Reklama

Reklama

Rzemieślnik z Krakowa szuka następcy

W piwnicy bloku, w którym mieszka, stworzył raj dla majsterkowiczów. Pan Stanisław Szastak po latach spędzonych w swoim warsztacie podjął bolesną decyzję - chce odejść na emeryturę i szuka godnego następcy, któremu przekaże tajniki swojego fachu.

Maska ze szkłem powiększającym i latarką na czole to nieodłączne atrybuty pracy pana Stanisława. Precyzja w jego fachu to podstawa. Rzemieślnik z Krakowa znany jest nie tylko z pracowitości, ale i perfekcji. Wystarczy rozejrzeć się po jego zakładzie. Choć został stworzony w piwnicy bloku z PRL-u, jego gospodarz zadbał o wykorzystanie każdego centymetra cennej przestrzeni. Tu wszystko ma swoje miejsce... Każde dłuto, śrubokręt lub wiertło po skończonym dniu pracy są chowane do odpowiedniej przegrody w regałach. 

Każdy powinien mieć pasję

Reklama

Przez lata przy tych rzemieślniczych stołach, a potem z użyciem tokarek i szlifierek, pan Stanisław tworzył i naprawiał szable i miecze. Ze swojego zamiłowania z dzieciństwa uczynił zawód z pasją. Niemal każde wakacje spędzał w Racławicach pod Krakowem, gdzie odbyła się historyczna bitwa polskich wojsk pod dowództwem naczelnika Tadeusza Kościuszki. To tam, w rodzinnych stronach, jako mały chłopiec prostował pierwsze gwoździe i konstruował prototypy wojennych militariów. Wówczas nie spodziewał się, że z tego hobby uczyni swój zawód. 

W blasku białej broni

Kim są jego klienci? To prywatni kolekcjonerzy, poszukiwacze wyjątkowych prezentów, wojsko lub grupy rekonstrukcyjne. Trudno uwierzyć, że na krakowskim Prokocimiu ukrył się rzemieślnik, którego można ze świecą szukać. W mieszkaniu pana Stanisława nie brakuje książek historycznych, z których  przez lata czerpał wiedzę. 

Niestety stan zdrowia pana Szastaka pogarsza się. Mężczyzna ma wszczepiony rozrusznik serca, a dłonie nie są już tak sprawne jak kiedyś. Dlatego rzemieślnik z wyprzedzeniem postanowił poszukać następcy. Chce odsprzedać swój zakład osobie, która, tak jak on, będzie miała serce do tego fachu. To nie wszystko... Pan Stanisław jest gotów przyuczyć do zawodu każdego, kto będzie miał chęci i zainteresowanie. 

- Mam dość niską emeryturę, a koszty rehabilitacji są wysokie. Muszę zająć się swoim zdrowiem, dlatego postanowiłem sprzedać warsztat i wiedzę. Jeśli znajdzie się młody człowiek, który będzie chciał się nauczyć fachu i kupić moje narzędzia, to chętnie go przyuczę do zawodu - mówi pan Stanisław dla portalu Pasjonaci.

Nie jesteście pewni, czy o takiej karierze marzycie? Może wizyta w zakładzie odkryje w was pokłady uśpionego talentu? Koniecznie obejrzyjcie wideo, w którym rzemieślnik Stanisław Szastak zdradza tajemnice swojej profesji. Osoby zainteresowane współpracą mogą kontaktować się mailowo z bohaterem reportażu: stanislawszastak8@gmail.com. 

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje