Przejdź na stronę główną Interia.pl

Roma Gąsiorowska: Zbyt mało czasu na sen

Mówili o niej: niepokorna, nieprzewidywalna, zbuntowana. Ale Roma Gąsiorowska się zmieniła.I wierzy, że dopiero teraz czekają na nią naprawdę ciekawe role. Przeczytaj fragment wywiadu Igi Nyc z Romą Gąsiorowską, który znajdziesz w najnowszym numerze PANI.

Wyrzeźbiony brzuch, idealna sylwetka. W filmie "Całe szczęście" Tomasza Koneckiego, który 8 marca wejdzie do kin, grasz trenerkę fitnessu i wglądasz jak Ewa Chodakowska. Dużo pracy kosztowała cię ta metamorfoza?

Reklama

Roma Gąsiorowska: To, że zaczynamy właśnie od tego tematu, jest znakiem naszych czasów. Idealne ciało stało się obiektem pożądania i niedoścignionym celem. Ja mam do tego sporo dvstansu. Tak się ułożyło, że urodziłam dwoje dzieci przez cesarskie cięcie, a to na długi czas ogranicza aktywność fizyczną. Mam z natury sportową sylwetkę, wcześniej intensywnie trenowałam - w czasie studiów jogę, jeździłam nawet na obozy, gdzie ćwiczy się przez osiem godzin dziennie. Biegałam, uprawiałam tai chi i capoeirę.

Sport zawsze był w moim życiu obecny, więc po urodzeniu pierwszego dziecka moje ciało naturalnie wróciło do stanu sprzed porodu. Po urodzeniu drugiego zostało mi pięć kilogramów, ale pozbycie się ich nie było dla mnie priorytetem. Pozwoliłam sobie pomalutku, stopniowo wracać do formy. Kiedy dostałam propozycję roli w filmie "Całe szczęście", nie musiałam już więcej chudnąć, tylko zbudować muskulaturę. Ucieszyłam się, bo miałam konkretną motywację, już nie mogłam znajdować wymówek. (śmiech)

Cały czas tak intensywnie trenujesz?

- Teraz już nie muszę mieć perfekcyjnej muskulatury, ale staram się utrzymywać dobrą kondycję. Mój dzień pracy często liczy ponad 12 godzin i jest mocno wyczerpujący: mam dwoje dzieci, firmę, bardzo mało czasu na sen. Muszę o siebie dbać, żeby mieć na to wszystko energię.

Lubisz siebie?

- Jestem dla siebie wyrozumiała. Akceptuję siebie w różnych momentach, nie tylko wtedy, kiedy jestem w szczytowej formie. Nie mam też problemu z tym, żeby wyjść z domu bez makijażu, bo w czym innym niż wygląd upatruję swoją wartość. Lubię siebie za to, że się rozwijam i realizuję na wielu polach. Pracuję z ludźmi, uczę aktorstwa własną metodą w mojej szkole aktoRstudio, w przestrzeni W-arte!, mojej platformie artystyczno-edukacyjnej, realizuję nurt slow-fast life, który polega na łączeniu życia w pędzie z filozofią slow life, czyli uważnością na siebie i otaczający nas świat. Konsekwentnie realizuję swoje cele. Dlatego postać Marty z filmu "Całe szczęście" była mi taka bliska.

Cały wywiad znajdziesz w najnowszym numerze magazynu PANI - już w sprzedaży!


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje