Reklama

Reklama

Zygmunt, Joanna, Eliza i Delfina, czyli dzieje kochliwego wieszcza

Zygmunt Krasiński i jego miłości: Joanna Bobrowa, Delfina Potocka i Eliza z Branickich Krasińska /East News

Podobno poeta powinien cierpieć niedostatek, gdyż stan ten wzmacnia jego wrażliwość. Gdyby potraktować tę opinię poważnie, to Zygmunt hrabia Krasiński nigdy nie mógłby napisać żadnego sensownego utworu. Był bowiem jedynym spadkobiercą niezwykle zamożnego ordynata i nie musiał się troszczyć o przyziemne sprawy bytowe. W zamian jednak miał wyjątkowe umiejętności do komplikowania sobie życia osobistego, czego najlepszym przykładem są losy jego małżeństwa - pisze Sławomir Koper w książce "Nieznane losy autorów lektur szkolnych". W życiu wieszcza pojawiły się trzy kobiety, które wpłynęły na jego życie i twórczość: Joanna, Eliza i Delfina.

Wprawdzie Zygmunt Krasiński posłusznie wypełniał wolę ojca (Wincentego Krasińskiego, matka zmarła, gdy Zygmunt miał 10 lat - przyp. red. ) w sprawach edukacji czy polityki, ale w kwestii swojego życia osobistego nie zamierzał się podporządkować jego decyzjom. Tym bardziej że w wieku 22 lat spotkał kobietę, w której się zakochał, a nie mógł jej poślubić.

Reklama

Joanna Bobrowa (właściwie Bóbr-Piotrowicka) miała wówczas 27 lat, była żoną ziemianina z Wołynia i matką dwóch córek. Krasiński poznał ją w 1834 roku w Rzymie, dokąd przyjechała w celu podreperowania zdrowia. Pobyt we Włoszech przyniósł zadowalające efekty, gdyż - jak się okazało - Joanna żyła jeszcze przez ponad pół wieku. Nie wiadomo jednak, co ostatecznie ocaliło jej zdrowie: klimat Wiecznego Miasta czy też uczucie poety...

W kolejnych latach regularnie odwiedzała europejskie uzdrowiska, co było zgodne ze zwyczajami ówczesnych elit. Wyjazdy te stanowiły jednocześnie doskonały pretekst do dalszych spotkań z Krasińskim, gdyż ich romans nie skończył się podczas rzymskich wakacji. Nikogo też nie dziwiły częste wizyty poety w modnych kurortach - sam bowiem nie cieszył się dobrym zdrowiem, a do tego był jeszcze zadeklarowanym hipochondrykiem. Co, oczywiście, nie przeszkodziło w wybuchu wielkiego uczucia.(...)

Chociaż kochankowie zachowywali ostrożność, plotki o romansie poety z mężatką rozchodziły się po Europie. Mąż Bobrowej robił dobrą minę do złej gry, natomiast ojciec wieszcza był przerażony rozwojem wypadków. Planował dla swojego spadkobiercy bogaty mariaż, który wzmocniłby pozycję rodu, zaś skandal osłabiał jego szanse na rynku matrymonialnym. Tym bardziej że wieszcz nie zamierzał zerwać z kochanką i niewiele pomogła osobista interwencja hrabiego u Bobrowej.

Pod koniec 1838 roku Krasińscy przebywali wspólnie we Włoszech i generał namawiał syna, by rozpoczął starania o rękę bajecznie bogatej Elizy Branickiej. Poeta nie miał na to ochoty, ale zgodził się, by spędzić wraz z ojcem Wigilię u rodziny Komarów.

Królowa Paryża

Delfina była rówieśnicą Bobrowej i olśniewała urodą. Jej małżeństwo z Mieczysławem Potockim rozpadło się, gdyż partner był domowym sadystą i koszmarnym skąpcem. Trzeba jednak przyznać, że gdy w ramach separacji zobowiązał się do wypłacania żonie 100 tysięcy franków rocznie (około 300 tysięcy euro), skrupulatnie wywiązywał się z tego obowiązku. W tej sytuacji Delfina nie miała problemów finansowych i po przyjeździe do Paryża rzuciła się w wir zabaw i przygód.

Była młoda, urodziwa i zamożna, a na miejscowe salony wprowadził ją kochanek, nieślubny syn Talleyranda - hrabia August Flahaut de la Billarderie. Niebawem Delfinę nazywano już królową Paryża, do czego zresztą idealnie się nadawała. Oprócz bowiem walorów fizycznych i finansowych dysponowała dużą inteligencją, a do tego była też utalentowana artystycznie. Miała naturalny, piękny głos, wrodzoną muzykalność i zapewne, gdyby nie konwenanse epoki, stałaby się popularną śpiewaczką. Do tego komponowała utwory na fortepian, z których kilka poprawiał osobiście Fryderyk Chopin. Ponadto ładnie rysowała. Nic zatem dziwnego, że uważano ją za artystkę, która przez przypadek urodziła się w arystokratycznej rodzinie.

Delfina nie uchodziła przy tym za "niezdobytą twierdzę" i nie potrafiła być wierna jednemu kochankowi. Przejawiała duży temperament seksualny, a będąc w separacji z mężem, wcale nie zamierzała odmawiać sobie przyjemności życia. Poza Flahautem romansowała jeszcze z Ferdynandem, księciem Orleanu (następcą tronu francuskiego) oraz bratankiem Napoleona I, Hieronimem Bonaparte. Do dzisiaj też nie wiadomo, jakie właściwie stosunki łączyły ją z Fryderykiem Chopinem.

Dla Krasińskiego okazała się prawdziwym objawieniem - poeta zupełnie stracił dla niej głowę. Dwa miesiące później zostali kochankami, wieszcz porzucił Bobrową, a stary generał przeklinał pomysł wizyty na Wigilii u Komarów...

W czyich ramionach Joanna Bobrowa poszukiwała pocieszenia - czytaj na następnej stronie >>>

Dowiedz się więcej na temat: Zygmunt Krasiński | Delfina Potocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje