25 zmarło...

Według władz, w ciągu ostatnich 15 lat w Indiach z powodu oskarżeń o czary zamordowano 2500 kobiet. Tylko w stanie Jharkhand  w 2013 roku zginęły z tego powodu 54 kobiety. Najczęściej biedne, z niższych kast, a także wdowy, stare, bezpłodne lub o oszpecających rysach.

Ajay Kumar z organizacji ASHA zaznacza, że oskarżenia o czary najczęściej pojawiają się w związku z nieprzyjemnymi wydarzeniami, jakie dotknęły społeczność: chorobą czy nieurodzajem. Ale - jak podkreśla Kumar - to nie przesądy są główną siłą napędzającą prześladowania. Kobiety są atakowane, bo są słabe i nie mogą liczyć na pomoc i wsparcie z zewnątrz. Powodem prześladowań bywają nawet odrzucone zaloty niechcianych adoratorów lub podejrzenie planu przejęcia spadku przez niezamężną kobietę.

Ameryka Północna i Europa: Mamy to za sobą?

Szacuje się, że w Europie i Ameryce Północnej polowania na czarownice pochłonęły ok. 40-60 tysięcy kobiet. Najwięcej stosów płonęło tu od XV do XVII wieku. Podobnie jak we współczesnych Indiach i Kongu motywem często była chęć zawładnięcia majątkiem oskarżonych, ale zachodnie polowania na czarownice miały jeszcze jeden przerażający wymiar, który odróżnia je od większości współczesnych polowań - odbywały się w majestacie prawa.

W połowie XVIII wieku szaleństwo oskarżeń zaczęło z wolna wygasać i wielu mieszkańców świata zachodniego jest przekonanych, że obecnie "polowania na czarownice" to jedynie niechlubna karta z zamierzchłej historii. Tymczasem szacuje się, że od końca II wojny światowej  w wyniku oskarżeń o czary na całym świecie mogło zginąć nawet 80 tysięcy ludzi. Do prześladowań dochodzi najczęściej w krajach słabo rozwiniętych i niemal zawsze poza prawem państwowym (wyjątkiem jest Arabia Saudyjska).

Skoro współcześnie palenie czarownic to niemal zawsze lincz, to czy możemy być pewni, że nie wróci także na nasze ulice? Według badania przeprowadzonego w 2005 roku, 13 proc. Kanadyjczyków i 21 proc. Amerykanów wierzy w czary.

Gwałtownie wzrasta liczba egzorcyzmów (jeden z księży zapewnia, że sam odprawił ich aż 160 tysięcy), co świadczy o tym, że idea demonicznego opętania związanego z uprawianiem magii odzyskuje popularność . Natomiast pastor Felix Aubel zapewnia, że w samej tylko Walii żyją 83 aktywne czarownice trudniące się rzucaniem uroków.

A w Polsce? "Co trzeci badany uważa, że możliwe jest rzucenie na kogoś złego uroku (34 proc.)" - czytamy w raporcie CBOS (2011). Czy jest się czego bać?

Dr Bartłomiej Walczak, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że obecnie wiara w czary nie ma już takiego ciężaru gatunkowego i samosądy są mało prawdopodobne: - Ludzie są skłonni do bardzo radykalnych reakcji wtedy i tylko wtedy, kiedy naprawdę czują poważne zagrożenie, a to nie jest ten przypadek. Mnóstwo ludzi wierzy w zabobony, ale nie jest to wiara zbyt głęboka. Możemy stosować talizmany lub odczyniać uroki plując przez lewe ramię, ale wciąż jesteśmy bardzo daleko od oskarżenia o maleficium - tłumaczy.

Tym bardziej nie powinniśmy się obawiać, że powrócą polowania na czarownice w takiej formie, jak miało to miejsce w Europie wczesnonowożytnej. Do tego musiały zaistnieć warunki instytucjonalne, czyli połączenie kulturowego przekonania, że czary to zjawisko groźne, sprzeczne z porządkiem prawnym. Masowe prześladowania były możliwe tylko tam, gdzie dopuszczało je prawo i gdzie istniał aparat sądowniczy, który mógł ścigać, a potem skazywać podejrzanych. 

Słabi, bezbronni, wykluczeni

Na kogo padają oskarżenia? Raport stworzony przez Jill Schnoebelen w 2009 podaje kilka czynników. Grupą ryzyka są przede wszystkim kobiety (choć bywają wyjątki, np. w plemieniu Lugbara w Kenii o czary oskarża się mężczyzn), osoby starsze, dzieci, a także osoby o wyróżniających się cechach (np. albinosi).

Sessouma Daouda z resortu spraw społecznych w Burkiny Faso tak określa typową ofiarę prześladowań: "W 90 proc. przypadków jest to biedna, praktycznie wykluczona społecznie kobieta. W większości jest ona w okresie pomenopauzalnym, jest wdową, nie ma wsparcia ze strony rodziny, a społeczność chce się jej pozbyć, bo jest dla nich kolejną bezużyteczną gębą do wyżywienia, w kraju gdzie panuje ogromna bieda".

Chociaż zdarza się, że przyczyną prześladowań jest sukces (przypisywany czarnej magii) lub posiadanie ziemi, którą ktoś chce zagarnąć, to najczęściej prześladowania dotyczą osób biednych, pozbawionych wpływów, którym sytuacja utrudnia przeciwstawienie się prześladowcom. Innymi słowy: prześladuje się tych, których łatwiej jest prześladować.

Mimo różnic, nie sposób dostrzec pewnych analogii do prześladowań, jakie miały miejsce w Europie i Stanach Zjednoczonych. Ich ofiarami również padały przede wszystkim kobiety. 

- Myślę, że wynikało to z hierarchii władzy - mówi dr Bartłomiej Walczak. - Zwykle oskarżani bywają w pierwszej kolejności ci, którzy są niżej w strukturze danego społeczeństwa. Ale np. w Stanach Zjednoczonych dużą rolę odgrywała walka o utrzymanie własności ziemi. Jeśli kobieta dziedziczyła, była oskarżana o czary. W Europie problem stał się jeszcze bardziej złożony. Decydujący wpływ miał patriarchat. Łatwiej oskarżano też osoby, które miały bliski kontakt z ciałem: akuszerki, kucharki. Trzeba też zaznaczyć, że w niektórych krajach - przynajmniej w średniowieczu - więcej oskarżeń kierowano pod adresem mężczyzn. Tak było np. w Rosji i Skandynawii.

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje