Reklama

Reklama

Zamieszkać w domu z papieru

Długowieczna, trwała i tradycyjna – taka przez wieki była architektura mieszkalna. Globalizacja i zmiana stylu życia sprawiły jednak, że projektanci zaczęli poszukiwać nowych rozwiązań. Eksperymentalną odpowiedzią na współczesne potrzeby są domy z papier mache, które stanęły na teksańskim pustkowiu.

W porównaniu do innych nacji, Polacy są narodem wyjątkowo osiadłym - wg badań Instytutu Gallupa, nasi rodacy przeprowadzają się tylko dwa razy w życiu. To dwukrotnie rzadziej niż przeciętny Europejczyk i niemal sześciokrotnie rzadziej niż Amerykanin. Niezależnie od częstotliwości, motywacje stojące za zmianą miejsca zamieszkania, są podobne: studia, małżeństwo, pojawienie się dzieci, czy osobiste preferencje. Najsilniejszym bodźcem na tej długiej liście wydaje się być jednak praca - chcemy mieszkać tam, gdzie jesteśmy w stanie się utrzymać. 

Reklama

Jeśli praca jest najskuteczniejszym motorem zmian, to najsilniejszym hamulcem wydaje się być mieszkanie. Ci, którzy znaleźli (i często sfinansowali dzięki wieloletniemu kredytowi) własne miejsce na ziemi, rzadko decydują się na jego opuszczenie. Co nie znaczy, że o wyprowadzce nie marzą: wizja uczynienia z podróży nie wakacyjnej rozrywki, a codzienności jest przecież kusząca.

Dom dla nomada

Kusząca i nie tak trudna do zrealizowania. Globalizacja i informatyzacja sprawiły, że pracę w wielu zawodach można dziś wykonywać z niemal każdego zakątka kuli ziemskiej. Do niedawna pewne obiekcje w tej kwestii miała cześć pracodawców. Pandemia koronawirusa pokazała jednak, że biurowa przestrzeń wcale nie jest gwarancją efektywności, a praca z domu nie musi oznaczać mniejszej motywacji i zaangażowania. Wręcz przeciwnie. 

Mamy więc narzędzia do pracy w podróży, mamy zielone światło od pracodawców, co jednak z ukochanym lokum? Czy jedynym rozwiązaniem jest hotel lub wynajem? Jak pogodzić chęć posiadania własnego domu ze współczesnym nomadyzmem? Na te pytania starają się odpowiedzieć architekci konstruując formy, które bez większego trudu można przenieść, przekształcić albo - gdy przestaną spełniać swoją rolę - porzucić.

Choć to na razie tylko eksperymenty, na świecie coraz częściej powstają projekty tymczasowe. Kilka lat temu głośno było o wzniesionym w Tallinie teatrze z bloków słomy, w parku w Porto stanęło drewniane kino, a w indywidualnym budownictwie od kilku lat popularnością cieszą się domy z morskich kontenerów.

Jak w jaskini

Jednak o ile nietrwałość w architekturze jest kategorią nową, o tyle materiały, z których dotychczas wykonywano te konstrukcje były dość tradycyjne: drewno, słoma, metal, czasem glina. Poza ten katalog wyszli niedawno amerykańcy architekci, którzy na farmie w Teksasie postawili dom z... papier mache.

Na stworzenie prototypu o nazwie Agg Hab (skrót od Aggregate Habitat) architekci z pracowni I/thee zużyli ponad 300 kilogramów papierowej masy wymieszanej z klejem. Pulpę wlano do głębokich na dwa metry dziur, wydrążonych w ziemi. Gdy masa zastygła, odlewy wyciągnięto, uzyskując w ten sposób papierowe kopuły długości sześciu metrów i szerokości 2,4 metra. W zamyśle architektów skorupy z papier mache mają służyć jako zadaszenie dla wykopanych wcześniej otworów, które łącząc się ze sobą, tworzą rodzaj płaskiego, wijącego się tunelu.

Choć pomysł, by zamieszkać w przykrytej papierową kopułą dziurze w ziemi nie wydaje się zachęcający, stworzone przez I/thee konstrukcje sprawiają wrażenie całkiem przytulnych, a nawet - o dziwo - słonecznych. Światło wpada do ich wnętrza poprzez wycięty w górnej partii kopuły otwór.

Fanom fantastyki takie wnętrze może skojarzyć z hobbicią norą, a tym którzy lubią podróże z cuevas - hiszpańskimi domami w jaskiniach. Sami twórcy twierdzą zaś, że przebywanie wewnątrz papierowego domu jest niemal mistycznym doświadczeniem. "Światło, wpadające przez otwory w kopule, jest podobne do tego, które znamy z kościołów. Wnętrze natomiast, przywodzi na myśl łono matki, albo brzuch wieloryba" - mówią.

Uspokajają też tych, którym dobro planety leży na sercu: choć kopuły zostały wykonane z papieru, podczas ich produkcji nie ucierpiało żadne drzewo. "Podstawowym składnikiem papierowej masy jest makulatura, do której dodaliśmy klej, nietoksyczny i niewykorzystujący substancji pochodzenia zwierzęcego" - tłumaczą.

Zdaniem projektantów ich domy to jedna z największych na świecie samonośnych konstrukcji papierowych.

Papier mocniejszy niż drewno

Trudno sobie wyobrazić, by domy zaproponowane przez I/thee mogły funkcjonować w klimacie innym niż ten panujący w suchym i ciepłym Teksasie. Nie znaczy to jednak, że w innych częściach globu nie prowadzi się eksperymentów z papierowymi konstrukcjami.

Weźmy choćby przykład z rodzimego podwórka: w 2016 roku na Placu Solnym we Wrocławiu stanął Domek z Kart. Zaprojektowana przez architekta Jerzego Łątkę konstrukcja łączy w sobie elementy drewniane i papierowe, tworząc tradycyjną, czworokątną formę, przykrytą dwuspadowym dachem. I choć budowla wygląda jak tytułowy domek z kart, zdaniem Łątki papierowe konstrukcje nie są aż tak efemeryczne, jak mogłoby się wydawać.

"Wbrew pozorom to dość wytrzymały materiał. Nadaje się do budowania niedrogich konstrukcji, ma dobre właściwości termiczne" - tłumaczył w rozmowie opublikowanej na stronie porta.com. "Słysząc o domach z kartonu, wiele osób wyobraża sobie ściany, które można przebić długopisem. Zastosowanie tektury litej grubości 2-3 mm, pokrytej wodoodpornym papierem budowlanym, wystarcza, by chronić przed uszkodzeniami wynikającymi ze zwykłej eksploatacji. W dodatku to materiał dwa razy gęstszy od drewna, w wysokiej temperaturze powoli się zwęgla, co zapewnia wystarczającą odporność ogniową."

Kto miałby zamieszkać w tego rodzaju konstrukcjach? Choć zainteresowanie nimi przejawiają głównie pasjonaci architektury, projektuje się je z myślą o tych, którzy lokum potrzebują najbardziej: uchodźcach, ofiarach wojny, czy katastrof naturalnych. Biorąc pod uwagę kryzys klimatyczny i niesłabnące migracje można więc przypuszczać, że zainteresowanych papierowymi konstrukcjami szybko nie zabraknie. 

Reklama

Reklama

Reklama