Reklama

Reklama

Złamali szyfr, ocalili 30 milionów ludzi

„Enigma” była jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic armii Hitlera. Ale nie dla trzech polskich matematyków z Poznania.

Maszyna szyfrująca "Enigma" miała zapewnić niemieckim wojskom przewagę na lądzie, morzu i w powietrzu. Hitlerowcy byli przekonani, że jej kodów nie da się złamać. Były bowiem tak skomplikowane, że nawet gdyby wszyscy ludzie na świecie pracowali przez 24 godziny na dobę, sprawdzenie wszystkich możliwych kombinacji zajęłoby im cztery miliardy lat. "Enigmę"pokonali jednak polscy kryptolodzy.

Reklama

Historycy II wojny światowej uważają, że pozwoliło to skrócić wojnę o trzy lata i uratować życie 30 milionów ludzi. Kiedy na początku lat 20. inżynier Artur Scherbius wpadł na pomysł opracowania maszyny szyfrującej, nie przypuszczał, że jego pomysłem zainteresuje się wojsko. Syn frankfurckiego kupca liczył na to, że wynalazek zainteresuje przedsiębiorców, którzy będą mogli za jego pomocą prowadzić poufną korespondencję handlową. "Enigma" nie odniosła jednak rynkowego sukcesu.

Zainteresował się nią za to wywiad, który dostrzegł w maszynie wielki potencjał militarny. Polski wywiad już w 1928 r. zdołał ustalić, że Niemcy posługują się nowym sposobem szyfrowania depesz, stworzonym tym razem przez maszynę. Stało się jasne, że dotychczas owe metody łamania szyfrów, sprawdzone choćby podczas wojny polsko-sowieckiej w 1920 r., będą już nieskuteczne, a teraz przytej pracy lepiej od językoznawców sprawdzą się matematycy. 

Postanowiono zatem zorganizować kurs kryptologii dla najzdolniejszych studentów matematyki Uniwersytetu Poznańskiego. Tę jedną z najmłodszych uczelni w kraju wybrano przede wszystkim ze względu na powszechną znajomość języka niemieckiego wśród jej studentów, w większości mieszkańców dawnego zaboru pruskiego. Spośród kursantów wybijali się szczególnie trzej studenci: Marian Rejewski, Henryk Zygalski i Jerzy Różycki.

Pochodzący z kupieckiej rodziny Rejewski wybrał studia matematyczne, ponieważ chciał zostać aktuariuszem i wiązał przyszłość z branżą ubezpieczeniową. Podczas kursu ujawnił jednak wielki talent do kryptologii. Pasjonował się analizą matematyczną i teorią permutacji, a do tego dysponował znakomitą pamięcią i wyobraźnią skojarzeniową. Wojskowe Biuro Szyfrów czekało na niego z otwartymi rękami, jednak Rejewski jako jeden z pierwszych zrezygnował z kursu. Po obronie pracy magisterskiej w 1929 r. postanowił bowiem pojechać do Getyngi, by kontynuować studia na tamtejszym uniwersytecie, uchodzącym wówczas za światową stolicę myśli matematycznej.

Po roku Marian Rejewski wrócił do Poznania, gdzie objął asystenturę w Instytucie Matematyki. Czuł jednak, że nie jest to jego miejsce. Co prawda kariera uniwersytecka gwarantowała mu życiową stabilność, ale kryptologia i tajemnice wywiadów pociągały go znacznie bardziej. Skorzystał więc z propozycji złożonej przez Wojskowe Biuro Szyfrów i dołączył do kolegów z kursu. Tak oto w 1930 r. ukształtował się słynny tercet: Rejewski, Różycki, Zygalski, który pchnął kryptologię na nowe tory. 

Niezbędny był klucz

W 1930 r. Polacy wiedzieli już, że Niemcy używają maszyny szyfrującej, będącej rozwinięciem komercyjnej, handlowej "Enigmy". Nasz wywiad postanowił kupić dyskretnie takie urządzenie na wolnym rynku za pośrednictwem działającej w Niemczech firmy-przykrywki. W 1932 r. polscy kryptolodzy otrzymali od wywiadu do badań egzemplarz "Enigmy" oraz przechwycone szyfrogramy. Enigma" przypominała wyglądem maszynę do pisania. Miała klawiaturę, nad którą znajdowały się okienka z literami, które podświetlały się po naciśnięciu któregoś z klawiszy. Po wybraniu litery "A" zapalało się np. okienko "G". Po powtórnym naciśnięciu klawisza "A" zapalała się już inna litera, np. "P".

Szyfrowanie polegało na zamienianiu liter, a następowało to dzięki układowi trzech bębenków z 26 stykami elektrycznymi, odpowiadającymi literom alfabetu. Każdy z bębenków obracał się o określony kąt zamieniając literę na inną. Aby odszyfrować zakodowaną przez "Enigmę" depeszę trzeba było dysponować taką samą maszyną. Niezbędny był też do tego klucz, czyli ciąg liczb określający wstępne ustawienie bębenków.

Klucz był systematycznie zmieniany, co w olbrzymim stopniu komplikowało zadanie, przed którym stanęli polscy kryptolodzy. Marian Rejewski, jako pierwszy na świecie, opracował teoretyczny model niemieckiej maszyny szyfrującej. Na tej podstawie udało się stworzyć w Polsce kopie wojskowej "Enigmy", której konstrukcja była znacznie bardziej zaawansowana od maszyn komercyjnych i stanowiła jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic III Rzeszy.

Rejewski stworzył skomplikowane wzory matematyczne, które pozwoliły złamać niemieckie szyfry, a jego twierdzenie o iloczynie permutacji zyskało miano "twierdzenia matematycznego, które wygrało II wojnę światową".

Prezent dla sojuszników

Z czasem Rejewski, Zygalski i Różycki wymyślili autorskie rozwiązania umożliwiające łamanie kodów "Enigmy": cyklometr, płachty perforowane oraz niezwykle zaawansowane urządzenie, nazwane bombą kryptologiczną. Z wyglądu przypominało ono pralkę, a w rzeczywistości stanowiło agregat odczytujący zaszyfrowane depesze, stworzony z sześciu sprzężonych polskich kopii "Enigmy". Maszyna puszczona w ruch odkodowywała klucz depeszy, po znalezieniu którego zapalała się w niej lampka, a urządzenie wyłączało się.

W 1932 r. Polacy potrafili już na bieżąco odczytywać niemieckie szyfrogramy złowione w eterze przez wojskowy ośrodek nasłuchu radiowego w Pyrach. Pod koniec lat 30. wiadomo już było, że nieuchronnie nadciąga wojna. W lipcu 1939 r. polski sztab główny podjął decyzję o przekazaniu osiągnięć polskich kryptologów naszym sojusznikom: Francji i Wielkiej Brytanii. W ośrodku w Pyrach odbyło się spotkanie z francuskimi i brytyjskimi specjalistami od kryptologii. Zapoznano ich z dorobkiem polskiego zespołu i obiecano przekazanie kopii "Enigmy". Kilka dni przed napaścią Niemiec na Polskę obietnicę tę spełniono.

Przez wiele lat prawda o polskim wkładzie w pokonanie "Enigmy" była ukrywana, a wszystkie zasługi przypisywali sobie Brytyjczycy. Oczywiście sukcesy ich kryptologów, pracujących w ośrodku w Bletchley Park, są niepodważalne. Z chwilą wybuchu wojny Niemcy wprowadzili bowiem nowe maszyny szyfrujące, wyposażone już nie w trzy, lecz w pięć bębenków, co sprawiło, że polskie metody dekryptażu stały się niewystarczające."Enigmę" udało się pokonać po raz drugi dopiero w 1942 r., kiedy Alan Turing, słynny angielski matematyk i kryptolog, zbudował tzw. superbombę kryptologiczną,maszynę uważaną za pierwowzór komputera. Osiągnięcie to byłoby jednak niemożliwe bez wkładu Polaków.

Docenieni po latach

Pierwsze brytyjskie publikacje, wskazujące na to, że Polacy mieli znaczący udział w rozszyfrowaniu tajemnic "Enigmy" ukazały się na początku lat siedemdziesiątych. Jednak dopiero po przystąpieniu Polski do NATO w 1999 r. ich zasługi zostały oficjalnie potwierdzone. Ekspozycję ukazującą osiągnięcia Rejewskiego, Zygalskiego i Różyckiego można dziś obejrzeć w muzeum w Bletchley Park.

6/2016 Nostalgia

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje