Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Liga trampkarzy

Maciej Miecznikowski, kompozytor, wokalista

Trampkarstwo profesjonalne Jestem pewien, że nie bylibyśmy z żoną razem, gdyby nie... trampki. Kiedyś na korytarzu w telewizji spotkałem kobietę właśnie w takich butach. Pomyślałem: "Fajna dziewczyna", bo wtedy mało kobiet chodziło w trampkach. Z kolei Agnieszka zwróciła na mnie uwagę, bo szedłem w trampkach bez sznurówek. Chyba wyglądałem na zaniedbanego i postanowiła się mną zaopiekować.

Reklama

Pamiętam pierwsze, komunistyczne trampki z dzieciństwa. Potem z ohapu, czyli Ochotniczego Hufca Pracy w NRD, przywiozłem niebieskie. Marne gatunkowo, ale na szarych ulicach to był szał. Do dziś zresztą za granicą zawsze kupuję trampki, przynajmniej parę.

Kocham te ze Szwecji. Są śnieżnobiałe i mają jedną czerwoną dziurkę, do tego białe sznurówki zakończone czerwonym plastikiem. Z Tajlandii mam trampki na żółtych podeszwach. Ze dwie pary kupiłem w Chicago. Tam w sklepach dla dziwolągów można dostać trampki z dowolnym wzorem. Ja wybrałem w trupie czachy.

W mojej kolekcji są też błyszczące granatowe - wyglądają prawie jak lakierki. Noszę je do garnituru. Oczywiście nie do opery, ale rok temu prowadziłem w nich premierę filmu Disneya Zaplątani. Bo trampek to but, który pasuje do wszystkiego. Obowiązuje tylko jedna zasada: musi być czysty. Wrzucam je do pralki i po pół godziny wyjmuję jak nowe. Oczywiście przed praniem wyciągam sznurówki i wkładam je do specjalnego woreczka. Jestem profesjonalistą. (śmiech)

W życiu miałem z 80 par, zawsze - osiem, dziewięć. Kiedy w szafce robi się za ciasno, wyrzucam. Trampki dają dużo możliwości. Można coś do nich dolepić, doszyć, pomalować - wystarczy być kreatywnym. Wykorzystywałem to szczególnie do występów zespołu Leszcze na scenie.

Kiedyś projektant Michał Starost pokrył trampki różnokolorowym brokatem. Zachowawcze stroje i do tego zwariowane, błyszczące buty - to było coś! Niestety, po jednym koncercie brokat się obsypywał, ale potem można go było uzupełnić. Co sezon zmienialiśmy design trampek. Pamiętam te z motywami zwierzęcymi: tygrysy, pantery, żyrafy. Był też zestaw w czarno-białą kratkę.

Miłość do trampek jest zaraźliwa. Mojemu synowi Maćkowi też się podobają. Wkłada je zawsze do sportowego garniturku na swoje koncerty fortepianowe w szkole. A córeczka Zosia, która ma sześć lat i jest utalentowana plastycznie, już zapowiedziała, że pomaluje wszystkie moje trampki w kotki i pieski. Znam ją dobrze i myślę, że ona to kiedyś naprawdę zrobi.

Iza Kuna, aktorka


Na premierę? A dlaczego nie!

Wychowałam się na lekturze Stawiam na Tolka Banana i Do przerwy 0:1, a w tych książkach wszyscy chodzili w trampkach. Bardzo chciałam je mieć, to było jedno z moich najwcześniejszych marzeń. Zanim dostałam takie buty, nosiłam juniorki. Nienawidziłam ich, w dodatku były w burych, przygnębiających kolorach. Zawsze uważałam je za obciachowe. A trampki można było włożyć do spódniczki i polecieć na dyskotekę. W końcu dostałam białe półtrampki.

Pochodzę z Tomaszowa Mazowieckiego, po większe zakupy jeździło się do Łodzi. Razem z tatą kupiliśmy je w Uniwersalu, słynnym łódzkim domu handlowym. Miałam 11 lat i te buty wydawały mi się szczytem dobrego gustu, smaku, elegancji. Uważałam, że dobrze w nich wyglądam na boisku, na ulicy, w domu i w kościele. Bo ja chodziłam w trampkach do kościoła... ku zgrozie mamy. Dla mnie granatowe spodnie, uprasowane w kant, biała koszulka i białe trampki to była klasa.

Czyściłam je wciąż kredą, żeby wyglądały jak nowe. W końcu dostałam też wymarzone granatowe trampki z gumowym kółkiem na kostce. Zresztą chyba o to kółko chodziło najbardziej. (śmiech) Dziś wolę jednak krótkie, uważam, że noga wygląda w nich lepiej. Mam czerwone, granatowe, czarne, białe i w biało-niebiesko-różowe paski.

Noszę je do dżinsów, ale nie mam oporów, by włożyć je też na wieczorne wyjście. Białe świetnie wyglądają do grafitowej eleganckiej sukienki z białym kołnierzykiem i mankietami albo do klasycznych garniturowych spodni. Kiedyś eleganckimi spodniami i trampkami wzbudziłam sensację na konferencji prasowej z okazji filmu Lincz.

Na premierze sztuki W małym dworku, w której grałam, też wystąpiłam w białych trampkach i sukience. Oczywiście wybrałam się w szpilkach, bo tak wypada, ale potem zmieniłam je na trampki. Jednak do opery czy filharmonii w sportowych butach bym nie poszła - jestem staroświecka. Choć może, gdyby włożyć do nich smoking...

Moja 16-letnia córka Nadia też jest fanką trampek. Ostatnio przeszkoliła mnie na okoliczność sznurówek. Podobno wiążę je niemodnie: "Mamo, to obciach, tak się nie chodzi". Bo ja wiązałam tradycyjnie, na kokardkę, tymczasem teraz chowa się sznurówki pod język. Jedną parę zawiązałam więc nowocześnie, ale potem pomyślałam: "Kurczę, mam swoje lata i będę wiązała tak, jak robiłam to przez całe życie".

Wysłuchała Beata Biały

Twój Styl 06/2012

Dowiedz się więcej na temat: trampki | conversy | Izabela Kuna | Julia Pietrucha

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje