Reklama

Reklama

Wspólna sprawa

Pandemia zmieniła wiele elementów naszego życia. Ograniczyliśmy kontakty z ludźmi do minimum, zamknęliśmy się w domach i zmieniliśmy podejście do pracy. Na co jeszcze wpłynęła krytyczna sytuacja epidemiologiczna? O tym Karolina Korwin-Piotrowska rozmawiała z Nataszą Kosakowsą-Berezecką, doktor habilitowaną, wykładowczynią na Uniwersytecie Gdańskim, ekspertką ds. różnorodności, kierowniczką międzynarodowego konsorcjum badawczego Towards Gender Harmony. Wywiad jest fragmentem książki pt. "Reset".

Karolina Korwin-Piotrowska: Nataszo, jaka zmiana, twoim zdaniem, dokonała się podczas pandemii?

Reklama

- Natasza Kosakowska-Berezecka: Cały wielki świat zmniejszył się ludziom do wielkości ich własnego domostwa. I ekranu komputera, jeżeli takowy posiadają. Kontakty międzyludzkie zostały ograniczone do sieci rodzinnej, ale wielu z nas i tej została pozbawiona, jeżeli ktoś prowadzi życie singielki i mieszka z dala od rodzinnego domu. Musieliśmy się ograniczyć do tych paru osób i najbliższej przestrzeni - sypialni, kuchni, łazienki. Pozostałe kontakty przenieśliśmy do wirtualnego świata - widzimy innych jedynie w małych okienkach telefonów, na zoomach, teamsach, skype’ach. Śpimy, jemy i pracujemy w jednej przestrzeni.

- Rzeczywistości domu i pracy zlały się w jedno, choć i wcześniej często te granice się niektórym rozmywały. Zrobiło się emocjonalnie, fizycznie i mentalnie duszno. Dr Magdalena Żadkowska z Instytutu Socjologii UG i jej zespół przy okazji badań użyli trafnego sformułowania, że mieszkamy obecnie w "przemęczonych i zużytych domach". Korzystamy z naszych mieszkań tak intensywnie, że ta przestrzeń jest nami zmęczona. Zmęczeni ludzie w zmęczonych domach.

Mam też wrażenie, że w kwestii praw kobiet pandemia cofnęła nas do XIX wieku.

- Wskazuje na to wiele międzynarodowych organizacji. Wskaźniki równości płci od wielu lat wskazywały na dosyć powolny, acz stabilny wzrost równości szans w edukacji, polityce czy biznesie między kobietami i mężczyznami. Teraz następuje regres. Kryzys ekonomiczny związany z pandemią uderzy silniej w kobiety, bo zarabiają mniej, mają mniej oszczędności i częściej pracują w branżach szczególnie narażonych na skutki kryzysu. Są też bardziej obciążone nieodpłatnymi pracami domowymi i opieką nad dziećmi, więc towarzyszy im większe ryzyko "wypadnięcia" z rynku pracy. Kobiety są także częściej rodzicami samotnie wychowującymi dzieci.

Z czego to wynika?

- Mamy dosyć określone poglądy na temat tego, jakie role kobiety i mężczyźni powinni odgrywać w społeczeństwie. 77 proc. Polaków zgadza się ze stwierdzeniem, że najważniejszą rolą kobiety jest dbanie o dom i dzieci. Jesteśmy w Unii Europejskiej, obok Bułgarii i Węgier, krajem o najbardziej tradycyjnych poglądach na temat ról płciowych. A im bardziej tradycyjne poglądy w społeczeństwie, tym mniejsza szansa na osiągnięcie równości rozumianej jako stworzenie przestrzeni, by kobiety mogły się w pełni realizować w sferze zawodowej i rodzinnej.

-Jeżeli dążymy do wyrównania szans kobiet na rynku pracy, to musimy zaakceptować, że mężczyźni powinni w większym stopniu angażować się w opiekę nad dziećmi i inne obowiązki domowe. Pandemia sprawiła natomiast, że większe zaangażowanie kobiety w dom znów stało się oczekiwaniem społecznym i w rezultacie to ich kariery zawodowe są poddane wielkiej próbie. To matki częściej wspierają dzieci w nauczaniu zdalnym kosztem swojej pracy. Możemy zrobić mały eksperyment - niech wszystkie mamy policzą, ile razy w ciągu dnia dzieci wołają: "mamoo!", a ile razy "tatooo!".

(...)

Mój kolega z Nowego Jorku mówi: "Chcesz wynająć witrynę na Piątej Alei? Do wyboru, do koloru, cała masa miejsc wolna. Rok temu to było nie do pomyślenia".

- Nie do pomyślenia jest też to, że pracowaliśmy tak dużo. Polacy pracują najwięcej godzin tygodniowo w Europie. Czy z powodu pandemii pracujemy mniej? To zależy w jakiej dziedzinie. Na skutek zatarcia się granicy między pracą a czasem wolnym często pracujemy non stop. Szczególnie kobiety, które przed pandemią realizowały dwa etaty, a nawet trzy - praca, dom i dzieci. Mówi się o syndromie polskiej superwoman - polska kobieta słynie z "multitaskingu" i wytrzymałości.

- Ma to związek z tym, że emancypacja kobiet w Polsce dokonała się szybciej niż na przykład w Stanach Zjednoczonych. Socjalistyczne hasła w stylu "kobiety na traktory" nadały naszej kulturze większą otwartość na kobiecą pracę zawodową. Ale to przyzwolenie nie wiązało się ze zwolnieniem kobiet z obowiązków domowych. Oczywiście nie mówię, że ojcowie tych obowiązków całkowicie unikają. Ale zdecydowanie częściej te zajęcia wykonują kobiety. A kiedy nie ma miejsca do pracy, bo wszystkie przestrzenie w domu zajęte, to kto ląduje w przysłowiowej szafie na szczotki? I pojawia się ta ogromna, uzasadniona frustracja. Jeśli chcesz rozwijać swoje pasje, pracować, musisz to robić w nocy. Jesteś zmęczona, masz do ogarnięcia dom, szkołę, dzieci, dochodzi do tego wycieńczenie psychiczne, napięcie związane z niepewnością, co będzie dalej.

Koleżanka wysłała mi ostatnio maila o trzeciej nad ranem. Zaczynał się od słów: "Przepraszam, ale dopiero teraz mam wolny czas i wolny komputer w domu".

- W dodatku jeżeli łączysz role rodzinne z zawodowymi, to często masz poczucie, że jedno realizujesz kosztem drugiego. Jesteś w pracy, to masz poczucie, że tracą na tym dzieci, a kiedy zajmujesz się dziećmi i domem, to nie jesteś zaangażowanym pracownikiem. Błędne koło konfliktu ról rodzinnych i zawodowych. Co ciekawe, ten konflikt praca-dom dotyczy też coraz częściej mężczyzn, szczególnie z pokolenia Y, czyli trzydziestoparolatków, dla których zdrowa równowaga między pracą a domem jest jedną z naczelnych wartości. Pandemia taki konflikt praca-dom pogłębia, szczególnie u kobiet. Równość między kobietami i mężczyznami to bardzo złożona sprawa. Zacznijmy od bardziej obiektywnych definicji.

-Równość płci według Światowej Organizacji Zdrowia czy Organizacji Narodów Zjednoczonych to stan, w którym zarówno kobiety, jak i mężczyźni mają taki sam dostęp do edukacji, służby zdrowia, stanowisk władzy związanych z polityką czy biznesem. To stan, w którym mamy podobną reprezentację kobiet i mężczyzn w różnych dziedzinach życia. Jeżeli społeczeństwa i gospodarki mają się rozwijać, to konieczna jest możliwość korzystania z talentów i potencjału różnych grup. Z licznych badań wynika, że różnorodność w grupach służy osiąganiu lepszych celów i bardziej innowacyjnych rezultatów. Jeżeli kobiety i mężczyźni stanowią po połowie społeczeństwa, to i w pracy, i w domu powinni funkcjonować wedle równych zasad.

- Tym bardziej, że porównując skuteczność na przykład w zarządzaniu innymi czy umiejętności społeczne, nie widzimy większych różnic między płciami. Ty i ja możemy bardziej różnić się od siebie niż od pana, który siedzi kilka metrów od nas. Kobiet na stanowiskach kierowniczych jest coraz więcej na całym świecie, ale nadal zajmują tylko 29 proc. takich posad, zarabiają 21 proc. mniej i ciągle są mniejszością w polityce. Z kolei mężczyźni zdecydowanie rzadziej otrzymują opiekę nad dzieckiem w sytuacji rozwodowej.

Dowiedz się więcej na temat: Karolina Korwin Piotrowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje