Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wróżka w czasach robotów

Ona już wie, że niedługo będziemy całować się przez telefon. I że idzie „siwa rewolucja”, starsi ludzie będą pożądanymi pracownikami. Natalia Hatalska kiedyś była nieznośnie dociekliwym dzieckiem. Dzisiaj jest badaczką trendów. Ważna misja, bo lepiej przyszłość planować, niż ryzykować. Przeczytaj fragment wywiadu z najnowszego numeru magazynu Twój STYL.

Twój STYL: Odbądźmy podróż w czasie. Mamy rok 2068, spotykamy się w tej kawiarni. Jaki jest świat dookoła nas?

Reklama

Natalia Hatalska: - Cóż, nie wiadomo, czy ta kawiarnia będzie istnieć. Prawdopodobny jest scenariusz, w którym my dwie siedzimy w odległych miejscach podłączone do internetu, a wirtualna rzeczywistość daje nam wrażenie, że jesteśmy w tym samym pomieszczeniu. Pani nawet czuje zapach kawy w mojej filiżance.

A pani moich perfum?

- Tak! Trend "przenoszenia odczuwania zmysłowego" do internetu jest dziś wyraźny. Człowiek chce odbierać rzeczywistość wszystkimi zmysłami. W świecie cyfrowym używamy przede wszystkim wzroku, a tęsknimy za wąchaniem, dotykaniem. I już możemy czuć zapach przez internet. Potrzebne są elektrody wkładane do nosa, na razie dość "opresyjne", ale technologia się ulepszy. Podobnie będzie ze smakiem. Rozmawiałam z profesorem Adrianem Cheokiem z Malezji. Naukowcy z jego zespołu odkryli, że podnosząc temperaturę języka, można wywołać poczucie smaku słodkiego. Na razie tyle, ale już się zaczęło. Ten sam zespół opracował urządzenie o nazwie kissenger - to nakładka na telefon, dzięki której po przyłożeniu ust odbierane są wibracje przenoszone do telefonu drugiej osoby. Ona tą drogą może poczuć pocałunek.

Zastanawiam się, czy to jest śmieszne, czy straszne?

- Życiowe. To odpowiedź na wyzwania naszych czasów. Ludzie będą potrzebowali urządzeń transmitujących kontakt fizyczny. Obserwujemy, że rośnie ilość związków na odległość. Technologie stworzą partnerom namiastkę fizycznej bliskości. To już się dzieje.

Czyli prognozowanie - pani zajęcie to nie jest wróżenie z fusów?

- Nie. Prognozowanie wynika z obserwacji życia, tego, co dzieje się dziś. Polega na analizowaniu sygnałów, które zapowiadają zmiany. Gdybyśmy teraz poprzyglądały się ludziom przy innych stolikach, na niejednej twarzy zauważyłaby pani sygnał zakłopotania z powodu tego, że łyżeczki są plastikowe. Z coraz większą świadomością myślimy o tym, że jednorazowych plastikowych przedmiotów jest za dużo. Unia Europejska zaleca, by za trzy lata zniknęły z naszego otoczenia. Widzimy trend, który nazywam life after plastic. Świat zastanawia się teraz, czym ten materiał zastąpić. Widziałam np. termiczne opakowania do przewożenia żywności, wykonane z przetworzonych piór kurczaków, filiżanki robione z fusów po kawie. Ale najpierw trzeba wyśledzić zmianę. I to właśnie moja rola.

Cały wywiad znajdziesz w najnowszym numerze magazynu Twój STYL - już w sprzedaży!

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje