Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Więdłocha i Bujakiewicz o sile przyjaźni

Marka Garnier zaprezentowała się w zupełnie nowej odsłonie, która teraz- bardziej niż kiedykolwiek, stawia na produkty pochodzenia naturalnego. W Światowy Dzień Ochrony Środowiska marka przedstawiła m.in. najnowszą linię produktów „Aloe Jelly”, a my z tej okazji porozmawialiśmy z jej ambasadorkami- Agnieszką Więdłochą i Katarzyną Bujakiewicz

Katarzyna Drelich, Styl.pl: -Dlaczego zgodziłyście się być ambasadorkami nowej odsłony marki Garnier?  

Reklama

Agnieszka Więdłocha: -Po pierwsze się przyjaźnimy, a po drugie identyfikujemy się z tą marką, bo jest naturalna i ekologiczna. Zachwyciłyśmy się nowym produktem, jakim jest żel nawilżający Hyaluronic Aloe Jelly. Jest prosty i wielofunkcyjny: można go stosować jako serum, maseczkę, czy bazę pod krem.

Garnier mówi o budowaniu więzi. Jak łączycie to hasło #naturalnierazem z dbaniem o siebie i innych? 

Katarzyna Bujakiewicz: - Nawet jeśli żyjemy w różnych częściach Polski, po to są komunikatory, żeby dbać o kontakt. Nie trzeba poświęcać na to wiele czasu, żeby spotykać się na przykład w każdy czwartek o szesnastej albo rozmawiać ze sobą dwie godziny codziennie, bo inaczej nasza przyjaźń nie przetrwa. Bez przesady. 

AW: - Ale byłoby to bardzo miłe, wiesz Kacha? Takie małe rytuały! 

KB: - Kiedyś tak miałam z dziewczynami ze studiów - wszystkie czwartki były nasze. I nawet pamiętam, że był czas kiedy mówiłam: "Nie, ja w czwartek nie mogę pracować, mam obiad z dziewczynami". 

Takie małe zwyczaje dają na pewno poczucie stabilności w codziennym pędzie. A macie swoje rytuały po ciężkim dniu pracy? 

KB: - Muszę zmyć makijaż i nałożyć maseczkę na twarz, która nie będzie mi przeszkadzać. Która, kiedy otworzę drzwi kurierowi, nie odstraszy go. 

AW: - W kwestii maseczek, to kocham tę z linii Garnier Skin Naturals z witaminą C. Warto zaznaczyć, że marka nie sprzedaje już swoich produktów w Chinach, bo tam wymagane są testy na zwierzętach. Ciężko się nie zakochać w tych produktach, bo oprócz tego, że zrobione są ze składników pochodzenia naturalnego i z myślą o środowisku, to możemy je kupić w bardzo przystępnych cenach. Powinniśmy zacząć doceniać te produkty, na które możemy sobie pozwolić. Bo przecież krem nie musi kosztować kilkaset złotych za opakowanie, żeby działał. A zauważyłam, że w Polsce ostatnio zrobiło się modne takie przeświadczenie, że coś musi być drogie, żeby przynosiło efekty. 

Są jakieś kosmetyki, które macie zawsze przy sobie, które was odratowują ze zmęczenia? 

AW: - Sprawdzone, które przynoszą mi frajdę. Z Garniera to zdecydowanie żel nawilżający Hyaluronic Aloe Jelly i płyn micelarny, który jest ze mną na każdym planie. I faktycznie bez nich nie potrafię się obyć. 

KB: - Mam tak z szamponami z linii Botanic Theraphy. Ale prawda jest taka, że w trakcie intensywnego czasu dobrze jest mieć z tyłu głowy, że po zakończeniu tej pracy mam wyjazd, wyłączam telefon i jestem tylko dla siebie i dla rodziny. Musisz dać sobie odpocząć, nie ma lepszego kosmetyku niż naturalna regeneracja. W związku z tym już nie imprezuję, bo inaczej bym normalnie nie wstała, grzecznie idę spać. Moja przyjaciółka się ze mnie śmieje, że jestem jak babcia, ale ja zagryzam wargi i mówię: "Trudno, muszę jutro dobrze wyglądać, więc idę spać". Sen jest podstawą. 

AW: - Oczywiście, kosmetyki też lepiej się wtedy wchłaniają. Pod warunkiem, że są naturalne. 

Jak już zaczniemy stosować tylko te naturalne kosmetyki, to co może być naszym kolejnym krokiem w kontekście dbania o środowisko? 

AW:- Opakowania! Korzystać z takich produktów, których opakowania nadają się do recyklingu. I tu znowu zaznaczę, że jestem dumną ambasadorką marki, bo Fabryka L’Oréal w Kaniach pod Warszawą, w której produkowane są kosmetyki Garnier informuje nas, że do produkcji opakowań używa materiałów pochodzących z recyklingu oraz podlegających ponownemu przetworzeniu. To naprawdę wielki krok w kierunku poprawy kondycji środowiska. 

Na szczęście podejście pro-eko staje się coraz bardziej modne, ale w dalszym ciągu ciężko jest przekonać niektórych, żeby zmienili swoje mało ekologiczne nawyki. 

KB: -I od tego też jesteśmy. To, że jesteśmy osobami publicznymi należy wykorzystać i mówić ludziom, jak ważne jest dbanie o środowisko. Pamiętajmy, że to my tworzymy świat, w którym nasze dzieci będą żyć i zakładać rodziny. Nie dbając o nasze otoczenie nie dbamy przede wszystkim o siebie. Jak palisz śmieci, to sam wdychasz zanieczyszczenia. Jeśli sprzątasz swój dom chemicznymi środkami czystości, to znów szkodzisz sobie samemu najbardziej. Polecam domowe sposoby, u mnie zawsze pod ręką jest wiadro z sodą, octem i cytryną. Nie myślimy o tym, że kąpiemy się w wannie, która była myta chemicznymi środkami utrzymującymi się tygodniami, więc nasza skóra je wchłania. Potem się dziwimy, że mamy suchy naskórek. Jeśli mamy problem ze zmianą myślenia w kierunku eco-friendly, zacznijmy paradoksalnie od myślenia w cudzysłowie samolubnego - po prostu nie szkodźmy sami sobie.

Zobacz także:


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje