Reklama

Reklama

Wesela wysokiego ryzyka

Bajkowa, biała suknia, sakramentalne "tak" przed ołtarzem, złote obrączki i zabawa do białego rana. Ten dzień ma być idealny, nic go nie może zepsuć. Tylko że koronawirus nie respektuje żadnych reguł.

 Branża ślubna odczuwa skutki pandemii. Po zniesieniu obostrzeń i zezwoleniu na organizację wesel nie trzeba było długo czekać na serie zakażeń, jak w Nowym Sączu, Suchej Beskidzkiej czy Wadowicach.

A jednak coś nowego w modzie

Reklama

Młode pary, które mimo wszystko podjęły decyzję o ślubie w tym roku, są pełne obaw. Obserwuje to Renata Maciaś, właścicielka salonu sukien ślubnych Carolina Prestige w Krakowie. - Ale zauważam też, że przyszłe panny młode podchodzą coraz rozsądniej do uroczystości - mówi. - Dziewczyny już nie chcą wyglądać jak księżniczki, wolą skromniejsze suknie, gładkie, bliżej ciała. Panny młode nie zrezygnowały w tym roku z jednego. Większość z nich chce mieć na głowach welony, często dwu i półmetrowe, równe z długością trenu. Doszywamy specjalne podpięcia, żeby potem można było w nich swobodnie się poruszać, a nawet tańczyć.

Specjalistkę od mody ślubnej, cieszy jednak, że coś w branży się ruszyło, bo w marcu i kwietniu była załamana. Raz po raz odbierała telefony od klientek, które przekładały śluby, dopytując się, czy może przechować ich suknie i czy mogą liczyć na poprawki.

Nie wiadomo przecież, jak będą wyglądały w dopasowanej do ich figury kreacji po tak długim czasie. Przekładanie lub odwoływanie ślubów bardzo stresowało również właścicieli domów weselnych. Teraz powoli stają na nogi, co potwierdza menadżerka domu weselnego Castello w Wolbromiu.

- Choć z powodu ograniczeń narzuconych przez rząd, zaprasza się mniej gości, niż było to w zwyczaju - mówi Anna Myszor. Podkreśla, że cała obsługa bardzo starannie przestrzega wytycznych, dotyczących organizacji imprez. W wielu miejscach są płyny do dezynfekcji rąk, kelnerzy podają do stołu w maseczkach i rękawiczkach, a młodą parę prosi się, by tak usadzała gości, żeby przy jednym stoliku znajdowali się ludzie, którzy na co dzień razem mieszkają.

Nie wszyscy jednak radzą sobie z ekonomicznymi skutkami pandemii.

Odwołano loty, przepadły rezerwacje

Niektórzy organizatorzy wesel jeszcze długo nie podniosą się po stratach finansowych.

- Ten rok jest kompletnie stracony - stwierdza Anna Jarząbek z Karczmy Młyńskiej na Podhalu. - W lipcu nie było u nas ani jednego wesela, teraz mamy rezerwacje, ale jedynie na 30 osób, a możemy przyjąć 350 gości - mówi. - Organizujemy plenerowe wesela z pięknym widokiem na Tatry, które bardzo podobały się szczególnie parom zza granicy. Zapraszali znajomych, którzy przylatywali tu z różnych stron świata.

 W związku z wcześniejszym odwołaniem wesel, wielu z nich przepadły rezerwacje biletów, więc nie chcą narażać się na kolejne wydatki. A poza tym teraz ludzie boją się podróżować. Nawet ci, dla których wybranie się na wesele nie jest kwestią odległości, często rezygnują z towarzyszenia młodej parze w tym szczególnym dniu.

- To jest całkiem rozsądna postawa, bo koronawirus ani na chwilę nie przestał być groźny - mówi dr Lidia Stopyra, specjalistka chorób zakaźnych, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii Szpitala im. Żeromskiego w Krakowie.

- Obserwujemy lawinowy wzrost zachorowań na COVID-19, spowodowany zarażeniami podczas wesel. Przecież zawsze w miarę upływu czasu atmosfera się rozluźnia, ludzie zbliżają się do siebie, zaczynają tańczyć. Gdyby mieli zachować bezpieczny dystans na przykład na parkiecie, mogłoby to wyglądać komediowo i niekoniecznie byłaby to komedia romantyczna - dodaje pani doktor.

Jej córka planowała ślub na 8 sierpnia. Jednak został on odłożony i odbędzie się w bardziej sprzyjających czasach, kiedy już powstanie szczepionka chroniąca nas przed koronawirusem.

O ostrożność apeluje lekarz

Jeżeli na przyjęciu weselnym pojawi się osoba zakażona, nie ma możliwości, by wielu z obecnych w lokalu ludzi nie zaraziło się. By tego uniknąć, trzeba rygorystycznie przestrzegać zachowania co najmniej 2-metrowej odległości, a trudno wyobrazić sobie to na weselu.

MS      

Czytaj też: Nie chciała iść do ślubu w białej sukni. Finał historii zaskakuje

      

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje