Reklama

Reklama

W podniebnym, złotym pałacu

Dorota pracuje jako stewardessa od 10 lat /archiwum prywatne

- Wbrew powszechnym wyobrażeniom nasze obowiązki nie kończą się tylko na podawaniu kawy i herbaty na pokładzie – mówi Dorota, stewardessa VIP publikująca w internecie pod pseudonimem Flying Daisy oraz jedna z bohaterek książki „Stewardessy. Cała prawda o lataniu” autorstwa Krzysztofa Pyzi. Na co dzień jest częścią załogi samolotu należącego do saudyjskiej rodziny książęcej i musi mierzyć się z wysokimi oczekiwaniami pasażerów.

Sara Przepióra, Styl.pl: - Z najdrobniejszymi szczegółami opisałaś w książce wygląd książęcego samolotu. Co z wyposażenia tej maszyny szczególnie cię zaskoczyło, gdy pierwszy raz przekroczyłaś jej próg?

Reklama

Dorota, pseudonim Flying Daisy: - Trudno to sobie wyobrazić, ale książęcy samolot to latający pałac. Wnętrze podzielone jest na pokoje: ma sypialnię, jadalnię, gabinet oraz przestrzenie do wspólnego spędzania czasu. Na ścianach wiszą obrazy, a pomieszczenia ozdabiają piękne rzeźby. Już samo posiadanie samolotu jest dla większości z nas nieosiągalne, a co dopiero ozdabianie go złotem czy najdroższymi dziełami sztuki. Jest to jeden z największych samolotów na świecie. Ale to nie wszystko, co książę ma w swojej powietrznej flocie.

Jak traktują załogę samolotu członkowie rodziny książęcej?

- Łączą nas profesjonalne stosunki. Nie ma w nich miejsca na spoufalanie się. Na pokładzie panuje życzliwa atmosfera. Książę zazwyczaj pyta, jak minął nam dzień, jak się czujemy. Oczywiście, rozmowa toczy się, gdy to książę wychodzi z inicjatywą.

Pasażerowie mają szczególne zachcianki?

- Cały serwis jest jedną wielką zachcianką - począwszy od burgerów z popularnej sieciowej restauracji, po dania z wyszukanych lokali. Przed wejściem na pokład musimy zapoznać się ze szczegółowym opisem preferencji każdego z pasażerów, a te potrafią być naprawdę różne. Musimy pamiętać, ile cukru dodać do napoju, jakie danie z danego portu lotniczego lubią członkowie rodziny książęcej, a czego lepiej im nie podawać.

- Jedną z dziwniejszych zasad podawania posiłku, jakiego musiałam przestrzegać, było ułożenie kawałków owoców na talerzu tak, żeby się ze sobą nie stykały. Pasażer jest przekonany, że w innym wypadku stracą smak.

Jak wyobrażałaś sobie pracę w tym zawodzie?

- Nie zdawałam sobie sprawy z szerokiego wachlarza umiejętności, które trzeba posiadać. Szczególnie na początku mojej drogi przeraziły mnie ilości materiału do nauki i długie szkolenia. W dubajskich liniach komercyjnych, w których pracowałam, musiałam zaliczyć dwa miesiące szkolenia. Wbrew powszechnym wyobrażeniom nasze obowiązki nie kończą się tylko na podawaniu kawy i herbaty na pokładzie. Przede wszystkim jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo, a to oznacza mnóstwo szkoleń i nauki.  Zdarza się, że dostajemy od przełożonych manual, który ma 200 stron i oczekuje się od nas, że będziemy go mieć w małym palcu. Musimy znać wszystkie komendy i wiedzieć, jak się zachować w każdej sytuacji awaryjnej - planowanej czy nieplanowanej.

- W liniach prywatnych kładzie się ogromny nacisk na jakość serwisu. Nie chodzi tylko o znajomość podstawowych napoi czy dań. Trzeba wykazać się też znajomością szeroko pojętej gastronomii. Oczywiście, wiedza związana z bezpieczeństwem jest najważniejsza. Musimy stawić czoła różnym sytuacjom na pokładzie, związanymi ze sprawami technicznymi czy czysto ludzkimi.

Do tego dochodzi jeszcze najczęściej podporządkowanie życia prywatnego...

- Wszystko zależy od tego, w jakim systemie pracujemy. Jeśli ktoś mieszka na stałe w Polsce lub ma dobrą rotację, może pomyśleć o założeniu rodziny.  Stewardessy VIP muszą być dyspozycyjne, a ich grafiki są zazwyczaj nieprzewidywalne. Latam przez dwa miesiące, później miesiąc jestem wolna i tak w kółko. Ta praca wymaga wyrzeczeń i wiąże się z nieobecnością w domu, więc nie każdy partner jest w stanie to zaakceptować.

Jak wygląda rekrutacja do prywatnych linii lotniczych? O tym przeczytasz na następnej stronie >>>

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje