Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Uczyła kobiety sztuki uwodzenia

​Zdawała sobie sprawę, że nie jest klasyczną pięknością, ale się tym nie przejmowała. Czuła, że robi na widzach wrażenie i stworzyła własny kanon urody. Żartowała, że ludzi fascynuje jej "wampirzy wygląd".

- W niemych filmach potrafiła przykuć uwagę mężczyzn, a jednocześnie jej uroda nie onieśmielała kobiet. Dlatego tak chętnie ją oglądano i w tym tkwił jej sukces - uważał amerykański producent A.C. Lyles. Pola Negri jako pierwsza Europejka rzuciła Hollywood na kolana, stając się jedną z największych gwiazd kina niemego. Przyjaźniła się z Waltem Disneyem, podbiła serce Charliego Chaplina i była miłością życia Rudolfa Valentino. Jednocześnie mówiono, że wiele niesamowitych historii, które ją spotykały, były wymyślone... przez nią samą, by budować legendę. Jaka była naprawdę i co sprawiło, że zwykła dziewczyna z Lipna podbiła Hollywood? 

Reklama

Ojciec kotlarz

Barbara Apolonia Chałupiec urodziła się 3 stycznia 1897 r. w Lipnie na Ziemi Dobrzyńskiej. Ojciec, Cygan ze Słowacji był wędrownym rzemieślnikiem, kotlarzem i druciarzem, ale kiedy Apolonia miała kilka lat, popadł w konflikt z prawem i trafił na zsyłkę. - Po aresztowaniu ojca przeniosłyśmy się z matką do Warszawy. Dostałam się do szkoły baletowej i zaczęłam tańczyć, co sprawiało mi wielką przyjemność - wspominała później gwiazda. To dość tajemniczy rozdział jej biografii. Matka założyła sklepik, ale żyły w nędzy. Darmowa, bo państwowa szkoła baletowa, była dla nastolatki darem losu. Podczas występu zwróciła uwagę Kazimierza Hulewicza, dyrektora warszawskich teatrów rządowych. Został opiekunem nowego talentu. Dlaczego? Nie wiadomo. Gdy podczas I wojny światowej zachorowała na gruźlicę, Hulewicz sfinansował jej pobyt w sanatorium w Zakopanem. Czytała tam wiersze włoskiej poetki Ady Negri. Na jej cześć przyjęła pseudonim artystyczny. - Bardzo mi się podobała jej twórczość. Zaczęłam czytać wiersze innym ludziom i spotkało się to z pozytywnym odzewem - wspominała.

- Wtedy pojawił się pomysł zajęcia się aktorstwem. W tamtym czasie żyłyśmy z matką w biedzie. Zainteresowałam się kinem, żebyśmy nie musiały martwić się o pieniądze. Film, wtedy niemy, był największą szansą, bo krytykom teatralnym nie podobał się głos Poli. Pionier polskiej kinematografii Aleksander Hertz zawierzył świetnym recenzjom jej występu w pantomimie o arabskiej tancerce. Zagrała uwodzicielską piękność w kilku jego filmach, a potem zwrócili na nią uwagę producenci niemieccy. Charlie Chaplin po powrocie do USA z podróży po Europie zapytany o to, co zrobiło na nim największe wrażenie, odpowiedział: Pola Negri. W Los Angeles panował wtedy niepokój. Niemieckie filmy dystansowały amerykańskie, a Berlin stawał się światową stolicą kina. W obawie przed konkurencją postanowiono podkupić kilka europejskich gwiazd. 

- Jako pierwsza aktorka dostałam propozycję. Amerykańskie wytwórnie zaczęły o mnie walczyć. Wojnę wygrał Paramount Pictures, dlatego postanowiłam dla nich pracować - wspominała Pola Negri. Grała namiętne kochanki, kobiety fatalne, wampy. - Moja kariera rozwijała się w błyskawicznym tempie, bo miałam oryginalny styl. Mocno pomalowane usta, egzotyczne ubrania. Wielu kolegów aktorów zwracało wtedy na mnie uwagę... - wspominała. Zapoczątkowała modę na malowanie na czerwono paznokci u stóp. Wraz z karierą przyszły wielkie jak na tamte czasy pieniądze. Zamieszkała w posiadłości w Los Angeles zbudowanej na wzór Białego Domu. Podpisała długofalowy, stabilny kontrakt. Nie musiała martwić się o castingi. To jej przysyłano scenariusze. - Popularyzowałam europejskie kino - mówiła. - Pomagałam innym aktorom zdobywać role. Pokazałam, że można być dobrym nie tylko w jednej dziedzinie. Z sukcesami łączyłam bycie aktorką, piosenkarką i tancerką. 

W blasku diamentów

Gdzie tylko się pojawiała, uwagę zwracała jej biżuteria: dziesiątki kosztowności z diamentami czy perłowe broszki. Tuż przed krachem na giełdzie w 1929 r. jej majątek szacowano na około 5 milionów dolarów. Rozpoczęła też rewolucję obyczajową w latach 20. 

- Otworzyłam ludzi na seks, ale w tym dobrym znaczeniu. Ze smakiem, pozostawiając duże pole dla wyobraźni - mówiła. Nazwana została pierwszą w historii kina królową PR-u, czyli umiejętnego sterowania opinią publiczną. Gdy agent namawiał ją, by pomyślała o częstych spotkaniach z dziennikarzami, podobno odpowiedziała: - Cały czas o tym myślę. Sęk w tym, że im rzadziej będę się pokazywała, tym więcej będą mówili. To tworzy wokół mnie tajemniczą atmosferę, daje mi status gwiazdy. Jej kariera zaczęła przygasać ze zmierzchem kina niemego, ale nie zakończyła się gwałtownym krachem. W filmach dźwiękowych wypadała jednak blado. Miała twardy słowiański akcent i niski głos, który nie wszystkim się podobał. Swój ostatni film nakręciła w 1964 r. Po zakończeniu kariery aktorskiej zajęła się biznesem. Udzielała bardzo niewielu wywiadów, odsyłała do autobiografii wydanej w 1970 r. Przez wiele lat mieszkała w San Antoniow Teksasie. Okazało się, że ma talent biznesowy. Prowadzona przez nią firma maklerska pozwoliła jej egzystować dostatnio. 

Miała dwóch mężów. Jako 22-latka poślubiła Eugeniusza Dambskiego, z którym rozstała się po trzech latach. Słynny był jej romans z Valentino. Kiedyś przyznała, że stał się miłością jej życia. Aktor zmarł w 1926 r. Według relacji świadków, podczas jego pogrzebu kilkakrotnie udawała, że mdleje. Zostało to fatalnie odebrane. Uważano, że chciała w ten sposób desperacko zwrócić na siebie uwagę. Rysę na jej wizerunku pogłębił szybki ślub z gruzińskim księciem Serge Mdivanim, niespełna rok pośmierci Valentino. Poślubiła go z miłości czy dla tytułu? Nie wiadomo. Zaszła w ciążę. Zapowiadała nawet przerwanie kariery i całkowite poświęcenie się macierzyństwu. Plany pokrzyżowała jej jednak tragedia: poroniła. Była to największa trauma w jej życiu. Nigdy więcej nie zaszła w ciążę. Jej związek z Mdivanim zakończył się po kilku latach. Pod koniec życia wykryto u niej guza mózgu. Zmarła w wieku 90 lat. Pochowanoją w złotej szyfonowej sukni i pięknym turbanie w tym samym kolorze. Sama wybrała swoją kreację na ostatnią podróż, tak chciała być zapamiętana. Zostawiła po sobie gwiazdę w Alei Sław w Los Angeles (odsłoniła ją jako 11. osoba). Do dziś żaden aktor z Polski nie powtórzył jej sukcesu w Hollywood.

MICH

6/2016 Nostalgia


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje